Przed kilkoma dniami Lech oficjalnie potwierdził wcześniejsze doniesienia Weszło, że po zakończeniu sezonu do Norwegii przeniesie się asystent Nielsa Frederiksena, Sindre Tjelmeland. Bardzo rozchwytywany 36-latek zostanie nowym trenerem Molde. W trakcie zimowej przerwy wybrał się on do ojczyzny i udzielił wywiadu oficjalnej stronie swojego przyszłego klubu, co wzbudziło niemałe kontrowersje.
Norwega wciąż obowiązuje półroczny kontrakt w Poznaniu, a kibice mają wątpliwości, czy będzie on w pełni zaangażowany w wykonywanie swoich obowiązków. Trzeba przyznać, że trochę mu się za to, co zrobił wśród nich oberwało. Fani dodatkowo zwracają uwagę, że przed kamerą Tjelmeland wystąpił ubrany w klubowy dres Molde. Sprawa wywołała takie poruszenie, że do całego zamieszania za pośrednictwem mediów społecznościowych odniósł się rzecznik obecnego mistrza Polski, Adrian Gałuszka.
– Trener przebywał w swoim przyszłym klubie w czasie wolnym, udzielił mu wywiadu mając do tego pełne prawo i każda ze stron była tego świadoma. Znając jego kulturę pracy, której dowiódł przez 1,5 roku, nie mamy wątpliwości, że pozostanie zaangażowany w pracę w Lechu na 100% – rozwiał wszelkie wątpliwości rzecznik Lecha.
Trener Lecha nie może doczekać się odejścia. „Płonie we mnie ogromny entuzjazm”
Sindre Tjelmeland przez ponad 20 minut opowiadał przed kamerą klubowej telewizji o tym, dlaczego zdecydował się na podjęcie wyzwania wyciągnięcia Molde z dołka oraz jaki ma na to pomysł. W trakcie rundy wiosennej obowiązki 36-latka będzie wypełniał trener – Martin Falk – który potem zostanie asystentem w sztabie szkoleniowym.
– Molde było ogromną częścią historii norweskiego futbolu przez całe moje życie – zarówno dzięki licznym tytułom, mocnym występom w Europie, jak i rozwojowi piłkarzy na bardzo wysokim poziomie. Dla mnie to bardzo atrakcyjny i duży klub oraz jeden z najbardziej ekscytujących w Skandynawii. Płonie we mnie ogromny entuzjazm. Jest we mnie ogień i wielka determinacja, by wszystko zadziałało.
Molde ostatni sezon zakończyło na dopiero 10. miejscu, co dla klubu, który jeszcze niedawno regularnie występował w europejskich pucharach – przypomnijmy, że dwa lata temu wyeliminował Legię Kosty Runjaicia, a rok później odpadł po wyrównanym boju z zespołem Goncalo Feio – jest sporym rozczarowaniem. Tjelmeland ma być lekarstwem na te problemy i sposobem na podjęcie realnej rywalizacji z ligową czołówką. Asystent Nielsa Frederiksena zdradził, w jaki sposób chce dojść do odniesienia sukcesu w nowej pracy.
– Chcemy być intensywną drużyną, z dużą dynamiką w poruszaniu się, zdolną do wysokiego i agresywnego pressingu tak często, jak to możliwe. W ofensywie mamy być odważni i iść do przodu, gdy nadarzy się okazja, ale jednocześnie grać w sposób kontrolowany, by szybko odzyskiwać piłkę po jej stracie. Mam bardzo wysoką tolerancję na błędy zawodników, bo chcemy być odważni i dawać z siebie wszystko. Ale brak ciężkiej pracy i podstawowych elementów potrafi mnie naprawdę zdenerwować. Chcemy stworzyć środowisko, w którym przyciągamy ludzi chcących wycisnąć maksimum z tego, co mają – stwierdził 36 latek.
Tjelmeland do nowych obowiązków przystąpi od razu po zakończeniu sezonu w Polsce. Z racji meczów rozgrywanych w systemie wiosna-jesień, w Norwegii letnia przerwa jest znacznie krótsza.
Czytaj więcej na Weszło:
-
Bez niespodzianki. Kiedy nowy bramkarz dołączy do Lecha Poznań?
-
Leśnodorski: „W Legii jest za mało ciężko pracujących ludzi”
Fot. Newspix