Mecz z Rumunią zdecyduje – wte czy wewte

AbsurDB

Autor:AbsurDB

02 października 2026, 14:28 • 4 min czytania 6

Reklama
Mecz z Rumunią zdecyduje – wte czy wewte

W przypadku wygranej z Rumunią możemy jeszcze marzyć nawet o włączeniu się do walki o awans do Dywizji A. Po remisie trzeba będzie się zacząć oswajać z tym, że zostaniemy na kolejny sezon na drugim szczeblu europejskiej hierarchii. Gdybyśmy przegrali na Stadionie Narodowym, trzeba się będzie powoli rozglądać za tym, z kim możemy walczyć po spadku na dno. Mecz z Rumunią może zdecydować o tym, w którym kierunku pójdzie polska reprezentacja w kolejnych latach. 

Reklama

Polska – Rumunia na Stadionie Narodowym

W meczu z Rumunią może zagrać Robert Lewandowski. Naszemu napastnikowi brakuje jedenastu trafień, by zaliczyć sto bramek w reprezentacji. Co ciekawe, więcej goli niż Rumunii Robert strzelił tylko Gibraltarowi i San Marino, przeciwko którym trafiał po sześć razy. Lewy strzelił dwa gole w Bukareszcie w końcówce meczu eliminacji mistrzostw świata w 2018 roku. Jeszcze lepiej było w rewanżu, kiedy to zaliczył hat-tricka. Od tego czasu minęła już jednak prawie dekada. Nasz napastnik może jednak sprawić, że na czele listy jego najbardziej prześladowanych rywali będzie zespół nieco mocniejszy niż outsiderzy europejskiego futbolu.

Polska z nikim nie mierzyła się tak często jak z Rumunią. Rozegramy z tym rywalem już 37. spotkanie. Z nikim też tak często nie dzieliliśmy się punktami. Aż piętnaście razy w meczu Polski z Rumunią padał remis. Dwucyfrową liczbę nierozstrzygniętych spotkań mamy poza Rumunami tylko z Irlandią (11).

Zaskakujące jest, że mimo dodatniego bilansu bramkowego, przegraliśmy z naszym dzisiejszym przeciwnikiem dwa razy więcej meczów (14) niż wygraliśmy (7). Więcej porażek w historii mamy tylko z Węgrami i naszym niedawnym rywalem – Szwecją. Ostatnio jednak proporcje siły między naszymi krajami się odwracają. Od dobrej dekady mamy mocniejszą kadrę od Rumunów. Wygraliśmy z nimi dwa ostatnie mecze – te, w których strzelał dla nas Lewandowski. Zwyciężyliśmy też w 2013 roku, ale tamto spotkanie w Maladze było nieoficjalne.

Rumuni od początku istnienia Ligi Narodów lawirują między Dywizją B a C. W ostatniej edycji rozgrywek niższego szczebla wygrali wszystkie sześć meczów z Kosowem, Cyprem i Litwą. Dzięki temu zagrali w barażach o mundial, bo eliminacje im nie poszły. W play-offach przegrali w Stambule. Jednak na Euro 2024 pojechali po wygraniu swojej grupy eliminacyjnej bez porażki. W finałach wygrali też grupę, wyprzedzając Belgię, by polec w 1/8 finału z Holandią.

Reklama

Po Edwarcie Iordanescu i Mircei Lucescu selekcjonerem po ćwierć wieku przerwy ponownie został Gheorge Hagi. Wśród powołanych znalazł miejsce dla bramkarzy Otto Hindricha (na zdjęciu) z Legii i Valentina Cojocaru z Pogoni, a także obrońcy Bogdana Racovitana z Rakowa. Zagrać może też były zawodnik Cracovii Virgil Ghita i Tudor Baluta znany ze Śląska Wrocław.

Jak ważny jest mecz z Rumunią?

Zwycięstwo z Rumunami pozwoli nam zachować szanse na wygranie grupy, co oznacza bezpośredni awans do Dywizji A. W wypadku remisu spadają one do zaledwie dwóch procent. Jeśli zwyciężymy, prawdopodobieństwo znalezienia się w drugim koszyku eliminacji Euro 2028 znów przekroczy 50%. Wciąż będziemy mieli także całkiem realne (40% szans) perspektywy zajęcia drugiego miejsca w grupie i walki w barażach o awans wyżej. Ryzyko zajęcia ostatniego miejsca w grupie spadnie do zaledwie ośmiu procent. Wygrywając, praktycznie zapewnimy sobie zatem utrzymanie w Dywizji B.

Remis z Rumunią nie tylko zredukuje nasze szanse na wygranie grupy do minimum. Na zajęcie drugiego miejsca będziemy mieli zaledwie 17% szans. A przypomnijmy, że tylko w ten sposób możemy znaleźć się w drugim koszyku eliminacji Euro. Wciąż nie będziemy głównym kandydatem do bycia ostatnimi w grupie. W przypadku podziału punktów dziś na Narodowym będziemy bliscy tego, że kolejny sezon spędzimy ponownie w Dywizji B.

Reklama

Wielkie komplikacje może za to spowodować porażka. Po niej nawet jeśli wygramy wszystkie rewanżowe mecze, grupy i tak raczej nie wygramy. Mało tego, szanse na drugie miejsce, a co za tym idzie – drugi koszyk, spadną do zaledwie pięciu procent. Staniemy się głównym, sześćdziesięcioprocentowym kandydatem do zajęcia ostatniego miejsca w grupie. Oznacza to walkę o utrzymanie w Dywizji B w barażach.

Na dziś potencjalnymi rywalami są w nich Finlandia, Armenia, Kazachstan i Luksemburg. Wciąż zatem moglibyśmy uniknąć spadku do Dywizji C, bo z takimi rywalami powinniśmy sobie raczej poradzić. Ale to już raczej z nowym selekcjonerem.

Wymienianie ewentualnych przeciwników w barażach o awans do Dywizji A nie ma raczej dziś większego sensu. Ale biorąc pod uwagę, że dziś byliby to Norwegowie, Chorwaci, Walijczycy i Czesi (a całkiem blisko są też Włosi i Niemcy), to chyba nie mamy dziś teamu, który z podniesioną głową przystępowałby do bojów z którymkolwiek z tych rywali poza Walią.

Można w uproszczeniu powiedzieć, że by wygrać grupę, musielibyśmy zdobyć około dwunastu punktów, by zająć drugie miejsce – dziewięć (choć wystarczyć może nawet osiem), a cztery punkty oznaczać będą ostatnią lokatę w grupie (pięć być może też, a przy odrobinie pecha nawet sześć). Dlatego każde oczko się liczy, a te już stracone będą nas mocno boleć.

Reklama

Fot. Newspix.pl

6 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Tenis

Kolejna Polka odpadła z turnieju w Pekinie. Czekamy na sobotę

Adrian Mańko
0
Kolejna Polka odpadła z turnieju w Pekinie. Czekamy na sobotę

Liga Narodów

Reklama