Marcin Herra udzielił wywiadu, w którym odniósł się m.in. do zamkniętego sektora gości oraz wypowiedzi Jarosława Królewskiego. Zapowiedział także odwołanie się od kary za nieprzyjęcie kibiców Wisły Kraków i kolejnych drużyn, które przyjadą na Łazienkowską.
Herra: Żałuję, że nie będzie kibiców Lecha
Pod koniec września Legia podjęła decyzję, że do końca bieżącego roku sektor gości przy Łazienkowskiej pozostanie zamknięty.
– Otrzymaliśmy określone decyzje, pisma i wnioski, do których formalnie się zastosowaliśmy, działając zgodnie z prawem. Dostaliśmy decyzję i ją wykonaliśmy, dlatego mecz odbył się bez udziału kibiców gości. Konieczne jest między innymi uporządkowanie całej drogi wejścia na stadion oraz dostosowanie infrastruktury do określonych wymagań. Te prace muszą zostać wykonane – powiedział Herra w rozmowie z legia.net.
– W trakcie tej dyskusji wiele osób sugerowało, że kibiców gości zabraknie jedynie podczas meczu z Wisłą Kraków, a na kolejnych spotkaniach sektor zostanie ponownie otwarty. Tymczasem cały czas realizujemy zaplanowane prace. Żałuję, że na meczu z Lechem nie będzie fanów poznańskiego klubu, ale sektor pozostanie zamknięty. Tak samo będzie podczas kolejnych spotkań – dodał prezes Legii.
Stołeczny klub został ukarany grzywną w wysokości 250 tysięcy złotych za każde spotkanie, na które kibice przyjezdni nie zostaną wpuszczeni.
– Nie zgadzamy się z tą karą ani z decyzją Komisji ds. Licencji Klubowych i zamierzamy odwoływać się z wykorzystaniem wszystkich możliwych ścieżek odwoławczych. Jeśli będzie taka konieczność, skierujemy sprawę nawet do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Z tego, co wiem, Komisja Odwoławcza nie rozpatrzyła jeszcze naszego odwołania. Jeżeli na kolejnych etapach postępowania będzie to konieczne, będziemy dalej dochodzić swoich racji. Nie zgadzamy się z tą decyzją i zamierzamy konsekwentnie bronić swojego stanowiska – stwierdził.
„Królewski może mnie krytykować, ale niech zostawi ludzi, którzy dobrze wykonują swoją pracę”
Prezes stołecznego klubu odniósł się również do medialnej aktywności Jarosława Królewskiego.
– Znamy się, szanuję go i uważam za inteligentnego człowieka. Natomiast w tej konkretnej sytuacji wolałbym, żebyśmy w większym stopniu opierali się na faktach i dokumentach. Nie chcę oceniać sposobu wyrażania emocji, ponieważ każdy robi to inaczej. Problem polega na tym, że niektóre informacje zawarte w jego wpisach i oświadczeniach nie znalazły później potwierdzenia albo potwierdziły się tylko częściowo – przyznał Herra.
Poinformował także, że wzięto pod lupę zdarzenia z meczu Legii z Wisłą, takie jak butelka rzucona w stronę Raoula Gigera czy pobicie kibiców na jednym z sektorów.
– Niezwykle poważnie traktuję każdy zgłoszony incydent. W przypadku meczu z Wisłą Kraków pojawiły się informacje o dwóch takich zdarzeniach. Podkreślam, że były to zgłoszenia publiczne, ponieważ żadnych innych formalnych informacji w tej sprawie nie otrzymaliśmy. Po każdym meczu dostaję bardzo szczegółowy raport dotyczący wszystkich wydarzeń na stadionie. Tak było również tym razem. Przeanalizowaliśmy sytuacje i zastosowaliśmy odpowiednie konsekwencje, ponieważ doszło do naruszenia regulaminu stadionowego. Były to jednak zdarzenia z udziałem osób dorosłych, żadne dzieci nie były w to zamieszane. Tak robimy za każdym razem, kiedy pojawiają się jakieś niepotrzebne sytuacje na terenie stadionu – zapewnił.
– Mamy świetny, profesjonalny zespół, w tym znakomitych spikerów stadionowych. Uważam, że atakowanie pracowników klubu przez Jarka jest bardzo nie fair. Może krytykować Legię, może krytykować mnie, ale powinien zostawić w spokoju ludzi, którzy po prostu dobrze wykonują swoją pracę. Zawsze staramy się zachowywać profesjonalnie i tak też było w tym przypadku. (…) Rozumiem emocje Jarka i próbę narzucenia określonej narracji, ale każdy prezes musi pamiętać o odpowiedzialności za swoje słowa i nie możemy naginać faktów – dodał.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix