Ekspresowy mecz Magdaleny Fręch. 62 minuty na korcie

Sebastian Warzecha

19 stycznia 2026, 05:52 • 3 min czytania 0

Ekspresowy mecz Magdaleny Fręch. 62 minuty na korcie

Magdalena Fręch jako pierwsza ze wszystkich reprezentantów i reprezentantek Polski zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open. Na wygraną w starciu ze Słowenką Veroniką Erjavec potrzebowała nieco ponad godziny. Teraz czeka ją jednak znacznie trudniejsze wyzwanie.

Reklama

Magdalena Fręch w znakomitym stylu! Polka w drugiej rundzie Australian Open

Gdzie jak gdzie, ale w Australian Open Fręch grać uwielbia. Dwa sezony temu to właśnie w Melbourne zaliczyła przełomowy dla swojej kariery turniej, dochodząc do IV rundy. Rok później odpadła o rundę wcześniej, ale w obu przypadkach były to porażki „usprawiedliwione” – raz lepsza od niej okazała się Coco Gauff, raz z kolei (po dobrym meczu z obu stron) młoda i wchodząca właśnie do światowej czołówki Mirra Andriejewa.

W poprzednim sezonie Magdalena była jednak rozstawiona, co pomogło jej w losowaniu. Tym razem musiała liczyć na łut szczęścia… i ten łut otrzymała. W pierwszej rundzie jej rywalką stała się bowiem Veronika Erjavec, Słowenka, która dopiero niedawno dostała się do najlepszej „100” rankingu.

Reklama

Choć więc Polka aktualnie okupuje miejsce w szóstej dziesiątce zestawienia WTA, to i tak była faworytką tego meczu. I szybko ten status potwierdziła.

Ale akurat pierwszy gem meczu zwiastował potencjalne kłopoty – Erjavec docisnęła Fręch na returnie, wypracowała sobie nawet trzy break pointy, ale ani jednego z nich nie wykorzystała. A Magdalena wyraźnie się takim obrotem spraw nakręciła. Na tyle, że kilka gemów później to ona przełamała rywalkę, wychodząc na prowadzenie 3:1. A potem zgarniała kolejne gemy, aż do wygrania całego seta.

Druga partia miała właściwie identyczny przebieg – z tą różnicą, że tym razem Słowenka nie rozpoczęła z animuszem, a sama musiała się bronić. Udało jej się to w gemie otwarcia, ale im dalej w partię, tym gorzej sobie radziła. Magdalena znów zaliczyła serię wygranych gemów – tym razem sześciu – i spokojnie doprowadziła sprawę do końca. W całym meczu – a tenis to sport, w którym punkty często dzielą się równo między zawodników – Polka wygrała 59 z 95 rozegranych wymian. 62 procent punktów.

62 spędziła też minuty na korcie, bo uwinęła się ekspresowo i… równo. Oba sety trwały po 31 minut. W kolejnym meczu już tak łatwo jej jednak nie będzie – zmierzy się bowiem z będącą w dobrej dyspozycji Jasmine Paolini, siódmą tenisistką świata. Obie grały ze sobą do tej pory dwukrotnie – w obu przypadkach w 2023 roku. W ich meczach jest remis, 1:1.

Magdalena Fręch – Veronika Erjavec 6:1, 6:1

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie na Weszło:

0 komentarzy

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Reklama