Długo coś było cicho o Lechii Gdańsk, prawda? Ten zły PZPN w końcu dał sobie spokój i przestał czepiać się klubu zarządzanego przez Paolo Urfera. Teraz życie Bogu ducha winnego działaczowi postanowili uprzykrzyć Ukraińcy, którzy przypomnieli sobie o jakiejś tam w ogóle nieistotnej sprawie z przeszłości. No i cóż, ta właśnie stała się obiektem zainteresowań światowej federacji.
A już tak zupełnie poważnie, Piotr Potępa z serwisu iGol.pl informuje, że Ruch Lwów zrealizował swoje zapowiedzi i zwrócił się do FIFA w sprawie kontrowersyjnego transferu, który do skutku finalnie nie doszedł. Działacze ukraińskiego klubu żądają od Lechii odszkodowania rzędu kilkuset tysięcy euro.
Lechia będzie musiała zapłacić ukraińskiemu klubowi? Skarga została złożona do FIFA
Spora część kibiców w Gdańsku mogła już zapomnieć o kimś takim jak Witalij Roman. Z drugiej strony dziwne, żeby był jakoś szczególnie pamiętany, bowiem finalnie w barwach Lechii nigdy nie zagrał. Ukraiński lewy obrońca zaczął treningi z zespołem, jednak klub nagle zmienił zdanie i postanowił wstrzymać dokonanie tego ruchu i właśnie o to jest cała afera.
Lechia doszła z Ruchem Lwów do porozumienia na wypożyczenie za 350 tysięcy euro, a drugie tyle miała zapłacić za obowiązkowy wykup. Do 18 sierpnia 2025 roku miała zapłacić pierwszą transzę, jednak z tego się nie wywiązała, co zgodnie z umową miało oznacza karę w wysokości 100 tysięcy w europejskiej walucie.
Transfer nie został zarejestrowany, a Ruch skarżył się, że przez to stracił możliwość sprzedaży zawodnika do innego klubu. Pokrzywdzony mógł czuć się też sam zawodnik, który zdążył choćby wynająć mieszkanie w Gdańsku. Lechia nie miała zamiaru szczególnie odnosić się do tej sprawy, bowiem jej zdaniem zrobiła wszystko zgodnie z przepisami.
Ukraińska strona za to od razu zapowiadała podjęcie odpowiednich kroków.
– Powiedział nam, że jeśli pojawi się odpowiednia oferta, chciałby spróbować gry w Europie. Uznaliśmy, że to naturalny krok. Mówimy dziś o 11 września. Lechia nie przelała środków ani za wypożyczenie, ani jako kary za niedotrzymanie umowy. Witalij jest negatywnie zaskoczony. Nie spodziewał się takiego braku profesjonalizmu. We współczesnym futbolu takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. To kompromitacja – mówił wtedy dyrektor sportowy ukraińskiego klubu Wołodymyr Łapycki.
Na słowach się jednak nie skończyło i jak podaje Piotr Potępa teraz sprawa wylądowała już przed odpowiednimi organami. Konkretnie to trafiła do Izby ds. Statusu Zawodników FIFA. Ukraiński klub żąda należnych 700 tysięcy euro, które miał dostać z racji transferu Witalija Romana.
A wiecie co to oznacza? Już wkrótce możemy spodziewać się, że na stronie pierwszoligowca zobaczymy coś w stylu:
„W odpowiednim czasie światowa federacja piłkarska (FIFA) zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za nieodwracalną szkodę poniesioną przez Lechię Gdańsk w wyniku zastosowania bezprawnej pięciopunktowej sankcji.”
Tak, wszyscy wokół uwzięli się na biedną Lechię Gdańsk. Właśnie zaczynamy odcinek numer 578 prześladowania biednego klubu rządzonego przez Paolo Urfera.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix