W ostatnim spotkaniu z Motorem bohaterem Legii został 19-letni Jakub Żewłakow, który po wejściu z ławki rezerwowych strzelił dwa gole, które pozwoliły Wojskowym sięgnąć po zwycięstwo. Z bliska popisom młodego skrzydłowego przyglądał się jego wujek Marcin, który zresztą komentował to spotkanie na antenie Canal Plus. Teraz wypowiedział się na temat młodzieżowca.
Były reprezentant Polski na łamach portalu TVP Sport zabrał głos na temat syna swojego brata (zresztą do niedawna jeszcze dyrektora sportowego Legii), którego miał okazję obserwować z wysokości trybun. Marcin Żewłakow przyznał, że od razu po zakończeniu spotkania pogratulował Kubie i jest spokojny, że ten wyczyn nie uderzy mu do głowy.
– Scenariusza, który Legia napisała nogami Kuby, nikt się nie spodziewał. Szczerze powiem, że komentując mecz wyobrażałem sobie remis, ale zwycięstwo? To był wielowymiarowy wieczór dla drużyny, dla Kuby i mam wrażenie, że także trochę dla jego pozycji w zespole. Schodząc ze stanowiska spotkałem Kubę otoczonego wianuszkiem dziennikarzy. Na chwilę odszedł i szepnął: „Wujek, sam jeszcze za dobrze nie wiem, co się dzieje”. Myślę, że radość jest duża, ale i rozsądku wiele. U Kuby „odklejki” nie będzie – stwierdził były reprezentant Polski w rozmowie z TVP Sport.
Marcin Żewłakow o bratanku: Jego styl gry jest deficytowy
Marcin Żewłakow wspomina, że kilkukrotnie zdarzało mu się radzić młodszemu z rodziny na temat jego stylu gry. Jednym z powodów był fakt, że on występował w ofensywie, a jego brat Michał grał jako stoper. Dodaje, że jako wujkowi też było mu łatwiej przekazywać pewne wskazówki.
– Dwa, może trzy razy Michał prosił, żebym porozmawiał z Kubą i powiedział mu kilka rzeczy, bo ode mnie inaczej je odbierze. Nie fuknie jak na ojca, nie będzie zachowania na linii syn – tata. Nie wiem, czy potrafiłem wejść w myśli Kuby, po prostu mówiłem, jak ja to czułem i widziałem. Dziś Kuba wie, że ciężka praca się opłaciła. To moment, w którym piłkarz zdaje sobie sprawę, że w karierze mniej jest tych przyjemnych dni, a więcej trudnych. Na te kilka minut sobotniego wieczoru warto było cierpieć i pracować miesiącami. Warto było zaciskać zęby, a dobre momenty przyszły. Kuba zebrał pierwsze plony ciężkiej pracy.
Komentator Canal Plus radzi młodszemu z rodziny Żewłakowów, by nie zmieniał swojego stylu gry, który go charakteryzuje i wyróżnia się nim na tle innych zawodników.
– Żeby nie zmieniał swojego stylu gry, bo w dzisiejszych czasach jest deficytowy. Musi być odrobina przyjemności i szaleństwa, które do tej pory prezentuje. Tego absolutnie nie wolno mu zgubić. Chciałbym, aby w paru elementach jego gry zawsze było widać, że gra w piłkę sprawa mu przyjemność.
A dodajmy, że dla młodego Jakuba Żewłakowa to były w ogóle pierwsze gole na poziomie pierwszego zespołu Wojskowych. Dzięki jego trafieniom Legia zgarnęła trzy punkty i przynajmniej na chwilę wróciła na fotel lidera. Czy się na nim utrzyma jest zależnie od rozstrzygnięcia spotkania Lecha z Rakowem Częstochowa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix