Właściciel stadionu kontra Polska. Kerim Alajbegović – złoty chłopiec Bośniaków

Marcin Długosz

25 września 2026, 14:01 • 7 min czytania 0

Reklama
Właściciel stadionu kontra Polska. Kerim Alajbegović – złoty chłopiec Bośniaków

Cóż, czasy są jakie są. Aktualnie możemy tylko pomarzyć o tym, że wielki klub z TOP 5 lig Europy wyciąga polskiego piłkarza za ponad 30 milionów euro, a ten wciąż jest nastolatkiem. Piątkowy rywal Biało-Czerwonych, Bośnia i Hercegowina, takiego zawodnika się doczekała. Jeśli ktoś ma nas zranić w Warszawie, to Kerim Alajbegović stoi w pierwszym szeregu.

Reklama
Stawiasz 2 zł i zgarniasz bonus 700 zł za gola Polski z Bośnią i Hercegowiną
Ważne do: 25.09.2026
+18. Graj odpowiedzialnie tylko u legalnych bukmacherów. Obowiązuje regulamin.

Bayer wychował, Salzburg oszlifował

Nieco ponad dwa lata temu piłkarski świat zachwycał się wyczynami Bayeru Leverkusen. Pamiętne mistrzostwo Niemiec pod wodzą Xabiego Alonso i przełamanie hegemonii Bayernu Monachium stanowiło wielki wyczyn.

Te sukcesy z bliska mógł obserwować Alajbegović, który występował w drużynach młodzieżowych B04. W kolejnym sezonie, jeszcze za czasów wspomnianego hiszpańskiego trenera, załapał się nawet pięć razy do kadry na mecz Bundesligi, ale debiutu w lidze niemieckiej nie doświadczył nigdy.

Totalnym przełomem okazał się transfer do Red Bull Salzburg. Bośniak, który jest lewoskrzydłowym, ale występy w roli ofensywnego pomocnika czy na drugiej flance tez nie sprawiają mu problemów, postanowił poszukać swojego szczęścia w seniorskiej piłce i za dwa miliony euro przeniósł się do Austrii.

Reklama

Tam od razu zaczął zbierać minuty regularnie, w pierwszych tygodniach strzelając dwa gole i notując asystę. Na dzień dobry za wrzesień odebrał statuetkę dla najlepszego piłkarza austriackiej Bundesligi, zgarniając prawie 56% głosów. Taki prezent zrobił sobie na osiemnastkę, którą świętował 21 września 2025.

Potem było tylko lepiej – kolejne gole i asysty w Austrii, a i debiutanckie skalpy w pucharach, bo w styczniu Alajbegović strzelił dwa gole Bazylei i zaliczył asystę z Aston Villą w Lidze Europy. Ujawniająca się nastoletnia perełka nie mogła umknąć uwadze bośniackiego sztabu. Tym bardziej, że mimo posiadania niemieckiego obywatelstwa – skrzydłowy urodził się w Kolonii – w kwestii reprezentacji wybrał kraj swoich rodziców i przyjmował powołania już do drużyn młodzieżowych ekipy z Bałkanów.

Mocne wejście do kadry

Tuż przed osiemnastką skrzydłowy dostał się do pierwszej reprezentacji Bośni i Hercegowiny, od razu dając konkrety. Gol i asysta z San Marino czy asysta z Cyprem może nie brzmią jeszcze zbyt ekskluzywnie, ale w listopadzie potrafił też popisać się ostatnim podaniem w spotkaniu z Rumunią. Bośniacy zakwalifikowali się do baraży o awans na mundial, a Alajbegović zaczął odgrywać w zespole narodowym coraz większą rolę.

Reklama

Zresztą, sam piłkarz nigdy nie ukrywał, że jest mocno związany ze swoją rodziną. Pokazał to nie tylko wybierając Bośnię jako kraj, który chce reprezentować. Jak pisała „La Gazzetta dello Sport”, gdy rok temu trafił do Salzburga, wraz z nim do Austrii przeprowadziła się matka, która nie chciała puścić syna za granicę bez opieki w młodym wieku. W Niemczech zostali ojciec i młodszy brat Kerima.

Talent Alajbegovicia wzrastał, aż w końcu nadeszły marcowe baraże – sądne dla kilku europejskich reprezentacji. W nich to właśnie Bośniacy napisali jedną z najpiękniejszych historii. Stawiani w roli outsidera najpierw pokonali po rzutach karnych Walię w Cardiff, a potem uczynili to samo w Zenicy z Włochami.

Przebojowy osiemnastolatek w obu przypadkach wszedł na boisko z ławki. W Walii zaliczył asystę, ale największe uznanie wzbudził fakt, że zarówno z Walijczykami, jak i z Włochami, pod ogromną presją wykorzystał swoje rzuty karne. W tym pierwszym przypadku mowa nawet o decydującej „jedenastce”.

Reklama

Drużyna z Bałkanów zakwalifikowała się na mistrzostwa świata, a w kraju zapanowała euforia. Włosi zostali ośmieszeni przez tego, który za chwilę będzie miał do nich trafić.

Osiemnastolatek, który zachwycił Zlatana

Na mistrzostwach świata przyszedł 24 czerwca. Bośnia po remisie z Kanadą i porażce ze Szwajcarią musiała pokonać Katar, żeby awansować do fazy pucharowej. Tuż przed upływem pół godziny gry, wychowany w Niemczech zawodnik mija kolejnych rywali, łamie akcję z lewego skrzydła do środka i prawą nogą oddaje fantastyczny strzał sprzed pola karnego, który zapewnia jego drużynie prowadzenie.

Reklama

Cały mecz pada łupem Bośniaków – wygrywają go 3:1 i po raz pierwszy w swojej historii wychodzą z grupy na mundialu. W kraju kolejna euforia, a gol premium autorstwa Alajbegovicia trafia na usta największych.

Pełniący na MŚ rolę eksperta FOX Sports Zlatan Ibrahimović nie szczędził w studiu pochwał osiemnastolatkowi.

– Talent bez osobowości nie jest nic warty. Wielu młodych zawodników ma talent. Ale kiedy widziałem w akcji Kerima, to nie miałem obrazu kolejnego młodego piłkarza, który liczył, że uda mu się dobrze zagrać. Widziałem zawodnika, który wierzył, że jest najlepszy na boisku – wychwalał Alajbegovicia Ibra, zauważając w skrzydłowym ten typ mentalności, która przecież była dewizą Szweda przez całą jego karierę.

– Osiemnaście lat, mundial, presja, miliony widzów, a gra tak, jakby był właścicielem stadionu. To jest naprawdę rzadkość. Wielcy piłkarze nie czekają na okazje, tylko je tworzą. Na mundialu rodzą się gwiazdy i dziś przedstawiła się nowa – uzupełnił swoją laurkę Zlatan.

Reklama

Co ciekawe, to niejako pokrywało się ze słowami samego Alajbegovicia sprzed mundialu. Bośniacki serwis N1 Info cytował słowa piłkarza z końcówki maja, kiedy mówił, że „jak się boisz, to grasz źle. Ja nikogo się nie boję i zawsze chcę dostać piłkę. To moja mentalność – chcę rywalizować z każdym”.

Wielki transfer do Włoch

Właśnie z tej strony Bośniak zaprezentował się nie tylko na mundialu, ale i w całym poprzednim sezonie, który zamknął 13 bramkami i czterema asystami w barwach Salzburga. Znakomity wynik jak na pierwszy sezon w seniorskiej piłce i oczywiście nie umknął oczom Bayeru, który aktywował klauzulę odkupu wschodzącej gwiazdy za 8 milionów euro.

Dla Alajbegovicia w Leverkusen zrobiło się jednak za ciasno. Media spekulowały, że skoro oczarował Ibrahimovicia tak bardzo, to może wyląduje w Milanie? Ostatecznie zgarnął go inny włoski gigant, Juventus, który wyłożył na stół 32 miliony euro.

Reklama

W ten sposób, na przestrzeni raptem dwunastu miesięcy, Bośniakom narodziła się wielka gwiazda, za którą już zapłacono kupę pieniędzy, a przecież sufit powinna mieć jeszcze bardzo, bardzo wysoko. Kilka dni temu piłkarz świętował dopiero dziewiętnaste urodziny.

Początek we Włoszech Alajbegović ma jednak dużo mniej wystrzałowy niż w Austrii, gdzie na dzień dobry zgarnął statuetkę dla piłkarza miesiąca. Za występ w meczu z Milanem, z którym Bośniak zagrał ponad godzinę, Eurosport przyznał mu przeciętną notę 5,5 w 10-stopniowej skali, uzasadniając:

„Ma jakość, ale nie jest jeszcze gotowy. Wciąż jest niedojrzały, niedoszlifowany i mało konkretny”.

Zabrzmiało dość brutalnie, ale już w zeszłym tygodniu strzelił w Juve swoją debiutancką bramkę. Posłużył temu mecz z NEC Nijmegen, w którym ekipa z Turynu przewiozła u siebie rywali z Holandii 5:0.

Reklama

A po pierwsze: omlet serowy

Choć ostatni rok w życiu Alajbegovicia był szalony i pozwolił mu przejść drogę od sektora młodzieżowego Bayeru Leverkusen po drogi transfer do Juventusu i mocną pozycję w reprezentacji, to sam zawodnik nie wydaje się typem człowieka, któremu wywali sodę, a zamiast źrenic oczu pojawią się symbole dolarów.

Cytowany przez „La Gazzetta dello Sport”, mówi:

– O poranku nie tracę czasu na nakładanie sobie Bóg wie jakich kremów na twarz. A jak jestem szczególnie zmęczony, oblewam sobie po prostu twarz zimną wodą. W innym wypadku ograniczam się do tego, żeby po prostu umyć sobie zęby – opowiedział o swoich porannych rytuałach.

Reklama

Rzecz, bez której złoty chłopiec bośniackiego futbolu nie może się obyć, jest zupełnie inna niż kosztowne kosmetyki czy drogie ubrania. To… omlet serowy. – Nie mogę bez niego żyć – wyznał 19-latek z rozbrajającą szczerością we włoskim dzienniku.

Jeżeli w piątkowy wieczór na PGE Narodowym ktoś spróbuje pogrążyć Jana Urbana i jego piłkarzy, w pierwszej kolejności będzie stał właśnie omletowy entuzjasta, którego talent dopiero co wystrzelił, a już musi udowodnić, że Juventus nie wtopił 32 milionów euro decydując się na jego transfer.

Bardzo szybki, piekielnie sprytny w dryblingu, z pokrętłem w nodze, odskoczeniem i celnym strzałem z dystansu, jeśli tylko znajdzie się odpowiednia ilość miejsca. Taki jest właśnie Kerim Alajbegović, który zdążył zachwycić Zlatana, a teraz może zapaść w pamięć także wszystkich polskich obrońców.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama