Ekstraklasa chyba wyjątkowo rozpieszcza zagranicznych trenerów. Ci zaczynają mieć takie wymagania, że ciężko ich później zatrudnić w jakimkolwiek innym miejscu. Do trendu rozpoczętego przez Edwarda Iordanescu postanowił dołączyć Nenad Bjelica. Były trener Lecha Poznań dostaje wiele przeróżnych zapytań, jednak konsekwentnie je odrzuca.
W ostatnich dniach Edward Iordanescu wypowiadał się, że dostał naprawdę atrakcyjną ofertę od Dynama Kijów, którą początkowo przyjął, jednak po głębszym namyśle zmienił zdanie. Wcześniej była wymieniana jeszcze cała masa innych chętnych, w tym powrót do reprezentacji Rumunii, ale dziwnym trafem od momentu zwolnienia z Legii nie podjął się jeszcze żadnej innej roboty. Najwidoczniej teraz jego śladem postanowił pójść Nenad Bjelica.
Nenad Bjelica popisał się konsekwencją… W odrzucaniu wysokich ofert
Nenad Bjelica od blisko dwóch lat pozostaje bez pracy, po tym jak pożegnał się z Dinamem Zagrzeb. Od tego czasu łączono go z wieloma różnymi klubami, w tym kilkoma polskimi. Był choćby wskazywany na następcę Goncalo Feio w Legii, a ostatnio chorwackie media pisały o rozmowach z Rakowem oraz Wieczystą.
Oczywiście były szkoleniowiec Lecha jest także dyżurnym kandydatem na objęcie stanowiska selekcjonera reprezentacji Polski. W każdym razie fakty są takie, że niedługo miną 24 miesiące, odkąd Chorwat pozostaje bezrobotny. Teraz głos w jego sprawie zabrała osoba, która doskonale zna sytuację Bjelicy. Z telewizją SportKlub porozmawiał jego agent Andy Bara.
Sam przyznał, że praktycznie codziennie pojawiają się chętni na 55-letniego szkoleniowca, jednak jest on wyjątkowo wybredny i zdecydowanie nie jest łatwo go przekonać. Bjelica odrzucił już wiele wyjątkowo atrakcyjnych propozycji.
– Nie jest łatwo wybrać dla niego odpowiedni klub. Ma znakomite wyniki jako chorwacki trener i oczywiście nie może zaakceptować byle czego. Odrzucił wiele ofert, które były finansowo absurdalnie wysokie. To człowiek, który myśli o rodzinie i nie jest kimś, kto odszedłby gdziekolwiek tylko po to, żeby gdzieś pracować. Szuka poważnego projektu. Był blisko dwóch lub trzech posad, które upadły w ostatniej chwili, ale tak wygląda ten biznes. Codziennie pojawiają się zapytania, ale to trener, który wybiera – stwierdził agent byłego trenera Lecha.
No cóż, coś nam mówi, że Bjelica, jeśli nie zmieni swoich oczekiwań, to szybko do pracy może nie wrócić. Od momentu odejścia z Lecha w 2018 roku dwukrotnie prowadził Dinamo Zagrzeb, do tego Osijek, Trabzonspor oraz Union Berlin. Największe sukcesy święcił w pierwszej kadencji w klubie ze stolicy swojego kraju. Tyle że było to już ponad sześć lat temu…
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix