Czwarty mecz i czwarta wygrana! Kamil Majchrzak też w drugiej rundzie AO

Sebastian Warzecha

19 stycznia 2026, 09:46 • 4 min czytania 1

Czwarty mecz i czwarta wygrana! Kamil Majchrzak też w drugiej rundzie AO

Gdy Kamil Majchrzak wychodził na kort, wiedział, że swoje mecze wygrały wcześniej trzy Polki. I zapewne nie chciał być od swoich koleżanek po fachu gorszym. W meczu z Jacobem Fearnleyem miał co prawda dłuższy moment słabości, ale ostatecznie wygrał po czterosetowym starciu. I tak jak Magda Linette, Magdalena Fręch oraz Linda Klimovicova – awansował do II rundy Australian Open.

Reklama

Kamil Majchrzak też wygrywa! Czwarty Polak w II rundzie

Majchrzak do swojego meczu przystępował jako faworyt. Polak nieźle rozpoczął sezon – od ćwierćfinału w Brisbane, który osiągnął jako szczęśliwy przegrany z kwalifikacji. Tam zresztą powalczył z Daniłem Miedwiediewem, ale Rosjanin – który potem wygrał cały ten turniej – triumfował w trzech setach. Niemniej: Kamil grał na poziomie, na jakim zakończył poprzedni sezon. Nie bał się atakować, nie zwalniał tempa, po prostu robił swoje.

W dodatku stał się specjalistą od tie-breaków, bo wygrał 4 na 5 rozegranych w głównej drabince australijskiego turnieju. Dziś okazało się to istotne.

Reklama

Bo Fearnley – 77. tenisista świata – postawił Kamilowi twarde warunki. Podobnie jak i australijskie lato, które dziś, zwłaszcza w meczach na dłuższym dystansie, dawało się zawodnikom we znaki i warto było mieć zapas koszulek na zmianę. A poza tym – warto było atakować, by skracać wymiany. I Kamil Majchrzak, który kiedyś skreczował już w Australii z powodu zmęczenia, chyba to wiedział. Bo od początku meczu grał ofensywnie i szybko wypracował sobie przełamanie… które jednak na niewiele się zdało, bo Brytyjczyk z miejsca zaliczył breaka powrotnego.

Od tamtego momentu obaj dość pewnie wygrywali swoje serwisy. A skoro tak – to doszło do tie-breaka. W nim na starcie przewagę zyskał Fearnley, wychodząc na 2:1, ale potem przegrał już wszystkie piłki. Kamil mógł więc cieszyć się z pierwszego seta i kolejnego w tym sezonie wygranego tie-breaka.

Druga partia wyglądała podobnie. Majchrzak dość szybko przełamał rywala, ale znów z miejsca przewagę breaka stracił. Kilka razy też nie wykorzystał dobrych okazji i przewagi w wymianach, zresztą wyraźnie okazywał momentami swoją frustrację. Sam był bliski straty kolejnego gema serwisowego w dziewiątym gemie, ale cudem wygrzebał się z tarapatów, w jakich się znalazł, trzykrotnie broniąc break pointy, raz robiąc to z takiej defensywy, że… zniknął z ekranów telewizorów. A wymianę i tak ostatecznie wygrał.

I dobrze, że wygrał, bo niedługo potem sam zaliczył przełamanie, a w konsekwencji – wygrał seta. Tym razem bez tie-breaka, 7:5.

Fearnley jednak zaczął grać coraz lepiej. I w trzeciej partii to on przejął kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Momentami właściwie się nie mylił, a Kamil tylko bezradnie rozkładał ręce. Stracił podanie, nie był w stanie breaka odrobić, w efekcie przegrał seta. Kolejnego też zaczął słabo, bo po krótkim czasie było już 3:0 dla jego rywala. Wtedy jednak nastąpiła odmiana. Powoli, spokojnie Majchrzak wracał do gry. A Brytyjczyk znów zaczął się mylić.

Połączenie tych dwóch zjawisk sprawiło, że Kamil najpierw wygrał swój serwis, a potem odrobił stratę przełamania. W jednej z wymian zagrał w dodatku tak dobre minięcie, że jego rywal się przy tej okazji przewrócił i potrzebował drobnej pomocy medycznej. To chyba jednak dodatkowo wybiło go z rytmu. Choć i Majchrzak jeszcze w pełni do niego nie wrócił – popełniał błędy, frustrował się. Za każdym razem był jednak w stanie wrócić do równowagi mentalnej i wygrywać kolejne gemy przy swoim serwisie.

To samo robił jednak jego rywal. Doszło więc do kolejnego tie-breaka.

W tym znów lepszy był Polak, choć ponownie lepiej „wystartował” w nim Brytyjczyk. Tym razem ugrał więcej – bo trzy punkty – ale nie na tyle dużo, by zgarnąć tego gema, a wraz z nim całego seta. Ta przyjemność przypadła w udziale Majchrzakowi. Tyle że on to rozszerzył: wygrał gema, seta i mecz.

Kamil wyrównał tym samym swoją australijską życiówkę – nigdy w tym turnieju nie wyszedł bowiem poza drugą rundę. O to, by zrobić to pierwszy raz zagra z Węgrem Fabianem Marozsanem (47. w rankingu ATP), który wyeliminował rozstawionego Arthura Rinderknecha.

Kamil Majchrzak – Jacob Fearnley 7:6 (2), 7:5, 3:6, 7:6 (3)

Fot. Newspix

Czytaj więcej o Australian Open na Weszło:

1 komentarz

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Liga Mistrzów za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet

Damian Maniecki
6
Liga Mistrzów za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet
Reklama

Polecane

Reklama
Reklama