Od dłuższego czasu było jasne, że Bryan Fiabema po powrocie z wypożyczenia nie ma przyszłości w zespole Nielsa Frederiksena. Norweski napastnik nawet nie uczestniczył w przygotowaniach do sezonu i na rozwiązanie swojej sytuacji czekał w trzecioligowych rezerwach. Właśnie znalazł klub, w którym będzie kontynuował swoją karierę.
Ostatnie miesiące Fiabema spędził na wypożyczeniu w Holandii, gdzie razem ze swoim zespołem świętował awans do tamtejszej ekstraklasy. Mimo że 23-latek pokazał się z całkiem niezłej strony, to okazało się za mało, by dostał kolejną szansę w zespole Nielsa Frederiksena. Jak informują norweskie media, właśnie przebywa w ojczyźnie, gdzie dopina ostatnie formalności przed dołączeniem do jeden z rodzimych ekip.
Bryan Fiabema wraca do ojczyzny po latach! Zagra w drużynie z młodym Polakiem
Serwis TV2 przekazał, że 23-letni zawodnik Lecha Poznań zasili szeregi rodzimego Fredrikstad, które od dłuższego czasu rozglądało się za nowym napastnikiem. Dla Fiabemy będzie to powrót na norweskie boiska po siedmiu latach przerwy. Wtedy jako obiecujący junior Rosenborga został wypatrzony przez akademię londyńskiej Chelsea.
Jak czytamy, to jednak nie był jedyny chętny na pozyskanie napastnika, który nie spełnił oczekiwań przy Bułgarskiej. W gronie zainteresowanych znalazło się Molde, którego trenerem jest przecież doskonale znający Fiabemę z Poznania Sindre Tjelmeland, ale także duński Silkeborg czy węgierskie ZTE. W każdym razie 23-latek finalizuje swój ruch do Fredrikstad, gdzie wypożyczony z Sigmy Ołomuniec jest Jakub Jezierski. W najbliższych dniach możemy spodziewać się oficjalnego ogłoszenia.
Pozytywnie taki ruch ocenia lokalny ekspert Jesper Mathisen.
– Bryan Fiabema był kilka lat temu ogromnym talentem i wiązano z nim duże nadzieje. W ostatnich latach trochę zniknął z radarów, więc powrót do bezpiecznej Norwegii, którą dobrze zna i gdzie wie, czego się spodziewać, ma dużo sensu. Fredrikstad desperacko potrzebuje napastnika, który będzie zdobywał bramki, dlatego potencjalnie może to być bardzo dobre dopasowanie. W piłce nie ma gwarancji, ale potencjał tego ruchu jest naprawdę duży – powiedział na łamach TV2.
Bryan Fiabema w Poznaniu okazał się totalnie nieudanym transferem. Najlepiej o tym świadczy fakt, że przez pierwszy sezon w Polsce ani razu nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Norweski snajper pierwszego gola w nowych barwach strzelił dopiero w rundzie jesiennej bieżących rozgrywek przeciwko Widzewowi. Zresztą to był jego jeden z dwóch goli w Lechu. Drugi raz taka sztuka udała mu się w Katowicach przeciwko GKS-owi.
23-latek przegrał rywalizację nie tylko z Mikaelem Ishakiem, ale także z Yannickiem Agnero. Z tego względu zimą został wypożyczony do holenderskiego ADO Den Haag. W nowej drużynie grał tydzień w tydzień i to nie raz w podstawowym składzie. W 16 występach strzelił trzy gole oraz zaliczył jedną asystę. Przyczynił się do awansu swojej ekipy do Eredivisie. To jednak nie przekonało Nielsa Frederiksena do kolejnej szansy dla napastnika.
Według norweskich mediów Fredrikstad za Fiabemę zapłaci około półtora miliona norweskich koron, co w przeliczeniu daje niespełna 150 tysięcy euro.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix