Fala krytyki przelewa się przez Polskę po ostatniej porażce naszej reprezentacji z Ukrainą i jest to krytyka całkowicie zasłużona. Nawet jeśli mecze towarzyskie stawkę mają naprawdę niewielką, trudno przełknąć taki występ naszej kadry, po którym nie da się chwycić czegokolwiek dobrego. Uzasadnianie boiskowej nędzy chęcią sprawdzenia piłkarzy też nie do końca się broni, bo prawdę powiedziawszy porządnego sprawdzianu to tu nie było dla wielu. Albo naprawdę odpuśćmy i trochę poszalejmy, albo zgrywajmy nasz pierwszy garnitur. Półśrodki prowadzą donikąd.
Co wiemy na przykład o występie Mateusza Żukowskiego? Na ile poważną opcją do linii defensywnej jest Kacper Potulski? Ile jeszcze razy musimy sprawdzić, co wniesie do kadry Bartosz Kapustka? Oglądając mecz z Ukrainą można było odnieść wrażenie, że Jan Urban nie za bardzo wie, czego od tego meczu oczekiwać. Jedenastkę wystawił całkiem mocną, w ataku to niemal galową. A potem całkowicie ją zdekonstruował.
Jedyny nowy wniosek, który można wyciągnąć z tej rywalizacji we Wrocławiu, dotyczy Jakuba Piotrowskiego. Okazało się bowiem, że przez trzydzieści minut może on zagrać zawody na naprawdę wysokim poziomie. Posłanie kilku prostopadłych piłek nie jest dla niego problemem. Zaliczenie odbioru i napędzenie zaraz po nim kontrataku również. Ale to tylko przez trzydzieści minut, do poważnego błędu – można się zastanowić czemu tak krótko i dlaczego raz od wielkiego dzwonu.
Trzeba wybrać. Mecz towarzyski też może czemuś służyć
Poza tym przykładem zbierania informacji na temat nowych i grających rzadziej to tu za wiele nie było. Może jeszcze godzina Pyrki, który pokazał, że nie będzie raczej poważną alternatywą dla Casha. Ale z czystym sumieniem stwierdzić, że skreślamy go po jednym, godzinnym występie byłoby nieuczciwością. Wcześniej Pyrka zagrał dla kadry 17 minut z Nową Zelandią i minutę z Albanią. Godzina z Ukrainą nadal podpada w jego wypadku pod pierwsze wrażenie.
Zresztą z relatywnie nowych twarzy to tylko ten jeden zawodnik dostał godzinę na boisku. Reszta w najlepszym układzie musiała się zadowolić połową meczu i weź tu takiego oceń za trzy kwadranse gry w spotkaniu, w którym wszystko idzie jak krew z nosa, bo co się miało spieprzyć, to już się spieprzyło do przerwy.
Co można tak naprawdę powiedzieć o debiutantach?
Sprawdziliśmy Oskara Wójcika, ktoś powie, że w końcu. Powiem wam coś jednak na własnym przykładzie – kazali mi w redakcji wystawić Polakom noty za ten mecz. W efekcie obejrzałem tamte zmagania (trafne określenie, zmagaliśmy się z tym widowiskiem wszyscy) naprawdę dokładnie i nie jestem w stanie z pełnym przekonaniem powiedzieć, czy piłkarz Cracovii zdał test, czy nie. Bo test to był taki, jakby starszy profesor miał już dosyć swojej pracy i robił od dziesięciu lat ten sam egzamin dziesięcioma pytaniami zamkniętymi.
Wójcik wypadł dobrze, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mogliśmy mu chociaż zadać dwadzieścia pytań. Czemu taki piłkarz nie zagra od początku w meczu o nic? Skoro wynik tłumaczymy przeglądem, to zróbmy porządny przegląd i wtedy nikt tych tłumaczeń nie uzna za kiepską zasłonę dymną.

Przegląd wojsk? A gdzie tam
Tymczasem w obronie – poza nieobecnością Jana Bednarka – wystawiliśmy od pierwszej minuty trzech grających w kadrze Urbana najczęściej. Na jednym wahadle dostał szansę wspomniany Pyrka i to jak najbardziej na plus. Na drugim przekonaliśmy się za to po raz tysiąc siedemdziesiąty pierwszy, że Nicola Zalewski nie broni i nie nadaje się do gry na wahadle w naszej kadrze. Na jego stronie niby zagrał jeszcze wchodzący do reprezentacji Oskar Pietuszewski, który teraz będzie pewnie i tak etatowym kadrowiczem, choć nie ma w biało-czerwonych barwach jeszcze żadnego występu. Także dlatego, że ciągle wchodzi na boisko w rolę, która nie jest na dziś dla niego i przez grę w reprezentacji na pewno się jej w najbliższym czasie nie nauczy.
Pójdźmy dalej. Od pierwszej minuty trzon ofensywny naszej reprezentacji był z sumie zachowany. Lewandowski, Zieliński, Szymański – śmietanka. Zgodzicie się pewnie, że do przerwy testowaliśmy właściwie tylko Pyrkę, który po raz pierwszy zagrał w większym wymiarze czasowym i daliśmy drugą szansę Piotrowskiemu.
Po zmianie stron na boisko weszli od razu:
- Mateusz Żukowski,
- Oskar Wójcik,
- Bartosz Kapustka,
- Jakub Kamiński,
- Karol Świderski.
O trzech ostatnich wiemy już wszystko, trudno wyrobić sobie na ich temat nowe zdanie. Szczególnie w 45 minut. O drugim z tej listy szerzej już napisaliśmy, parę razy ostrzej powalczył z Ukraińcami i po prostu fajnie. Na temat Żukowskiego powiedzieć coś niezwykle trudno, bo nie dość, że zagrał relatywnie krótko, to jeszcze przyszedł mu ten debiut w zamkniętym już po zmianie stron meczu. Znowu – co stało na przeszkodzie, żeby sprawdzić go w większym wymiarze czasowym?
Albo zagrać całkiem realistycznie i wpuścić napastnika Magdeburga w miejsce Lewandowskiego na ostatnich dziesięć minut? Bo w meczach o stawkę to i tak będzie najwyżej dziesięć minut.

Skład nieco eksperymentalny. Na krótko, ale jednak
Wchodzącego jeszcze później od wspomnianej piątki, Wojtuszka należało ocenić na podstawie dosłownie dwóch akcji. Rózgę podobnie. Potulskiego ocenić się nie dało, dostał kwadrans. Slisza tym bardziej. Jakkolwiek miarodajne mogłoby być wystawienie takich piłkarzy od pierwszej minuty jak w przypadku Pyrki czy Piotrowskiego. A tak nie dość że rezerwowi mieli mało czasu, to jeszcze kończyli mecz w zestawieniu na tyle absurdalnym, że miałoby ono sens tylko jeśli faktycznie założymy, że mecze towarzyskie służą nam do tego, żeby odpiąć wrotki i dać nowym pole do popisu.
Skład reprezentacji Polski (45 – 59. minuta)
Bułka, Wójcik, Kędziora, Kiwior, Pyrka, Piotrowski, Kapustka, Kamiński, Zalewski, Świderski, Żukowski
Skład reprezentacji Polski (60 – 74. minuta)
Bułka, Wójcik, Kędziora, Kiwior, Wojtuszek, Piotrowski, Kapustka, Kamiński, Rózga, Świderski, Żukowski
Skład reprezentacji Polski (75 – 86. minuta)
Bułka, Wójcik, Kędziora, Potulski, Wojtuszek, Piotrowski, Kapustka, Kamiński, Rózga, Świderski, Żukowski
Skład reprezentacji Polski (od 87. minuty)
Bułka, Wójcik, Kędziora, Potulski, Wojtuszek, Slisz, Kapustka, Kamiński, Rózga, Świderski, Żukowski
Przy przyjęciu dwóch kryteriów, które dają szansę do wykazania się, w sensownych warunkach sprawdziliśmy zatem dwóch grających do tej pory nieco mniej piłkarzy – Pyrkę i Piotrowskiego. Można dorzucić jeszcze Bułkę. Inni albo dostali zdecydowanie za mało czasu, albo dostali za mało czasu i jeszcze zagrali w totalnie eksperymentalnym ustawieniu.

Jeśli będziemy posługiwać się takimi półśrodkami, to do sprawdzenia wszystkich przyda nam się ze trzydzieści meczów towarzyskich. Opcji jest zatem kilka, wymieńmy je:
- Wystarczy nam sprawdzenie dwóch piłkarzy, bo więcej nam do szczęścia nie potrzeba. Reszta zmian zwyczajnie nie ma znaczenia.
- Chcielibyśmy wielu nowych opcji, szukamy potencjalnych wzmocnień tej kadry. Wówczas faktycznie je sprawdźmy, mamy dwa mecze i wykorzystajmy je w pełni, zaufajmy Potulskiemu, Żukowskiemu, Wójcikowi.
- Znamy nasz wyjściowy garnitur, znamy najważniejszych zmienników. Wtedy zgrywajmy zespół w jego najmocniejszym zestawieniu, pracujmy na organizmie, który ma dać nam wyniki w najbliższej przyszłości.
Jeśli Jan Urban poszedł teoretycznie w opcję pierwszą, to szkoda, że po porażce tłumaczono ją opcją drugą, co może sugerować, że nie chodziło o poważne sprawdzenie tylko Pyrki i Piotrowskiego.
Jakub Kamiński: – Myślę, że największym plusem jest to, że trener Urban mógł sprawdzić różnych zawodników w różnych ustawieniach.
Jan Urban: – Rotacji musi być dużo i tak też będzie w kolejnym spotkaniu. Muszę się dowiedzieć, na kogo mogę liczyć, stąd też debiuty nowych chłopaków i tych, którzy w eliminacjach grali mniej.
Jeśli poszedł w opcję drugą, trudno wierzyć, że faktycznie dowiedział się wystarczająco dużo o piłkarzach, którym nie zaufał w pełni i dał 45 minut lub mniej. W opcję trzecią nie poszedł na pewno, ale może powinien? Lepsze to, niż zastosowanie półśrodka, który pośrednio sprawił, że mecz z Ukrainą wyglądał jak wyglądał.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix