Finowie na podium PŚ w skokach! Stoch pierwszy i ostatni raz w duetach

Sebastian Warzecha

08 marca 2026, 17:22 • 3 min czytania 3

Reklama
Finowie na podium PŚ w skokach! Stoch pierwszy i ostatni raz w duetach

Dzisiejszy konkurs duetów w Lahti miał być dla Kamila Stocha… debiutem w tej konkurencji w Pucharze Świata. Równocześnie jednak stał się pożegnaniem, bo to ostatni w tym sezonie konkurs dwójek. Wydarzeniem dnia nie było jednak to, a miejsce na podium gospodarzy, którzy na takie osiągnięcie – w jakiejkolwiek konkurencji – czekali 4446 dni! 

Kamil Stoch jedyny raz w duetach. Podium Finów w Lahti

Konkursy duetów dały nam w tym sezonie sporo radości. W Zakopanem – owszem, w nieco wybrakowanej stawce – Dawid Kubacki i Kacper Tomasiak stanęli na trzecim miejscu podium. Na igrzyskach Tomasiak w parze z Pawłem Wąskiem – przy odwołanej decydującej serii – zdobyli z kolei srebro. Innymi słowy: jeśli ktoś z Polski wcześniej nie lubił tego formatu, to teraz polubić go po prostu musiał.

Dziś liczyliśmy na to, że Polacy znów powalczą o bardzo dobry wynik. Niestety jednak – tym razem zabrakło tego, co raczej braliśmy za pewnik, czyli dobrych skoków Kacpra Tomasiaka.

Ten bowiem tylko raz poleciał na ponad 120 metrów – w drugiej serii skoczył 123 m i to poprawiło nam nastroje, bo uwierzyliśmy, że Polacy jeszcze mogą powalczyć o wysokie lokaty. Ale w pierwszej i trzeciej serii osiągnął ledwie 116 metrów. A to za mało, żeby mieć szansę na walkę o medale. Szkoda, bo Kamil Stoch prezentował się dziś w Lahti naprawdę solidnie – skakał odpowiednio 121,5, 122,5 i 122 metry. Jasne, finalnie to Tomasiak miał – minimalnie, ale jednak – wyższą notę.

Reklama

Natomiast wyższą tylko minimalnie. A niestety, by walczyć tu o coś więcej, ta musiałaby być znacząco od Kamila odbiegająca.

Polacy ostatecznie wywalczyli 7. miejsce. Z ekip, które dostały się do trzeciej serii, wyprzedzili tylko Amerykanów, a gorsi byli od pozostałych sześciu. Stawka zresztą była bardzo wyrównana, jeśli o miejsca 3-6. chodzi. Szóstej Norwegii do podium zabrakło jedynie 6,5 punktu. My, niestety, sporo straciliśmy już do Skandynawów. Historią dnia jednak jest nie nasze siódme miejsce, a to, kto na ten najniższy stopień podium wskoczył. Bo dwa pierwsze dało się przewidzieć – wygrali Austriacy, drudzy byli Słoweńcy.

A za nimi wylądowali gospodarze, Finowie.

I to wielka niespodzianka. Nikt nie mógł spodziewać się, że Antti Aalto i Niko Kytosaho dadzą sobie radę czy to z Norwegami, czy z Niemcami. Pomogła im dyskwalifikacja Rena Nikaido już w pierwszej serii, bo odpadli faworyzowani do podium Japończycy. Ale trzeba oddać Finom, że ci znakomicie skorzystali z szansy. I to skorzystali tam, gdzie najlepiej było im to zrobić – w Lahti bowiem zebrało się trochę kibiców, którzy mogli potem świętować sukces rodaków.

Reklama

A takiego sukcesu musieli być spragnieni. Bo od ostatniego minęła dobrze ponad dekada.

Lahti przyniosło nam więc kolejną świetną historię. W piątek pierwszy raz w karierze na podium stał Władimir Zografski, a Domen Prevc nie wygrał siódmego konkursu przez dyskwalifikację. Pierwszą wygraną zaliczał z kolei Philipp Raimund. W niedzielę Prevc minimalnie przegrał z Danielem Tschofenigiem. A dziś Finowie się do tego dołożyli.

Reklama

No i fajnie, niech ta końcówka sezonu będzie ciekawa. Choć nie obrazilibyśmy się, gdyby i Polacy swoje do tego dołożyli.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o skokach na Weszło:

3 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne sporty