Havertz znów uratował Arsenal! Historyczna wygrana

Maciej Bartkowiak

07 kwietnia 2026, 23:08 • 5 min czytania 1

Reklama
Havertz znów uratował Arsenal! Historyczna wygrana

Wszystko wskazywało, że pierwszy raz od 2022 roku ćwierćfinał Ligi Mistrzów zakończy się wynikiem 0:0. Jednak na początku doliczonego do drugiej połowy czasu piłkę do siatki wpakował Kai Havertz i Arsenal pokonał Sporting w Lizbonie. Wychowanek Bayeru Leverkusen na listę strzelców wpisał się tuż po wejściu na murawę. Arsenal pierwszy raz w historii triumfował w fazie pucharowej na portugalskiej ziemi.

Reklama

Trafiła kosa na kamień

Tylko jeden zespół pozostawał niepokonany na wyjeździe w tej edycji Ligi Mistrzów – Arsenal. W fazie ligowej Kanonierzy z czterech delegacji przywieźli komplet punktów, a w fazie pucharowej zanotowali remis. Teraz przyjeżdżali na teren drużyny, która w tym sezonie Champions League wygrała wszystkie domowe mecze. Poza Sportingiem takim samym wyczynem pochwalić mogli się tylko Bayern, Tottenham i właśnie Arsenal. W fazie ligowej na Jose Alvalade poległy choćby Marsylia, czy PSG, a w 1/8 finału aż trzybramkową zaliczkę wypuściło Bodo/Glimt.

Przed przylotem do Lizbony Arsenal przegrał dwa mecze z rzędu, co drużynie Mikela Artety nie zdarzyło się od maja ub. roku. Stanęło wtedy na serii trzech porażek. W jej trakcie Kanonierzy przegrali oba półfinałowe starcia z PSG. Tegoroczna seria porażek była jeszcze boleśniejsza, bo kosztowała utratę szansy nie na jedno, a dwa trofea. Tuż przed przerwą reprezentacyjną lider Premier League uległ na Wembley w finale Pucharu Ligi Manchesterowi City. W minioną sobotę zaś ponownego wyjazdu na Wembley Arsenal pozbawiło drugoligowe Southampton w Pucharze Anglii.

Reklama

Jaki kraj, taki Hilbrycht

Trzeci raz z rzędu Arsenal mógł wyciągać piłkę z siatki jako pierwszy – i to już w 6. minucie. Po fenomenalnym prostopadłym zagraniu od Ousmane’a Diomande Maxi Araujo dopadł do piłki i ze skraju pola karnego huknął w poprzeczkę. Na tym nie koniec, bo Sporting miał jeszcze rzut wolny po faulu Declana Rice’a. Wcześniej błąd popełnił William Saliba, gdyż wybił piłkę wprost pod nogi faulowanego Catamo. Trincao przyłożył jednak w mur, choć Araujo swoją dobitką mógł jeszcze nieco napędzić stracha. Lewą nogą Urugwajczyk uderzył jednak tuż nad bramką.

Bilans obitych poprzeczek szybko się wyrównał. Noni Madueke nie chciał być gorszy od Damiana Hilbrychta, ale piłka po jego centrze z rzutu rożnego trafiła w obramowanie. Groźny rzut rożny wziął się zresztą z groźnego rzutu wolnego. Martin Odegaard głęboko dośrodkował w kierunku wracającego do Lizbony Viktora Gyokeresa, ale byłą gwiazdę Sportingu uprzedził Diomande. Jak poinformował portal Squawka, po raz pierwszy w tym sezonie Champions League obie drużyny w ciągu pierwszego kwadransa meczu obiły obramowanie bramki.

Reklama

Tylko w Brighton 1. połowa była gorsza

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że najciekawszym momentem pozostałych 30 minut pierwszej połowy było zamieszanie z żółtą kartką dla Luisa Suareza. Realizator pokazał napomnienie dla Kolumbijczyka, ale nieznany był tego powód. Dopiero w przerwie okazało się, że żadnej kary nie ma. Fani Sportingu mogli odetchnąć z ulgą, bowiem żółta kartka eliminowałaby Suareza z rewanżu, a to przecież najlepszy strzelec zespołu. Suarez zresztą dopiero co był zawieszony. Za zarzucenie sędziom oszustwa w starciu z Porto musiał opuścić ostatni ligowy mecz.

Porto wnosi skargę na piłkarza Sportingu. Powodem gest

Statystyka goli oczekiwanych po stronie Arsenalu po pierwszej połowie wynosiła zawrotne 0,09. W tym sezonie tylko raz xG Kanonierów do przerwy było niższe. Miało to miejsce nie tak dawno, bo na początku marca w Brighton. Tam mimo xG na poziomie 0,01 Arsenal zdołał do przerwy prowadzić 1:0. Na listę strzelców po farfoclu wpisał się wówczas nieobecny w Lizbonie Bukayo Saka.

Ale żeby nie było, mistrzowie Portugalii również nas nie rozpieszczali. Piłkarze Ruiego Borgesa wygenerowali zaledwie 0,25 xG, z czego 0,13 miało samo uderzenie w poprzeczkę Araujo.

Reklama

Zubimendi pozbawiony pięknego gola

Wspomnieliśmy o absencji Bukayo Saki – powodem była kontuzja. Godnie kapitana Arsenalu zastępował Madueke, gdyż Araujo miał spore problemy z zatrzymaniem Anglika. Do Lizbony nie przyleciał też m.in. Jurrien Timber. Miejsce Holendra zajął Ben White, którego Viktor Gyokeres okradł z asysty. Jeszcze bardziej okradziony mógł poczuć się Martin Zubimendi, bo przez pozycję spaloną pogromcy reprezentacji Polski nieuznana musiała zostać piękna bramka Baska, zdobyta strzałem sprzed pola karnego. Byłoby to pierwsze trafienie wychowanka Realu Sociedad w LM.

Reklama

Konto strzeleckie w LM ma już za to otwarte Suarez. W 83. minucie mógł nawet wyrównać rekord Gyokeresa pod względem liczby goli dla Sportingu w jednej edycji Champions League. Szóstej bramki w tym sezonie LM jednak nie zdobył, bo znakomitą paradą popisał się David Raya. Poza linię końcową sparował zmierzającą już przy bliższym słupku piłkę. Hiszpan jednak z bohatera szybko mógł zmienić się w antybohatera. Kilka minut później wypluł piłkę po strzale Geniego Catamo, ale poprawił się powstrzymaniem Sureza przed dobitką.

Havertz ponownie bohaterem

Już wydawało się, że po raz pierwszy od 2022 roku ćwierćfinał Ligi Mistrzów zakończy się remisem 0:0. Jednak na początku doliczonego czasu gry rolę jokera znów przybrał Kai Havertz. Wychowanek Bayeru Leverkusen już przed miesiącem strzelił w Lidze Mistrzów gola po wejściu z ławki. Wówczas reprezentant Niemiec w swoim kraju skarcił macierzysty klub z rzutu karnego.

Trzeba także podkreślić, że znakomitą asystą przy jego golu popisał się inny zmiennik – Gabriel Martinelli, który jest najlepszym strzelcem Arsenalu w tym sezonie LM.

Reklama

Pierwszy raz w historii Arsenal triumfował w fazie pucharowej na portugalskiej ziemi. W sześciu poprzednich meczach Kanonierzy zaliczyli cztery porażki oraz dwa remisy. Sporting z kolei po raz pierwszy od lipca 2025 roku nie zdołał zdobyć bramki przed własną publicznością. Poprzednia taka sytuacja miała miejsce w meczu o Superpuchar Portugalii z Benfiką. Rywal zza miedzy wygrał wtedy na Estadio Jose Alvalade 1:0.

Rewanż odbędzie się 15 kwietnia. Cztery dni przed wizytą Sportingu na Emirates Arsenal podejmie Bournemouth. Również w sobotę, ale osiem godzin później Sporting zmierzy się na wyjeździe z walczącą o utrzymanie Estrelą. Wygrany tej pary w półfinale zagra ze zwycięzcą dwumeczu Barcelona – Atletico.

Reklama

Sporting – Arsenal 0:1 (0:0)

  • 0:1 Kai Havertz ’90+1

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Liga Mistrzów

Reklama