Real przystępował do meczu z Majorką bez marginesu błędu. Problem w tym, że Królewscy popełnili ich aż dwa, a te okazały się dla nich wyjątkowo kosztowne w skutkach. Alvaro Arbelora i spółka stracili bowiem na San Moix nie tylko dwa gole oraz trzy punkty, ale również – być może – mistrzostwo Hiszpanii. Wszystko zależy teraz od FC Barcelony, która jeśli wieczorem nie potknie się z Atletico, to jej przewaga w tabeli nad Madrytczykami wzrośnie do aż siedmiu oczek.
Wyjazdowa konfrontacja z Majorką od początku pachniała pułapką dla Realu. Z wielu powodów. Trudny teren, na którym Królewscy nigdy nie czuli się najlepiej. Przeciwnik, który ma nóż na gardle i desperacko potrzebuje punktów w walce o utrzymanie. Napięty terminarz – tuż po przerwie reprezentacyjnej i zarazem tuż przed pierwszym ćwierćfinałem z Bayernem w Lidze Mistrzów.
Arbeloa postanowił oszczędzić swoje największe gwiazdy przed decydującym dwumeczem w Champions League, sadzając na ławce m.in. Viniciuca czy Jude’a Bellinghama. W pierwszym składzie znalazło się za to miejsce dla powracającego do zdrowia Kyliana Mbappe. I to właśnie Francuz był motorem napędowym akcji w pierwszej połowie.
Mallorca – Real Madryt. Leo Roman? Leo RoMUR
Mbappe mógł spokojnie mieć na swoim koncie dublet, ale dwukrotnie przegrał pojedynek sam na sam z Leo Romanem. Bramkarz gospodarzy ratował tyłek swoim kolegom z drużyny, pracując na tytuł MVP spotkania. Popisał się też dobrą interwencją po strzale z pierwszej piłki Gulera. Golkiper, który w siedemnastu poprzednich meczach nie zachował czystego konta, tym razem był nie do przejścia.
Realowi brakowało skuteczności, czego nie można powiedzieć o Mallorce. Podopieczni Martina Demichelisa rzadko pojawiali się pod polem karnym Andrija Łunina, lecz kiedy już się tam zjawiali, to za każdym razem robiło się niebezpiecznie. Pierwszy sygnał ostrzegawczy wysłali w 35. minucie. Ruediger wprawdzie uprzedził w ostatniej chwili Muriqiego, ale do futbolówki na piątym metrze dopadł Manu Morlanes, który uderzeniem głową przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Morlanes zmarnował stuprocentową sytuację, ale szybko się zrehabilitował. Tuż przed końcem pierwszej połowy Pablo Maffeo posłał dośrodkowanie w pole karne, a 27-latek wykorzystał dziurę w ustawieniu Realu i drugi raz już się nie pomylił.
𝐌𝐀𝐋𝐋𝐎𝐑𝐂𝐀 𝐏𝐑𝐎𝐖𝐀𝐃𝐙𝐈 𝐙 𝐑𝐄𝐀𝐋𝐄𝐌 𝐌𝐀𝐃𝐑𝐘𝐓! ⚽💥
Manu Morlanes daje ogromną radość kibicom zgromadzonym na Son Moix! 🔥 Królewscy muszą odrabiać straty… 🫨 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/lDTogGvODr
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 4, 2026
Wydawać by się mogło, że po przerwie Real, zmuszony do odrabiania strat, w końcu wrzuci czwarty i piąty bieg, przyspieszy grę, zwiększy intensywność. Nic bardziej mylnego. Podobnie jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej Madrytczycy wyprowadzali swoje ataki w trybie slow motion. Wolno, ospale, przewidywalnie. Bez jakiegokolwiek elementu zaskoczenia. Bez błysku geniuszu indywidualności.
Ciężar gry na swoje braki próbował brać jedynie osamotniony w ofensywnych poczynaniach Mbappe. To było jednak za mało. Arbeloa zareagował zmianami, wpuszczając na boisko na pół godziny przed końcem najcięższe działa w swojej artylerii: Viniciusa, Bellinghama i Militao. Pozytywny impuls dał tylko Brazylijczyk. W 88. minucie to on doprowadził do wyrównania z rzutu rożnego.
𝐀𝐋𝐄 𝐖𝐈𝐍𝐃𝐀 𝐄𝐃𝐄𝐑𝐀 𝐌𝐈𝐋𝐈𝐓𝐀𝐎! ✈️
Piękny gol głową i końcówka na Majorce będzie gorąca! 🔥 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/AN30mtlHfu
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 4, 2026
Można było się spodziewać, że Real w swoim stylu w ostatnich minutach ruszy po drugiego gola, dokona kolejnej remontady, wyszarpie zwycięstwo. Albo że chociaż spróbuje. Stało się jednak zupełnie na odwrót. To Mallorca oddała dopiero drugi celny strzał w tym meczu i to wystarczyło, by pozbawić Królewskich choćby remisu.
Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro obrońcy Realu pozostawili w polu karnym niepilnowanego Muriqiego, dla którego była to już 19. bramka w tym sezonie. Więcej w całej klasyfikacji strzelców LaLiga ma tylko Mbappe (23). Kosowianin wygrał dzisiaj korespondencyjny pojedynek z Francuzem i poprowadził Majorkę do sensacyjnego zwycięstwa.
𝐍𝐈𝐄𝐒𝐀𝐌𝐎𝐖𝐈𝐓𝐀 𝐌𝐀𝐋𝐋𝐎𝐑𝐂𝐀! 🥊🤯
Vedat Muriqi i wszystko jasne! 🎯 Bolesna porażka Realu Madryt w doliczonym czasie gry! 😱 #lazabawa 🇪🇦 pic.twitter.com/5lGtu3VLxg
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 4, 2026
Mallorca nie pokonała w tym sezonie żadnej drużyny, która przed tą kolejką plasowała się w pierwszej siódemce tabeli. Aż do dzisiaj. Real może sobie pluć w brodę podwójnie, bo konsekwencje porażki na San Moix mogą okazać się wyjątkowo kosztowne. Wieczorem kibice Królewskich będą trzymali kciuki za… Atletico, które zmierzy się w hicie kolejki z FC Barceloną. Jeśli bowiem Blaugrana pokona bandę Simeone, wówczas jej przewaga w tabeli nad drugim Realem zwiększy się do aż siedmiu punktów.
Podczas gdy na Bernabeu kibicują swoim odwiecznym rywalom, bo już nic innego im nie zostało, na Balearach świętują nie tylko prestiżową wygraną, ale również opuszczenie strefy spadkowej. Podopieczni Demichelisa w wielkim stylu podnieśli się po porażce z Elche i teraz to oni spoglądają na bezpośredniego rywala w walce o ligowy byt z góry.
RCD Mallorca – Real Madryt 2:1 (1:0)
- 42′ Morlanes – 1:0
- 88′ Militao – 1:1
- 90’+1 Muriqi – 2:1
CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Hiszpańskie media: Lewandowski odpocznie po zgrupowaniu
- Mbappe rozważał odejście z kadry. „To było brutalne”
- Laporta żąda rozwiązań od FIFA. Chodzi o kontuzję Raphinhi
Fot. Newspix