Kewin Komar bez klubu. To koniec nieudanego epizodu

Marcin Ziółkowski

27 sierpnia 2026, 19:54 • 2 min czytania 3

Reklama
Kewin Komar bez klubu. To koniec nieudanego epizodu

Bramkarz znany z polskich boisk, a więc Kewin Komar był jednym z bohaterów historycznego awansu do Ekstraklasy w wykonaniu Puszczy Niepołomice. W półfinale baraży przeciwko Wiśle Kraków Radosława Sobolewskiego w sezonie 2022/23, zanotował aż dwie asysty. Wtedy usłyszano o nim na większą skalę. Jego kariera nie potoczyła się jednak tak, jakby sam piłkarz sobie tego życzył. Komar może uznać miniony sezon za stracony. Epizodyczny występ pod koniec rozgrywek był jego jedynym na Cyprze. To by było na tyle, ponieważ doszło do rozwiązania umowy między stronami.

Reklama

Rok i koniec. Komar ponownie dostępny

Polski bramkarz kojarzony jest głównie z występami w Puszczy Niepołomice. Na poziomie Ekstraklasy rozegrał 36 meczów. Nie mówiło się o nim jednak tylko przez pryzmat wydarzeń boiskowych.

W sierpniu 2023 roku doszło do pobicia podczas festynu w Wiśniczu Małym. W wyniku bójki, Kewin Komar doznał obrażeń, które wykluczyły go na kilka miesięcy z gry. Sprawą zajął się Sąd Okręgowy w Tarnowie. W lutym 2025 roku orzekł, że Komar działał w obronie koniecznej i został oczyszczony ze wszelkich zarzutów. Po powrocie do zdrowia, bramkarz wrócił do składu drużyny Tomasza Tułacza.

Latem 2025 roku dołączył do AEK-u Larnaka. Po transferze do ligi cypryjskiej, kariera Komara jednak wyhamowała. Będąc już częścią składu zespołu z Wyspy Afrodyty złamał rękę i potrzebował trochę czasu na powrót do formy. Gdy już był ponownie dostępny, ciągle między słupkami miejsce zajmował dobrze znany z Ekstraklasy Zlatan Alomerović. W przypadku rotacji, bronił 27-letni Antreas Paraskevas.

Reklama

Komar otrzymał jedynie 10 minut gry przeciwko Arisowi Limassol w ostatniej kolejce grupy mistrzowskiej ubiegłego sezonu. Pomimo powrotu Alomerovicia do Polski (ściągnęło go Zagłębie Lubin), nadal nie był dla trenera wystarczająco wartościową opcją, a zaufano Paraskevasowi. Zdecydowano się więc rozstać i Polak jest znów wolnym agentem, choć na Cyprze podpisywał dwuletnią umowę.

Na rozstanie zanosiło się już pod koniec sezonu. Dlaczego? Nie chodziło jedynie o wybory trenera. Polak 26 lipca obchodził 23. urodziny. Oznaczało to w praktyce, że nie może być dalej rejestrowany na listę B. Nie było jednak chęci, aby zgłaszać go na listę A.

Okno transferowe w Polsce trwa do 9 września, więc zainteresowane kluby mają jeszcze trochę czasu na działanie.

Reklama

 

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama