Można analizować. Zastanawiać się. Myśleć o mocnych stronach rywala i problemach Luke’a Littlera. A potem przychodzi do samego spotkania i nagle okazuje się, że przy tarczy na Littlera nie ma mocnych. Anglik znów zagrał fenomenalne spotkanie i w pełni zasłużenie obronił tytuł mistrza świata. Przypomnijmy: on nie ma jeszcze 19 lat!
Luke Littler obronił tytuł. Genialna gra Anglika
Gian van Veen wydawał się być ciekawym kandydatem na przerwanie serii Littlera – który bierze udział w mistrzostwach świata PDC po raz trzeci i przegrał tylko raz, w finale z roku 2024. Takie głosy miały swoje uzasadnienie. Van Veen grał genialny turniej, w ćwierćfinale z Lukiem Humphriesem – głównym kandydatem do mistrzostwa obok Littlera – i w półfinale z Garym Andersonem prezentował się przy tarczy fantastycznie. A Littler – mimo że wygrywał gładko – zdawał się dawać rywalom szanse. Do tego van Veen już trzykrotnie w karierze z nim wygrywał.
Ten finał jednak miał być historyczny bez względu na wynik. Przy tarczy stanęli niespełna 19-latek (Littler) i 23-latek (GVV), co oczywiście czyniło ich starcie najmłodszym finałem mistrzostw w dziejach. Idzie młodość, można było mówić. Tyle że w przypadku Littlera ta młodość już nadeszła, dobre dwa lata temu. Van Veen – mimo że starszy – długo się rozkręcał, miał swoje problemy. Ale wreszcie doszedł na największą scenę.
CZYTAJ TEŻ: GIAN VAN VEEN. SREBRNE DZIECKO DARTA PO PRZEJŚCIACH
Na niej jednak nie miał szans. Po prostu.
Jasne, zaczął od wygrania seta. To była zresztą nerwowa partia, obaj popsuli kilka podwójnych, ale lepiej zamknął to wszystko Holender. Zastanawialiśmy się wtedy, czy to aby nie oznaka tego, że faktycznie może być van Veen rywalem dla Littlera. Jak się okazało – nie była. Choć początek drugiego seta też zwiastował kłopoty Anglika. Gian co prawda nie radził sobie najlepiej na dystansie, nie dorzucał przesadnie dobrej punktacji, ale fantastycznie radził sobie na finiszach – zamknął w tej drugiej partii najpierw 144, a potem 127.
Co mu to dało? Absolutnie nic. Seta wygrał bowiem Littler, zgarniając trzy legi z rzędu. I od tego momentu nie było na niego mocnych.
Przy czym nie tyle wypada, a należy podkreślić, że Gian van Veen nie grał źle. Ba, możliwe, że na każdego innego rywala taka postawa by wystarczyła. Było w jego grze trochę mankamentów: sporo (jak na niego) podejść bez potrójnych, gorsza niż w poprzednich rundach postawa na podwójnych. To było decydujące. Ale nie zmieniło to faktu, że nadal rzucał na średniej ponad 100 punktów, a to znakomity wynik… o ile nie grasz z Lukiem Littlerem. Bo on dorzucił znacznie wyższą średnią, to raz. A dwa – od pewnego momentu genialnie zamykał legi, właściwie nie dawał Holendrowi szans.
BIG FISH FROM LITTLER 🎣
Luke Littler hits the biggest fish on the biggest occasion 🤯
He now leads Gian van Veen 2-1!
📺 https://t.co/59TualjgND #WCDarts | Final pic.twitter.com/FyWkJNHFKU
— PDC Darts (@OfficialPDC) January 3, 2026
Tu big fish (170), tam kilka razy wysokie finisze z ponad stu punktów – było tego mnóstwo. Do tego świetnie otwierał legi – co prawda nigdy nie rzucił dziewiątej lotki, ale ta dziewiątka przy jego nazwisku pojawiała się po pierwszym podejściu mnóstwo razy. A Gian van Veen to wszystko obserwował i zdawało się, że z każdym legiem coraz bardziej traci chęć na to, by przy tej tarczy się znaleźć. Holender w dodatku skaleczył się w palec, zostawiając nawet trochę krwi na tarczy (ta została wymieniona po legu), no nic nie szło po jego myśli.
Biorąc pod uwagę scenariusz tego meczu, właściwie od pewnego momentu Gian zdawał się czekać na koniec. I ten koniec dostał szybko. Littler oddał mu jednego seta, a finalnego lega zamknął znakomitym finiszem ze 147 punktów. Zero wątpliwości. Zero jakichkolwiek przestojów.
LITTLER GOES BACK-TO-BACK 🏆
Luke Littler is your 2025/26 Paddy Power World Darts Champion 🙌
The Nuke takes out a show-stopping 147 checkout to win his second Sid Waddell Trophy in trademark style 🤩
📺 https://t.co/59TualjgND #WCDarts | Final pic.twitter.com/Rw7J4djseK
— PDC Darts (@OfficialPDC) January 3, 2026
Po prostu mistrzostwo. Drugie z rzędu.
Fot. Newspix