Ekstraklasa 3. Kolejka

Mikael Ishak 63"
Karol Delikat 79"
Allahyar Sayyadmanesh 90"

Jedna dobra połowa, a potem łomot. Piast znów zlany w Poznaniu

Aleksander Rachwał

09 sierpnia 2026, 19:54 • 3 min czytania 26

Reklama
Jedna dobra połowa, a potem łomot. Piast znów zlany w Poznaniu

Daniel Myśliwiec mówił przed meczem, że Lech gra przewidywalnie i trzeba stwierdzić, że te słowa mu się sprawdziły – Piast przegrał przy Bułgarskiej 0:3 wiosną poprzedniego sezonu i teraz przegrał takim samym wynikiem. Pierwsza część meczu zapowiadała wyrównane starcie, ale po przerwie goście zgaśli. I finalnie znów zebrali w Poznaniu bolesny oklep.

Reklama

Bez cienia przesady, po pierwszej połowie myśleliśmy sobie, że jeśli tak to ma wyglądać przez resztę sezonu, to chyba czas zapisywać sobie w kalendarzu mecze Piasta. Tydzień po kapitalnym widowisku stworzonym do spółki z Wisłą Kraków, ekipa Daniela Myśliwca znów zagrała mecz, w którym działo się sporo – tym razem z Lechem w Poznaniu. Różnica taka, że tym razem piłka niespecjalnie chciała wpadać do bramki. No i przede wszystkim Piastowi starczyło paliwa tylko na 45 minut.

Lech rozbił Piasta. Zabójcza druga połowa Kolejorza

O pierwszej części meczu wszystko mówi statystyka strzałów – łącznie mieliśmy ich aż 21, to tylko jeden mniej niż oglądaliśmy do przerwy we wspomnianym meczu Piasta z Wisłą. Tyle że wtedy połowa była celna i padły z tego trzy gole. A przy Bułgarskiej zawodnicy obu drużyn wcelowali w bramkę tylko cztery razy i ani razu tak, by pokonać bramkarza.

A po obu stronach mieliśmy sytuacje stuprocentowe, przed zmianą stron spokojnie powinno być co najmniej 1:1. W przypadku Lecha pomylił się Walemark – świetnie powalczył o piłkę i całkiem łatwo poradził sobie z Vallejo, natomiast gdy już stanął oko w oko z Grilem, to uderzył prosto w niego. Jeśli chodzi o Piasta, to samo możemy napisać o Ntamachu. Francuz świetnie wyszedł sam na sam z Lisem, ale podobnie jak wcześniej Szwed, strzelił w bramkarza.

W każdym razie oglądało się to dobrze, o ile zgadzamy się, że niezbyt ekscytujące jest przyglądanie się żelaznej dyscyplinie w defensywie. A byłoby jeszcze lepiej, gdyby gościom po przerwie nie odcięło prądu.

Reklama

Druga połowa toczyła się już bowiem pod dyktando Lecha. Gracze Frederiksena wyraźnie przeważali, dalej tworzyli sobie okazje, aż wreszcie wprowadzony z ławki Mikael Ishak dostał patelnię, z której nie mógł nie skorzystać. Hakans przyzwyczaił już, że nie ma wielu atutów czysto piłkarskich, ale szybkość ma nieprzeciętną. W pierwszej połowie Fin był właściwie niewidoczny. W drugiej, gdy piłka trafiła do niego w polu karnym rywala, niespecjalnie wiedział co z nią zrobić. Za to gdy trzeba po prostu dodać gazu i odsadzić przeciwnika na dystansie, to sprawdza się świetnie. Tym razem skrzydłowy świetnie urwał się Twumasiemu, pociągnął z piłką pod szesnastkę Piasta, a potem zagrał do kapitana Lecha, któremu pozostało już tylko dopełnić formalności.

Gliwiczanie nie mieli argumentów, by na to odpowiedzieć. W pierwszej połowie bili się z Kolejorzem jak równy z równym, ale w drugiej tylko raz zmusili Lisa do wysiłku. Przy jednobramkowej stracie gracze Myśliwca mogli jeszcze liczyć, że jakoś, nawet przypadkowo, uda się wyszarpać remis, ale gol Karola Delikata na 2:0 zamknął sprawę. Swoją drogą młodzieżowiec zaliczył istne wejście smoka – jego pierwszy kontakt z piłką po wejściu na boisko to właśnie trafienie do siatki po znakomitym dośrodkowaniu Palmy. A dodajmy, że dla 18-latka z Akademii Lecha to był debiut w pierwszej drużynie.

Tutaj warto wspomnieć, że tak jak Piastowi zmiany kompletnie nie pomogły (Twumasi zawalił przy pierwszym golu, Sanca i Lokilo nic nie wnieśli), tak u gospodarzy to właśnie one zrobiły robotę. Poza wspominanymi Ishakiem i Delikatem świetną robotę zrobili też Rodriguez i Sayyadmanesh. I ostatecznie obaj spuentowali swój występ konkretami – Hiszpan po zagraniu Gumnego (też zmiennika) wygrał pojedynek biegowy z Lewickim, a potem wystawił piłkę na strzał Irańczykowi. Ten nie dał najmniejszych szans Grilowi.

Trudno o przyjemniejszy wieczór dla Lecha. Niels Frederiksen zarotował składem, a i tak zanotował przekonujące zwycięstwo, które powinno pomóc drużynie zbudować pewność siebie przed rewanżem z KI Klaksvik w eliminacjach Ligi Europy. A Piast, cóż, na razie wyrasta na jedną z najsłabszych defensyw ligi. I, jak widać, nie zawsze będzie mu się to udawało przykryć ofensywą.

Reklama
6
Lis
6
Gurgul
5
Monka
5
Skrzypczak
5
Pereira
6
Haakans
1
4
Kozubal
5
Murawski
4
Waalemark
6
Palma
1
4
Agnero
Patryk Gryckiewicz 4

Zmiany:

icon-swap
Pablo Rodriguez
6
A. Kozubal
1
icon-swap
Allahyar Sayyadmanesh
7
Patrik Waalemark
1
icon-swap
Mikael Ishak
6
Yannick Agnero
1
yellow-card
icon-swap
Karol Delikat
Daniel Haakans
1
icon-swap
Robert Gumny
Luis Palma

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

26 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 09 sierpnia 2026 17:30
Sędzia:
Patryk Gryckiewicz

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama