Po katastrofalnej rundzie jesiennej wiele wskazywało na to, że Górnik Łęczna nie wygrzebie się już ze strefy spadkowej. Tymczasem na dwie kolejki przed końcem sezonu ekipa z Lubelszczyzny wciąż jest w grze o utrzymanie. Problem polega na tym, że jej szkoleniowiec, Jurij Szatałow, nie pomoże już drużynie w bieżącej kampanii.
Szatałow zawieszony do końca sezonu
Ostatnie tygodnie w wykonaniu zawodników Górnika mogły dać nadzieję kibicom, że jednak nie wszystko stracone w kontekście utrzymania. Łęcznianie regularnie punktowali, a do minionej niedzieli przegrali wiosną zaledwie cztery spotkania – z TOP 3 tabeli oraz rewelacyjną w 2026 roku Puszczą Niepołomice.
Los rzucał jednak Górnikowi kłody pod nogi. Lista kontuzjowanych po każdej kolejce tylko się wydłużała, a mówimy tu o ważnych zawodnikach w kontekście wyjściowego składu, a nie rezerwowych bez szans na jakiekolwiek minuty. Problemy zdrowotne mają obecnie m.in. Jakub Bednarczyk, Kamil Kruk, Kamil Orlik, Bartosz Śpiączka czy Paweł Jaroszyński. Ponadto na rozgrzewce przed ostatnim meczem z Polonią Warszawa urazu doznał Adam Deja, a spotkanie z Czarnymi Koszulami przedwcześnie opuścił także Branislav Spacil.
– Wpływ na to spotkanie miał fakt, że obecnie nie mogę skorzystać z dziewięciu kontuzjowanych zawodników. Ci piłkarze przebywają u maserów i lekarzy. Natomiast wymuszona zmiana Adama Dei nieco przyczyniła się do innego obrazu gry, który sobie zakładaliśmy – powiedział Szatałow na konferencji pomeczowej, cytowany przez Dziennik Wschodni.
To jednak nie koniec problemów zespołu z Łęcznej. W drugiej połowie spotkania z Polonią czerwoną kartkę za protesty obejrzał szkoleniowiec Jurij Szatałow. 62-latek, oburzony rzekomym zagraniem ręką jednego z graczy Górnika, wymachiwał coś w stronę arbitra głównego, za co został wyrzucony na trybuny. Komisja Dyscyplinarna PZPN zdecydowała się ukarać trenera dyskwalifikacją na dwa mecze. To oznacza, że Szatałowa nie zobaczymy już przy ławce rezerwowych w bieżącym sezonie.
– Chciałbym pozdrowić sędziego głównego, który doskonale zna przepisy – mówił Szatałow. Przypomnijmy, arbitrem głównym tamtego meczu był Dominik Sulikowski.
Górnik nie bez szans na utrzymanie
Łęcznianie zasłużenie przegrali w Warszawie 1:2, ale wciąż pozostają w grze o ligowy byt. Na dwie kolejki przed końcem tracą trzy punkty do 15. Stali Mielec. Górnik ma remisowy bilans meczów bezpośrednich z zespołem z Podkarpacia. Dlatego w przypadku równej liczby punktów o końcowej lokacie będzie decydować bilans bramkowy. Ten ma lepszy Stal – o trzy gole.
Wydaje się jednak, że to Mielczanie mają łatwiejszy terminarz, choć obie ekipy najpierw zmierzą się z zespołami niegrającymi już o nic, a następnie z tymi walczącymi o baraże. Stal zagra w najbliższy piątek w Siedlcach z Pogonią, a następnie zmierzy się u siebie z Polonią Bytom. Górnik z kolei najpierw podejmie Odrę Opole, a później zagra na wyjeździe z Łódzkim Klubem Sportowym.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix