Ponad pół roku nie grał w tenisa Hubert Hurkacz. Po przejściu drugiego zabiegu na kontuzjowane kolano spędził pozostałą część roku na rehabilitacji, a potem powolnym powrocie do gry w tenisa. Pierwsze sparingi rozgrywał dopiero pod koniec listopada. Jednak i Hubert, i wszyscy w jego sztabie zapewniali, że jest gotów na rywalizację na najwyższym poziomie. Dziś wyszło, że chyba faktycznie. Bo Polak w wielkim stylu ograł światową trójkę, Alexandra Zvereva.
Hubert Hurkacz ze znakomitą wygraną. Doskonały start sezonu
Nie jest łatwo wrócić do gry po ponad sześciu miesiącach. To oczywiste. W dodatku kontuzje kolana są jednymi z najgorszych dla tenisisty, a Hubert męczył się ze swoim stawem od połowy 2024 roku, bo urazu doznał pierwotnie właśnie wtedy – na Wimbledonie. Jasne, grał w międzyczasie, ale kolano nie dawało mu spokoju, aż wreszcie okazało się, że trzeba o nie zadbać. W międzyczasie Polak zanotował spadek w rankingu ATP i przegrał kilka meczów, których – w pełni sprawny – zapewne by nie oddał rywalom.
O jego drodze do powrotu na kort pisaliśmy jednak w tym miejscu:
CZYTAJ: PÓŁ ROKU BEZ GRY I WYSTARCZY. HUBERT HURKACZ WRACA NA KORT
Dlatego w tej sprawie zapraszamy was właśnie tam. Tu skupmy się na samym meczu z Alexandrem Zverevem, bo ten był wręcz… zaskakująco dobry. Od samego początku pewne były dwie rzeczy. Po pierwsze, że Hubert nic a nic nie stracił z jakości swojego podania. Ba, momentami wydawało się, że wręcz je ulepszył – odjął nieco z siły (co w jego przypadku oznacza, że to nadal piekielnie szybki serwis), za to dodał w precyzji. Po drugie, że kolano faktycznie – zgodnie z tym, co mówił – nie sprawia mu problemów. Hurkacz biegał po korcie, ślizgał się, bez problemu odwracał z jednej strony na drugą.
A że ten mecz miał być przede wszystkim testem dla stawu – głównie pod kątem obciążeń i tego, jak ten je zniesie – no to już ten początek nastrajał pozytywnie. Wiadomo, dopiero pełne dwa czy trzy sety miały dać odpowiedź, ale istotne było, że Hubi się nie hamował, nie było widać u niego strachu czy zawahania. A to gość, który wcześniej nie miał kontuzji, mógł się obawiać. Widać, że pod kątem mentalnym Polak też był doskonale do rywalizacji przygotowany.
Istotne było też coś innego: że to był Hubert nastawiony na atak. Wiadomo, nie cały czas, to nie jego granie. Ale gdy tylko pojawiała się szansa, Hurkacz próbował z niej skorzystać. Naciskał na Zvereva – który sam też lubi być wycofany, operujący gdzieś przy (a nawet za nią) końcowej linii. Naciskanie na Niemca potrafi się więc opłacić i dziś się opłacało. I to już na starcie meczu, bo Hubert wykorzystał pewne „zaspanie” Saschy, przełamując go już w pierwszym gemie serwisowym.
STOP THAT Hubert Hurkacz 😮💨 pic.twitter.com/HIFeot4St3
— United Cup (@UnitedCupTennis) January 5, 2026
Sam miał jedynie problemy na otwarcie meczu, ale rywal i tak nie wypracował sobie wtedy break pointa. A potem – w pozostałych czterech gemach serwisowych w tym secie – oddał mu cztery punkty. Po jednym na gema.
Pierwszy set przyszedł więc zaskakująco łatwo. W drugim wysiłku było nieco więcej, przy stanie 2:1 Zverev miał nawet break pointa, ale Hubert regularnie w trudnych momentach wyciągał z rękawa najlepsze podania. A Alexander nie był w stanie tego zrobić, gdy przyszło bronić mu dwóch break pointów. Pierwszą wymianę, owszem, wygrał. W drugiej jednak był niezwykle pasywny, a Hurkacz wykorzystał to grając dwa znakomite backhandy po linii. Efektem było przełamanie i prowadzenie 4:3, a także… złamana rakieta Alexandra Zvereva.
Pozostało wygrać dwa swoje gemy. Ten na 5:3 padł łupem Hubiego w czterech punktach. Jednego więcej potrzebował by zamknąć mecz. Ale udało się, znów dzięki kapitalnym serwisom. Najpierw Polak wyciągnął prawdziwą armatę – 225 km/h! – do środka. A potem zagrał na zewnątrz i Zverev też nie odegrał w kort.
ICE. COLD. ⚡
First match back since June. Straight into a win over the world No.3. @HubertHurkacz, everybody 🇵🇱 pic.twitter.com/8tFA9Rq2Xj
— United Cup (@UnitedCupTennis) January 5, 2026
Dla Huberta to drugie zwycięstwo nad Niemcem w ich piątym starciu. Przede wszystkim jednak – niesamowity, znakomity start w sezon po półrocznej przerwie. Dużo lepszy, niż można było oczekiwać.
Teraz na kort wyjdzie Iga Świątek, która zmierzy się z Evą Lys. Jeśli wygra, Polacy będą już pewni triumfu nad Niemcami niezależnie od wyniku miksta.
Hubert Hurkacz – Alexander Zverev 6:3, 6:4
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie:
- 25 momentów polskiego sportu na ćwierćwiecze. Sporo Igi Świątek
- Bitwa płci? Nie, dziękuję. Tenis już ich nie potrzebuje
- Iga Świątek wraca na kort. Jakie mieć wobec niej oczekiwania?
- Gazprom wykłada kasę, gwiazdy lecą grać do Rosji
- Linda Klimovicova. Czeska tenisistka wybrała Polskę i już dla niej wygrywa