Jagiellonia ma problemy, ale hejt na Masłowskiego jest obrzydliwy

Paweł Paczul

20 stycznia 2026, 09:26 • 5 min czytania 31

Jagiellonia ma problemy, ale hejt na Masłowskiego jest obrzydliwy

Przy całym szacunku do pracy Łukasza Masłowskiego i do całej Jagiellonii, bo jej metamorfoza w ostatnich latach jest kapitalna, to jednak przerwa zimowa wygląda w tym klubie dość niepokojąco. Dzieje się mało, zbyt mało, a jak już się dzieje – temat nie jest dopinany. Tymczasem konkurencja nie śpi, a do startu rundy wiosennej nie zostało przecież wcale dużo czasu.

Reklama

Natomiast żeby nie odnosić się do własnych oczekiwań, przypomnijmy co sam dyrektor sportowy zakładał jeszcze całkiem niedawno: – Do końca przyszłego tygodnia powinniśmy mieć kadrę zamkniętą w 90%.

To wypowiedź dla Meczyków z ósmego stycznia, więc – co jasne – planu nie udało się zrealizować. Chyba że Jagiellonia pod frazą „zamknięcie kadry” miała na myśli sprzedaż Pietuszewskiego, ale nie żartujmy, skoro dopiero co jeden transfer przychodzący upadł, a po drugie Masłowski mówił też: – Na dzień dzisiejszy będą to maksymalnie cztery transfery.

Reklama

Ostatecznie wciąż nikt nowy do klubu nie trafił i Masłowski – już w Kanale Sportowym – bronił się: – Nie będziemy działać pod presją czasu i kibiców. Nie jesteśmy w sytuacji, by działać pochopnie i by później tego żałować. Lepiej poczekać kilka dni czy tygodni i zrealizować to, co naprawdę chcemy.

I cóż, trochę się te zdania rozjeżdżają. Przecież jeśli chodzi o „presję czasu”, to Masłowski z klubem sam sobie ją narzucili, twierdząc, że chcą finalizować ruchy do końca zeszłego tygodnia. Po drugie – nie jest też tak, że liga na Jagiellonię poczeka, upewni się, czy w Białymstoku są gotowi na granie, czy też nie. Termin startu rundy wiosennej jest po prostu nieprzekładalny (chyba że w piątek spadnie dużo śniegu!) i jeśli Jagiellonia nie będzie przyszykowana na 100%, to po prostu na ten bal wejdzie w krótkich spodenkach i klapkach.

Inna sprawa, że choć niektórzy kibice powariowali (o czym potem), to jednak nie wszystkich można wrzucić do jednego wora i mówić o presji z ich strony. Oni też czytają te wypowiedzi i zapowiedzi, zatem nic dziwnego, że są zaskoczeni biernością klubu.

Jagiellonia ociąga się na rynku transferowym

Transfer miał być, ale upadł. Masłowski w Interii mówił: – Z Keyanem Varelą nie dogadaliśmy się ws. warunków kontraktu. Tak bywa, ale szkoda trochę straconego czasu z obu stron.

Temat wyglądał tak, że Varela miał uraz, Jagiellonia chciała się dodatkowo zabezpieczyć, on natomiast niekoniecznie był chętny na jakieś ustępstwa.

To kolejny kamyk do tego ogródka i nie dlatego, że nie wyszło, bo faktycznie czasem nie wychodzi, ale dlatego, że Jagiellonia nie wyglądała na zorientowaną, jeśli chodzi o przeszłość pozaboiskową Vareli. Raków z tego powodu ten ruch odpuścił, Jaga skrzydłowego dalej chciała, niemniej klub po prostu nie wypadł przekonująco, gdy przyszło rozmawiać o Vareli jako człowieku, a nie piłkarzu.

Tak czy tak transferów nie ma, tymczasem o konieczności wzmocnień na przykład na skrzydle było wiadomo już dawno temu. To nie tak, że Pietuszewski odszedł i nagle wszystko się posypało, gdyż ten ruch kompletnie zaskoczył działaczy. Po pierwsze żadna to sensacja, że tak utalentowany nastolatek jest wyciągany przez Porto. Po drugie nawet z Pietuszewskim skrzydła Jagi wyglądały jesienią słabo. Nowi piłkarze albo sprawdzili się mniej niż mogliśmy się spodziewać po starcie sezonu (Pozo), albo nie sprawdzili się wcale (Prip, Cantero). Pojedyncze przebłyski miewał Jóźwiak, natomiast on nie zanotował ani jednego konkretu przez całą jesień i nie jest to znów żadna wielka historia, bo skrzydłowy od wyjazdu z Polski liczby notuje incydentalnie, zupełnie tak, jakby wszystkie zostawił w Lechu.

Masłowski mówi: – Odszedł tylko Pietuszewski, a narracja jest taka, jakbyśmy pożegnali siedmiu piłkarzy. Wzmocnimy się na skrzydłach, ale to nie wynika tylko z odejścia Oskara, ale po prostu z oceny sportowej po jesieni.

No i właśnie: to nie do końca prawda. Narracja jest taka, bo odszedł Pietuszewski, Jagiellonia wciąż nikogo nowego nie ściągnęła, a letnie ruchy nikogo nie rzuciły na kolana (delikatnie mówiąc). Trzeba nadrabiać zimą, tymczasem klub zbiera się do tego bardzo wolno.

Oczywiście nikomu nie trzeba tłumaczyć, że dla trenera – jakiegokolwiek – dużo wygodniejsza jest sytuacja, w której ma do dyspozycji nowych piłkarzy na początku obozu, a nie w późniejszym terminie. Może tych gości poznać, przejrzeć, ustawić, zgrać z resztą ekipy. To się w innych klubach dzieje, a Jagiellonia jest na poziomie Cracovii i Motoru, kiedy akurat teraz nie jest dobrze równać do tych ekip.

Zatem, panie dyrektorze, brak presji czasu to mit, ewentualnie robienie dobrej miny do złej gry, próba ugaszenia wizerunkowego pożaru. Wam się naprawdę śpieszy. Albo przynajmniej powinno.

Natomiast inna rzecz – to, co się dzieje we wpisach niektórych kibiców (?) na X-ie, jest po prostu obrzydliwe. Robi się z Masłowskiego amatora, który nic nie potrafi i który w poprzednich okienkach miał szczęście, a wszystko wyciągnął Siemieniec. Zdaje się jednak, że tacy piłkarze jak Pululu, Nene, Marczuk, Dieguez, Kubicki, Wojtuszek, Czurlinow, Hansen, Moutinho, Vital czy Pelmard nie czekali na Masłowskiego na przystanku autobusowym. Nie może być zgody na odbieranie zasług człowiekowi, który tyle wniósł do klubu i przyłożył rękę do wyprowadzenia go na prostą.

Ci, którzy to robią, potrzebują lodu na głowę albo rozbiegu w ścianę i dopiero potem lodu na głowę.

WIĘCEJ O JAGIELLONII BIAŁYSTOK NA WESZŁO:

Fot. Newspix

31 komentarzy

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Korona idzie w jakość. Simon Gustafson to „ostatni puzzel” w zespole

Szymon Janczyk
22
Korona idzie w jakość. Simon Gustafson to „ostatni puzzel” w zespole
Reklama
Reklama