Ta chwila musiała w końcu nadejść. W niedzielę Kamil Stoch odda ostatni skok w karierze w zawodach Pucharu Świata. Mówimy o jednym z najwybitniejszych polskich sportowców i zawodniku, który wygrał 39 zawodów Pucharu Świata, tyle samo, co Adam Małysz. Czterdziestych nie wygra, ale nie wynik sportowy będzie najważniejszy. Świat skoków pożegna człowieka, który może nie był fenomenem socjologicznym, jak Małysz według Włodzimierza Szaranowicza, ale na pewno dla wielu osób stał się wzorem. Gdy Stoch kiedyś wyda książkę, to może być fascynująca opowieść, bo nie wszystko o mistrzu z Zębu pojawiało się na pierwszych stronach gazet i było komentowane w telewizji. A on, żeby wygrywać, musiał też sporo przegrać. Oto 10 rzeczy, których możecie nie wiedzieć o Kamilu Stochu.
Kamil Stoch i jego samotny krzyk na parkingu
Głośny obraz „Krzyk” Edvarda Muncha można obejrzeć m.in. w Galerii Narodowej w Oslo. Stolica Norwegii to też miasto skoków narciarskich, bo słynne zawody odbywają się nieopodal, na wzgórzu Holmenkollen. A krzyk w przypadku Stocha może się kojarzyć z parkingiem i mistrzostwami świata w Val di Fiemme, które zostały rozegrane w 2013 roku.
Polak osiągnął wtedy pierwszy wielki sukces w karierze, sięgając po mistrzostwo świata na dużym obiekcie. Kilka dni wcześniej, na skoczni normalnej, poszło mu jednak gorzej, niż zakładał.
– Po pierwszej serii konkursu Kamil znajdował się w strefie medalowej, a ostatecznie skończyło się na ósmym miejscu. Kamil był podłamany. Pamiętam, jak zostaliśmy we dwójkę pod skocznią. W pewnym momencie powiedział, że teraz chce mu się tylko krzyczeć, więc odpowiedziałem: „No to krzycz”. I Kamil faktycznie wydarł się na tym parkingu. Niedaleko nas Niemiec Richard Freitag (zajął szóste miejsce – przyp. red.) robił dokładnie to samo – opowiadał w wywiadzie dla książki „Za punktem K”, którą napisałem z Natalią Żaczek, Łukasz Kruczek, w latach 2008-2016 pierwszy trener reprezentacji Polski.
Jest migrenowcem. W Soczi były nerwowe chwile
Rok później, w 2014 roku, Stoch został w Soczi dwukrotnie mistrzem olimpijskim. Wygrał indywidualnie i na normalnym, i na dużym obiekcie, a przed pierwszym z tych konkursów w sztabie było dosyć nerwowo. Wszystko przez to, że Kamil jest migrenowcem: często pojawia się u niego tego typu problem i wtedy też dał o sobie znać.
– Dzień konkursu, siódma rano. Fizjoterapeuta Łukasz Gębala nawet nie przyszedł mi tego powiedzieć, tylko wysłał SMS-a: „Kamil migrena”. Myślałem sobie: no nie, tylko nie dzisiaj. Szybko zeszliśmy do Łukasza. Podał Kamilowi leki i musieliśmy dać mu trochę spokoju. Około południa mieliśmy zaplanowaną lekką aktywację. Kamil nie za bardzo chciał w tym uczestniczyć, ale Grzesiek (Sobczyk – przyp. red.) go namówił. Wyszedł, trochę się poruszał, rozkręcił, ale było widać, że nie czuje się dobrze. Jeszcze jadąc na konkurs, był taki nie swój. Widać było, że coś mu dolega – opowiadał Kruczek w niedawnej dwuodcinkowej rozmowie z serwisem PS Onet.
I dodawał: – Seria próbna poszła tak sobie, ale to, co stało się później, było niewytłumaczalne. Jeszcze wczoraj oglądałem ten skok na komputerze w innym celu i po prostu widziałem, że on nie jest dobry. Nigdy nie nazwałbym go super skokiem, a przecież Kamil rozjechał konkurencję, w pierwszej serii ustawił konkurs pod siebie. Zrobił coś takiego, co widziałem wcześniej u Adama podczas mistrzostw świata w Sapporo na skoczni normalnej. Po prostu w tym dniu Kamil był z innej planety.
W Soczi medalu nie udało się zdobyć tylko w drużynówce.

Kamil Stoch ze złotem z Soczi
Czesi mówili o małym Stochu: „Funaki z Polska”
Od kilku lat jednym z ekspertów, który bardzo pozytywnie, wręcz entuzjastycznie, wypowiada się o Stochu, jest były austriacki skoczek, Andreas Goldberger. Co ciekawe, to właśnie „Goldi” był dla młodego Kamila jedną z inspiracji. Choć najtrafniej byłoby stwierdzić, że Austriak był dla zaczynającego ze skakaniem Stocha inspiracją numer dwa.
W 2017 roku byłem współautorem (z Marcinem Bratkowskim) kilkuczęściowego reportażu o Stochu, który ukazywał się w „Przeglądzie Sportowym”. Odbyliśmy do tego materiału dużo rozmów, w tym z rodzicami zawodnika.
– Kamil jako młody skoczek kładł się na nartach, tak jak teraz robi to Jakub Janda albo Domen Prevc. Wówczas słynęli z tego Japończycy. Wyglądało to efektownie i wzbudzało zainteresowanie. Pamiętam, jak byliśmy na zawodach w Czechach, w Lomnicy nad Popelkou. Kamil skoczył bardzo daleko, a ja usłyszałem ożywioną rozmowę czeskich trenerów. –Kdo to je?! Kdo to je?! – pytał jeden drugiego. – Nevidiš? To je Funaki z Polska…” – opowiadał nam pan Bronisław, ojciec.
– Pamiętam taką sytuację, że moi rodzice pomagali przy jakichś zawodach dziecięcych w Szczyrku i mama wspominała, że był taki chłopiec, który skakał jak Kazuyoshi Funaki. Myślę, że miał wtedy z 10-11 lat. Dopiero później dowiedziałem się, że Japończyk był dla Kamila wzorem, do którego chciał dążyć – wspomina Kruczek w rozmowie z PS Onet.
Potrafił przekonać nauczycieli, żeby go nie karali
Ludzie, którzy dobrze znają Stocha, często podkreślają, że swoją osobowością oraz nastrojem mocno wpływa na otoczenie. Że jest typem lidera, choć niekoniecznie głośnego. Okazuje się, że Kamil już jako uczeń szkoły podstawowej potrafił przekonywać innych do swoich racji. I sprawić, żeby nauczyciele go nie karali, choć mieli do tego prawo.

Kamil Stoch podczas ostatnich igrzysk w Predazzo
– Gdy Kamil był na jednym ze zgrupowań skoczków, w szkole postanowiono, że uczniowie nie mogą farbować sobie włosów. Tyle że Kamil, który nic o tym nie wiedział, wrócił przefarbowany na blond. Umiał bronić swoich racji. Przekonywał nas, że wygląd i kolor włosów wcale nie oznaczają, że ktoś jest dobry albo zły. To było dojrzałe. Później odbyliśmy dyskusję na radzie pedagogicznej i uznaliśmy jego argumentację. W końcu mógł zostać z tymi włosami – opisywał nam w 2017 roku Bronisław Stoch, wówczas wójt gminy Poronin, który nazywa się tak samo jak tata Kamila.
Kilka razy wcześniej chciał kończyć karierę
– Ile razy kończył karierę? – pyta Kacper Merk na początku trzeciego odcinka serialu „Kamil Stoch – najlepszy raz”, który można oglądać na Playerze.
– To jest trzeci raz – odpowiada Ewa Bilan-Stoch, żona naszego mistrza.
Pierwszy raz Kamil miał tego typu myśli w 2021 roku.
– W Pekinie (igrzyska odbywały się w 2022 roku – przyp. red.) postanowiłem sobie, że jak zdobędę medal, to mogę zakończyć. Takie myśli miałem przed tamtym sezonem, ale też w trakcie. Tak samo miałem z mistrzostwami świata w Planicy (w 2023 roku – przyp. red.). „Jak zdobędę medal na którejś skoczni, to koniec”. Tak samo miałem też w kolejnym sezonie: że jeżeli bym coś wygrał, np. loty, to mogę kończyć. To było trudne, bo skakałem cały sezon z ciężarem, że coś potrzebuję zrobić. Teraz chcę się tak normalnie pożegnać. Wszyscy wiedzą, że to jest mój ostatni sezon i na danych zawodach jestem po raz ostatni. Nie oczekuję, że ludzie będą mi rzucali kwiatki pod nogi, że będą się zachowywać inaczej wobec mnie – mówi w serialu.

Łukasz Kruczek i Kamil Stoch, zdjęcie z 2014 roku
Gdy mu nie szło, nie chciał być rozpoznany w sklepie
Sezon 2015/2016 był bardzo zły w wykonaniu Stocha. Symbolem tamtego okresu był skok na odległość 134,5 m, oddany w austriackim Kulm. Na dużej skoczni to byłby dobry rezultat, ale tam akurat znajduje się obiekt mamuci. Stoch nie zakwalifikował się do konkursu, był trzeci od końca. W sezonie 2015/2016 Kamil ledwie trzy razy był w czołowej dziesiątce i również trzykrotnie w ogóle nie wchodził do zawodów. Przeżywał to bardzo mocno. Często wracał do domu ze łzami w oczach i długo rozmawiał z żoną.
Złe wyniki przekładały się na jego funkcjonowanie na co dzień. Gdy pewnego dnia szedł do marketu w centrum Zakopanego, pełnego ludzi, naciągnął czapkę mocniej na czoło i jak najszybciej przemykał między półkami. Chciał wtopić się w artykuły spożywcze, być niewidzialny.
– Kamil był przerażony. Bał się w ogóle wyjść z domu, pokazać ludziom. Tłumaczyłam, że każdemu z czołówki kiedyś nie wyszły zawody, i gdyby bali się wyjść do sklepu po porażce, to chyba umarliby z głodu! – wspominała Ewa w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.
Tamtego dnia parę osób rozpoznało go w markecie, podeszło i powiedziało: „Panie Kamilu, pan już tak wiele dla nas zrobił, proszę się nie martwić”. I wypad do sklepu, który miał wiązać się z traumą, bardzo pomógł psychologicznie.
Od 12 lat prowadzi z żoną klub dla młodych skoczków
KS Eve-nement Zakopane to klub dla dzieci i młodych zawodników. Powstał w 2014 roku, po dwóch złotych medalach Kamila w Soczi, z inicjatywy jego żony, która została jego pierwszym prezesem. Stoch mocno angażuje się w Eve-nement, który z założenia ma działać jak podobne kluby piłkarskie czy tenisowe. Jeżeli jest po sezonie i ma czas, pojawia się na zgrupowaniach klubu, np. w Planicy.
– Główna motywacja to pomóc innym dokonać to, czego dokonał Kamil, bo wiemy, ile to daje radości – tak Ewa tłumaczy tę inicjatywę.
– Ile dajesz z siebie, tyle dostajesz później. Jesteś pozytywnie nastawiony do świata, życzliwy i ta życzliwość później wraca do ciebie. Tak samo jest, jeżeli oferujesz coś od siebie w postaci klubu. Dajesz możliwość rozwoju, więc ona też wróci do ciebie. Myślę, że jesteśmy tego dobrym przykładem – mówi w serialu Merka Kamil.
I dodaje: – Staram się nie wchodzić w kwestie technicznie, czy zawodnik ma dojechać niżej, czy wyżej. To rola trenerów, którym ufam w pełni. Bardziej wolę popatrzeć, jak ci zawodnicy pracują, na czym się skupiają. Mamy później wieczorne pogadanki. Chcę od nich coś wyciągnąć. Zmusić ich trochę do myślenia, autoanalizy, czy oni w ogóle rejestrują, co się z nimi dzieje podczas treningu.

Kamil i Ewa na meczu kadry siatkarzy. 2022 rok
W ubiegłym roku w letnich mistrzostwach Polski w rywalizacji drużynowej Stoch wywalczył srebro, reprezentując właśnie Eve-nement, razem z 17-letnim Szymonem Sarniakiem. Po rywalizacji we wspólnym wywiadzie młody zawodnik mówił o Stochu per „pan”. – Jaki pan, przecież razem właśnie stanęliśmy na podium – śmiał się Kamil.
Po chwili przeszli na „ty”.
Dostał bilety na mecz od Pepe Reiny. Cieszył się jak dzieciak
Wiadomo od lat, że Stoch to wielki kibic Liverpoolu. Kiedyś pozował nawet do zdjęcia z wielkim rywalem ze skoczni, Danielem Andre Tande, który również jest fanem „The Reds”. Norweg w koszulce Liverpoolu, razem trzymali szalik.
– To się zaczęło na studiach. Ktoś zaczął mu opowiadać o tym klubie i Kamil zaczął dużo czytać o jego historii. Spodobało mu się hasło „You’ll never walk alone”. Dziś tak reaguje na Liverpool, jak ja na zespół Guns N’ Roses. Niepokojące jest tylko to, że tu i tu występują faceci – śmiała się Ewa w 2017 roku w „Przeglądzie Sportowym”.
– Na którymś z obozów pukam do pokoju Kamila i Krzyśka Miętusa, który też jest fanem angielskiej piłki. Nikt nie odpowiadał. W końcu otworzyłem drzwi, a tam oni obaj w koszulkach Liverpoolu oglądali mecz i głośno kibicowali. Siedzieli chyba z metr od telewizora – opisywał w tym samym tekście Andrzej Stękała.
Kiedyś Ewa, Kamil i Miętus byli w Liverpoolu. Pojechali do hotelu, w którym przebywali „The Reds”, by odebrać bilety na mecz. Miał je przekazać Jerzy Dudek, ale ówczesny bramkarz drużyny z Liverpoolu miał coś na głowie. Poinformował, że wejściówki da im hiszpański bramkarz Pepe Reina.
Opowieść Ewy: – Wiozła nas mama, a Kamil trząsł się cały z emocji. Razem z Krzyśkiem zachowywali się jak psychofanki, siedząc na tylnym siedzeniu i rozmawiając o piłkarzach. W końcu jesteśmy. Stoimy, czekamy, pojawia się Reina. Zszedł do nas, przywitał się. Chłopaki byli podekscytowani jak małe dzieci. Do dziś pamiętam Kamila, jak pyta: „Zrobisz nam zdjęcie? Zrobisz nam zdjęcie? Proooooszę…”. Później nawet całowali te bilety. Obłęd.

Stoch i Miętus pod stadionem Liverpoolu
Lubi kolarstwo, podziwiał Rafała Majkę
Jedna ze scen serialu „Kamil Stoch – najlepszy raz”. Planica, Kamil jest na obozie z dzieciakami ze swojego klubu. Siada na rowerku stacjonarnym, obok leci transmisja etapu Tour de France z komentarzem Tomasza Jarońskiego i Dariusza Baranowskiego. – Jadę pod Mont Ventoux – śmieje się skoczek. A następnie dodaje: – Lubię kolarstwo. Ludzie się czasami dziwią, dlaczego tak dużo go oglądam. Ale mnie to po prostu relaksuje. Oglądam je w domu, po południu. Kibicuję Primożowi Rogliciowi, bo był skoczkiem i pokazuje, że jeżeli w czymś ci nie wyjdzie, to to nie jest katastrofa i możesz się spełnić w czymś innym. To jest super historia.
Gdy zbierałem materiał do reportażu o Stochu, jego żona opowiadała nam, że dwaj polscy sportowcy, których Kamil szczególnie podziwia, to Rafał Majka oraz Andrzej Bargiel, czyli kolarz i narciarz ekstremalny, dokonujący niemożliwych rzeczy w najwyższych górach świata.
W tym sezonie pragnął ostatniej Kryształowej Kuli
Przed obecnym, ostatnim w karierze sezonem, raczej mało kto zakładał, że Stoch będzie walczył o najwyższe cele. Mówiło się raczej np. o plasowaniu się w pierwszej dziesiątce i miejscu pod jej koniec w ogólnej klasyfikacji. Ale Stoch, który wygrywał Puchar Świata w sezonach 2013/14 i 2017/18, pragnął czegoś więcej.
– Ja zakładałem, że będę walczył o Kryształową Kulę. Te ambicje były zbyt wygórowane. Ja zakładam tak przed każdym sezonem i to się nie zmieniło. W momencie, gdy po Kuusamo uświadomiłem sobie, że nie będę jednak walczył o najwyższe cele, że prawdopodobnie nie mam na to szans, to mnie tak jakby docisnęło jeszcze – mówi w serialu, który możecie obejrzeć w Playerze albo na Eurosporcie.
– To zawodnik bardzo niecierpliwy. Zawsze chciałby być najlepszy, wszystko chce zrobić perfekcyjnie i właśnie to często stawało mu na przeszkodzie. Trudno przychodzi mu akceptacja bycia zawodnikiem średnim – ta wypowiedź Kruczka z wywiadu dla PS Onet dobrze z tym koresponduje.
W czwartek w Planicy, po kwalifikacjach, Stoch powiedział: – Walczę, pomimo tego, że głowa już dawno odmówiła posłuszeństwa i jestem na skraju wyczerpania mentalnego. Wiem, że przyjechało sporo ludzi. Postaram się właśnie dla nich. Także dla trenerów, którym bardzo dziękuję za całą pracę, jaką dla mnie wykonali i trochę dla siebie. Może chociaż ten jeden raz coś zaskoczy, przelecę długi lot i sprawi mi to trochę frajdy.
W ten weekend, sobotnim konkursem drużynowym oraz niedzielnym indywidualnym, do którego dostał się trochę szczęśliwie, jako jedyny z Polaków, Stoch zakończy karierę. Wyniki zejdą na drugi plan. Są rzeczy ważne i dużo ważniejsze.
JAKUB RADOMSKI
WIĘCEJ O SKOKACH NARCIARSKICH NA WESZŁO:
- Gdzie wśród najlepszych jest Kamil Stoch? [RANKING WSZECH CZASÓW]
- Przestańcie nam prześladować skoki narciarskie! [KOMENTARZ]
- Małysz będzie chciał być dłużej prezesem? „Jest grono, które naciska”
Fot. Newspix