Najjaśniejszym punktem Lecha Poznań po przerwie zimowej bez wątpienia jest Bartosz Mrozek. Mimo porażki w pierwszym meczu z Lechią, bramkarz zaliczył udany występ, ratując kilka razy swoją drużynę. Podobnie wygląda sytuacja Kolejorza w starciu z Piastem Gliwice. W pierwszej połowie Mrozek obronił rzut karny, natomiast w przerwie odsłonił braki w przygotowaniu zespołu.
Lech rozpoczął rundę wiosenną PKO BP Ekstraklasy od falstartu. W pierwszej kolejce po przerwie zimowej Kolejorz przegrał u siebie z Lechią Gdańsk 1:3, a mógł wyżej, gdyby nie interwencje Bartosza Mrozka.
Mrozek obronił rzut karny
Bramkarz Lecha ratował swoją drużynę także w wyjazdowym starciu z Piastem Gliwice. W pierwszej połowie ręką we własnym polu karnym zagrał Luis Palma. Po analizie VAR sędzia Jarosław Przybył podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Patryk Dziczek, ale jego intencje wyczuł Mrozek, który obronił jedenastkę.
𝐁𝐀𝐑𝐓𝐎𝐒𝐙 𝐌𝐑𝐎𝐙𝐄𝐊 𝐁𝐑𝐎𝐍𝐈 𝐑𝐙𝐔𝐓 𝐊𝐀𝐑𝐍𝐘! 🔥
Nadal mamy 0:0 w Gliwicach!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/WPoupvCzcA
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 3, 2026
W przerwie 25-latek przyznał w Canal+ Sport, że decyzja o rzuceniu się akurat w tym kierunku była planowana. Został także zapytany o to, w jaki sposób Lech ma rozgrywać piłkę od tyłu.
– Sam nie wiem. Trochę improwizacji, trochę mamy przygotowane, ale na razie wychodzi to średnio, jak mam być szczery – przyznał Mrozek.
Prawdopodobnie nie zrobił tego celowo, ale nie wystawił tymi słowami najlepszej opinii sztabowi szkoleniowemu Lecha.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”
- Nowe wieści w sprawie zawodnika Lecha. Wrócił do treningów
- Stępiński o powrocie do Polski. „Łazienkowska to nie Bernabeu”
Fot. Newspix.pl