Guilherme ma nowy zespół. To lokalny rywal jego dawnego klubu

Marcin Ziółkowski

10 stycznia 2026, 15:45 • 3 min czytania 1

Kibicom Legii Warszawa nie trzeba przedstawiać Guilherme. Brazylijczyk jest bardzo ciepło i serdecznie wspominany przy Łazienkowskiej z uwagi na polot w grze i wysokie umiejętności techniczne. Po latach wędrówki po świecie – grze w Polsce, Portugalii, Turcji czy Chinach – zdecydował się on podpisać kolejną umowę w swojej ojczyźnie. Były piłkarz Legii oraz Benevento będzie grał w drugiej lidze brazylijskiej.

Guilherme ma nowy zespół. To lokalny rywal jego dawnego klubu
Reklama

Guilherme, czyli piłkarski obieżyświat

34-letni Guilherme Costa Marques od odejścia z Legii Warszawa zagra wkrótce w swoim dziewiątym klubie (licząc osiem lat). Za to w seniorskiej karierze dopiero w 2023 roku zagrał w ojczyźnie – było to w Goias Esporte Clube.

Sezon 2026 (roczny system) spędzi on w drużynie Atletico Goianiense. To… derbowy rywal Goias Esporte. Guilherme pogra więc w jedenastym zespole drugiej ligi brazylijskiej, więc minie się z innym byłym legionistą – Josue. Były reprezentant Portugalii awansował z Coritibą do Serie A i przy tej okazji przedłużyła mu się umowa z klubem.

Reklama

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Atlético Goianiense (@acgoficial)

Sezon 2025 w wykonaniu Guilherme można zaliczyć do udanych – i to mimo marginalnej roli w drużynie Mirassolu. Kopciuszek brazylijskiego futbolu zanotował bowiem fenomenalne rozgrywki na poziomie Serie A Betano.

Drużyna, która jeszcze w 2022 roku grała na trzecim poziomie rozgrywkowym w kraju, awansowała do fazy grupowej Copa Libertadores z uwagi na czwarte miejsce w lidze. Sam zawodnik wystąpił 12 razy i strzelił dwa gole na poziomie brazylijskiej ekstraklasy. Z końcem sezonu nie przedłużono jego umowy.

Polski wątek w karierze Guilherme

Guilherme w trakcie gry w Legii Warszawa był jedną z jej gwiazd. Kibice poza jego boiskową przebojowością pamiętają mu przede wszystkim gola w meczu ze Sportingiem CP z grudnia 2016 roku.

Wtedy Brazylijczyk pokonał Ruiego Patricio w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów i zapewnił Legii trzecie miejsce w grupie za Borussią Dortmund i Realem Madryt. Gol ten dał warszawianom możliwość rywalizacji w fazie pucharowej Ligi Europy. Dla klubu ze stolicy zagrał w Ekstraklasie 99 razy i strzelił 14 goli. Ten „ligomistrzowy” legijny sezon 2016/17 był zresztą jego najlepszym pod względem liczbowym, bo w Ekstraklasie zdobył pięć bramek i zanotował siedem asyst, rozgrywając blisko 2500 minut. Asystował też w słynnym 3:3 przeciwko Realowi, podając do Vadisa.

W szczytowym momencie kariery Brazylijczyk trafił do Serie A – w styczniu 2018 podpisał on umowę z walczącym o utrzymanie Benevento. Strzelił w lidze włoskiej dwa gole w 12 spotkaniach (z Lazio i Romą) i był jednym z atrakcyjniejszych kąsków drużyny Stregonich. Zespół ten w tamtym sezonie prowadził jeden z najbardziej znanych obecnie trenerów Europy – Roberto De Zerbi.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama
Reklama