Góralski o przyspieszonym końcu kariery. „Przez to stałem się wrakiem”

Marcin Ziółkowski

25 września 2026, 21:50 • 3 min czytania 1

Reklama
Góralski o przyspieszonym końcu kariery. „Przez to stałem się wrakiem”

Jacek Góralski niedawno zakończył karierę. Zagrał w reprezentacji Polski 21 razy i był częścią kadry narodowej podczas mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku. Ostatnie lata spędził w Wieczystej Kraków, wieńcząc ten etap awansem do Ekstraklasy. Pomocnik zdradził, że krótko po spełnieniu swojego marzenia, jego kariera piłkarska zamieniła się w piekło. Skutki tego odczuwa do dziś.

Reklama

O powodach końca kariery Jacek Góralski

W 2026 roku Jacek Góralski ani razu nie pojawił się na boisku w pierwszej lidze, ale wcześniej zanotował 13 spotkań. Był w Wieczystej od czwartego poziomu rozgrywkowego, tak więc realnie zapisał się w historii tego klubu. We wrześniu postanowił zakończyć karierę piłkarską w wieku 34 lat. Zdrowie nigdy nie było najmocniejszą stroną tego walecznego zawodnika.

W ostatniej rozmowie na kanale YouTube Przeglądu Sportowego w cyklu „Cały ten Majdan”, Góralski wyjawił, że przeszedł aż cztery operacje na oko i stracił wzrok. Choć w czasie gry dla VfL Bochum niemieckie media informowały o tym, że pomocnik miał problem z narządem wzroku, to tylko zamknięte grono osób wiedziało o powadze sytuacji. Piłkarz przyznał to w rozmowie.

– Miałem dziesięć bardzo poważnych operacji. Sześć z nich bylo na kolana, bark i kostkę. Moja najpoważniejsza kontuzja to oko, przeszedłem cztery operacje i straciłem wzrok. Można powiedzieć, że stałem się wrakiem piłkarza. Nie chciałem nigdy tego tłumaczyć.

Reklama

– Pamiętam, że potrafiłem w nocy dzwonić do lekarza okulisty, by sprawdził moje oczy, bo wiedziałem, że mam straszny problem. Chciałem wiedzieć, co sie dzieje i jak to oko wygląda. To były bardzo stresujące sytuacje, dlatego też podjąłem decyzję, że nie chcę kontynuować mojej kariery piłkarskiej.

W 2022 roku Góralski podpisał umowę z VfL Bochum, po raz pierwszy trafiając do klubu z lig TOP5. Niestety szczęście nie trwało długo.

– Podpisałem kontrakt w Bundeslidze, zawsze o tym marzyłem. Po trzech dniach podczas treningu dostałem piłką. Wtedy to wszystko się zaczęło, to był najgorszy moment w mojej karierze. Trudno było to wytłumaczyć trenerom, rodzinie czy komuś innemu, żyłem z tym sam.

Reklama

– Miałem kontrakt rok plus rok, utrzymaliśmy się w Bundeslidze, ale wszyscy w klubie wiedzieli, że mam bardzo poważny problem z okiem. Dyrektor powiedział, że chcą ten kontrakt rozwiązać. Wiedzieli o stanie oka, a poza tym było też kolano i inne rzeczy. Wiedziałem już, że na najwyższym poziomie nigdy nie zagram, dlatego wybrałem Wieczystą Kraków, która grała wtedy w III lidze i poziom był dużo słabszy niż Ekstraklasa czy Bundesliga.

Góralski bardzo żałuje sytuacji z treningu. Wiedział bowiem, że bardzo pasuje do tego, co chciał grać ówczesny szkoleniowiec klubu, Thomas Reis.

Reklama

– Wiedziałem, że drużyna chciała grać jeden na jednego na całym boisku. Po kontuzji nie byłem już w stanie tak grać. Z dnia na dzień kariera stanęła w miejscu. Po pierwszej operacji wiedziałem już, że będzie fatalnie. Doktor przedstawił mi, jak to wszystko wygląda. Przez rok zagrałem cztery mecze. Nie mogłem przyjąć piłki. Nie chciałem tego pokazać na zewnątrz (…) Po pierwszej operacji już chciałem zakończyć karierę.

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama