Niels Frederiksen na pomeczowej konferencji po meczu z Benfiką wyglądał na mocno zawiedzionego. W swoich wypowiedziach jasno stwierdził, że ciężko jest wygrywać spotkania, gdy tak szybko traci się bramki. Nie zabrakło także opinii Duńczyka na temat zespołu przeciwnika, poziomu intensywności w meczu oraz… analizy końca kariery reprezentacyjnej Cristiano Ronaldo.
Frederiksen: Trudno wygrywać, gdy ciągle traci się szybko gole
Na samym początku trener Lecha przyznał, że mimo wielu rozmów przed meczem, znów nie udało się uniknąć szybkiej straty gola. Duńczyk podsumował, że naprawdę ciężko jest zdobywać punkty, gdy rywal w pierwszych minutach trafia do twojej bramki.
– To jest dla nas bardzo rozczarowujące, że w tak wczesnym etapie tracimy po raz kolejny gola. To czyni nasze zadanie znacznie trudniejszym. Rozmawialiśmy o tym przed meczem, ale znów nie udało się uniknąć straty bramki. Myślę jednak, że wróciliśmy do tego spotkania w niezłym stylu. W drugiej połowie potrafiliśmy nie tylko zdobyć gola kontaktowego, ale także naciskaliśmy, dążąc do wyrównania. Druga połowa była w naszym wykonaniu niezła. Nie mniej trudno wygrywać, gdy ciągle traci się gola tak szybko.
Frederiksen odniósł się również do sposobu gry Lecha po stracie pierwszej bramki. Jego zdaniem drużyna musiała zachować ostrożność, ponieważ Benfica dysponuje zawodnikami potrafiącymi bezlitośnie wykorzystywać każdą wolną przestrzeń.
– Nie chcieliśmy stracić szybko drugiego gola. Wiedzieliśmy, że jak wydarzenia na boisku się otworzyły, to rywale w tych chwilach mogli pokazać swoją jakość. Staraliśmy się tego unikać, nie chcieliśmy dać rywalom szans w takich fragmentach. Dlatego dość często broniliśmy się stosunkowo nisko. W przeciwnym razie ryzykowalibyśmy, że rywal bardzo szybko „zabiłby ten mecz”.
Rodriguez? „Nie sądzę, żeby był gotowy na niedzielę”
Trener Lecha odniósł się także do sytuacji Pablo Rodrigueza, który musiał opuścić spotkanie z powodu urazu. Mimo że kontuzja nie wydaje się być poważna, to na ten moment nie zakłada on, że pomocnik będzie do jego dyspozycji w niedzielę podczas starcia z Zagłębiem Lubin.
– Jeśli chodzi o Pablo, podkręcił kostkę. Jest spuchnięta, zobaczymy przez noc jak się ta sytuacja rozwinie. Nie wydaje mi się, żeby było to coś poważnego, ale nie sądzę, żeby był gotowy na niedzielne starcie.
Duński szkoleniowiec został także poproszony o ocenę poziomu rywalizacji z portugalskim zespołem. W jego opinii przebieg spotkania nie był zaskoczeniem, ponieważ różnica między drużynami na tym poziomie europejskich rozgrywek jest widoczna przede wszystkim w intensywności gry.
– Myślę, że to nie było zaskakujące spotkanie jeśli chodzi o przebieg. Różnica między nami, a rywalami wyżej notowanymi w Lidze Europy jest oczywiście jasna. Chodzi o intesnywność. Żeby rywalizować na tym poziomie musisz jeszcze bardziej podkręcać zdolność do zaprezentowania jak najwyższej intensywności zarówno w momentach, gdy pracujesz w pressingu, jak i wtedy, gdy ty posiadasz piłkę. Najważniejszą lekcją z dzisiaj jest ta odnośnie intensywności.
„Zimny” spytany o Benfikę i Cristiano Ronaldo
Frederiksen nie był również zaskoczony decyzjami personalnymi przeciwnika. Przed pierwszym gwizdkiem sztab Lecha zakładał, że Benfica dokona kilku zmian w wyjściowym składzie. Nie wpłynęło to jednak znacząco na przygotowania poznaniaków.
– Mieliśmy przed meczem poczucie, że rywal zdecyduje się na dużo zmian. Nie zmieniła się natomiast struktura i sposób grania Benfiki. Pod kątem taktycznym, nie było to dla nas zaskoczenie. Naturalnie, zawsze mamy dla naszych zawodników indywidualne wskazówki pod kątem tego, jak grają ich bezpośredni rywale na boisku.
Na koniec szkoleniowiec Lecha został zapytany o… Cristiano Ronaldo i jego decyzję dotyczącą zakończenia reprezentacyjnej kariery. Frederiksen nie rozwijał szerzej tego tematu, ale podkreślił, jak ogromne znaczenie Portugalczyk miał dla swojej drużyny narodowej.
– Nie będę miał tu zbyt wiele do powiedzenia. Generalnie patrząc to zawsze wielka sprawa, kiedy piłkarz tak bardzo istotny dla jednej reprezentacji, ogłasza zakończenie swojej kariery. To smutna wiadomość biorąc pod uwagę jak wielką rolę pełnił w tej drużynie przez wiele lat. Takie jest jednak życie, a reprezentacja Portugalii musi iść dalej.
Fot. Newspix