Wśród osób będących blisko Legii popularna jest opinia, że jeden z młodych stoperów dysponuje większym potencjałem na dużą karierę nawet od Jana Ziółkowskiego, który ma już na koncie występy w pierwszej reprezentacji. Mimo to nie będzie mu dane kontynuować kariery przy Łazienkowskiej, a to ze względów problemów finansowych klubu. Skorzysta na tym ekipa z lig TOP 5.
Jak poinformował Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego blisko odejścia ze stołecznego klubu jest Jan Leszczyński. Legia w każdym możliwym miejscu szuka okazji na uzupełnienie luki w budżecie i po rozstaniu z Kacprem Urbańskim czy Jean-Pierrem Nsame przyszła pora na sprzedaż uzdolnionego 19-latka, który już zdążył pokazać się z bardzo dobrej strony.
Legia ma kilkanaście milionów do zamknięcia budżetu. Trwa wyprzedaż zawodników
Według wspomnianego źródła 19-latek trafi do jednego z klubów Bundesligi. Jak czytamy, sprawa jest bliska finalizacji, a na spotkaniu z mediami podczas zgrupowania propozycję z tego kierunku potwierdził Fredi Bobić. Mimo że nie została ujawniona kwota całej transakcji, to można przypuszczać, że nie będzie ona zbyt wysoka. Legia stoi pod ścianą i jej pozycja negocjacyjna do najlepszych nie należy.
A z pewnością mogłaby zarobić więcej, gdyby Leszczyński pozostał w Warszawie i rozegrał pełny sezon pod wodzą Marka Papszuna. Zdaniem wielu dysponuje on jeszcze większym potencjałem od sprzedanego do AS Romy Jana Ziółkowskiego, tylko w pewnym momencie jego rozwój trochę przyhamował przez poważną kontuzję.
Przed kilkoma miesiącami w rozmowie z TVP Sport przyznawał to nawet Artur Jędrzejczyk.
– Jeszcze przed zerwaniem więzadeł zdawał się być nawet nieco przed Ziółkowskim. Ma warunki, by zrobić dobrą karierę. Ma duże umiejętności i jeśli głowa wytrzyma, to nie musi mieć żadnych kompleksów. Mam wrażenie, że gdyby połączyć dwóch Janków, to powstałby polski Virgil van Dijk. Leszczyński ma umiejętności piłkarskie, które naprawdę robią wrażenie – mówił były reprezentant Polski.
Leszczyński w pierwszym zespole rozegrał niespełna 200 minut, jednak to wystarczyło, by pokazał się z bardzo dobrej strony. W ostatnich dwóch meczach sezonu, gdy dostał od Marka Papszuna szansę na pokazanie się w dłuższym wymiarze, to udowodnił, że dysponuje sporym potencjałem. Można przypuszczać, że w nowych rozgrywkach grałby znacznie częściej i jego wartość mogłaby sporo wzrosnąć.
Tyle że Legia nie jest w stanie sobie pozwolić na zatrzymanie obiecującego 19-latka. Jak informuje Przegląd Sportowy, przy Łazienkowskiej brakuje jeszcze 15 milionów złotych do zamknięcia budżetu. Z tego względu w klubie szukają kolejnych możliwości, by jakkolwiek polepszyć swoją sytuację. Po Urbańskim, Nsame czy teraz Leszczyńskim wkrótce można spodziewać się następnych odejść czy sprzedaży.
– Legia do domknięcia budżetu musi znaleźć 15 mln zł. Odeszli piłkarze z wysokimi kontraktami, jak Jean-Pierre Nsame i Kacper Urbański, Legia za ponad mln euro sprzedaje Sergio Barcię do Bragi, a teraz przy Łazienkowskiej liczą na pieniądze z transferu Leszczyńskiego – czytamy w Przeglądzie Sportowym.
Wspomniane źródło przekazało, że za nieco ponad milion złotych do czeskiej Sigmy Ołomuniec przeniesie się Mateusz Lauryn z klubowej akademii. Bardzo możliwy jest też transfer Mateusza Szczepaniaka do ŁKS-u Łódź.
Przy takiej dynamice zdarzeń, na tym się raczej nie skończy…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix