Legia Warszawa przegrała kolejny mecz. Warszawiacy pod wodzą nowego trenera zaprezentowali się tak samo, jak w wielu jesiennych meczach i polegli przy Łazienkowskiej w starciu z Koroną Kielce 1:2. Bartosz Kapustka, czyli strzelec jedynego gola dla Legii, już po pierwszym meczu rundy mówił o konieczności ratowaniu sezonu.
Legia przezimowała w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Tak katastrofalnej sytuacji przed sezonem nie spodziewał się dosłownie nikt. Małe różnice punktowe między zespołami powodowały jednak, że zatrudnienie Marka Papszuna wlało w serca kibiców nadzieję, może nawet na europejskie puchary. Taki scenariusz wciąż jest możliwy – do czwartego miejsca legioniści tracą 10 punktów. Musi się jednak wiele zmienić.
Kolejna porażka Legii w Ekstraklasie
Bo co z tego, że strata do czołówki tabeli jest mała, skoro kolejna drużyna przyjeżdża na Łazienkowską i wywozi z niej trzy punkty. Tym razem dokonała tego Korona Kielce, która ściągnęła zimą Mariusza Stępińskiego i tym samym dołączyła do klubów Ekstraklasy, którym Legia może pozazdrościć napastnika. To właśnie napastnicy okazali się bowiem kluczowi dla losów tego meczu. Debiutujący Stępiński ustrzelił dublet, a Rajović, cóż, w pierwszej połowie zmarnował rzut karny i jego dobitkę.
Po zmianie stron Legia wywalczyła drugą jedenastkę. Tym razem do piłki podszedł Bartosz Kapustka i wpakował ją do siatki. Zrobiło się wówczas 1:1, ale w końcówce gola na wagę zwycięstwa dołożył Stępiński.
Z kibiców uchodzą jakiekolwiek nadzieje na coś więcej, niż walka o utrzymanie. Na tym skupia się także Marek Papszun, który nie myśli o europejskich pucharach, a o wydostaniu się z czerwonej strefy. Już po pierwszym meczu rundy rewanżowej o konieczności ratowania sezonu w rozmowie z Canal+ Sport wspominał także strzelec jedynego gola dla legionistów, Bartosz Kapustka.
– To cholernie boli. Ja mogę tutaj mówić, wymyślać różne rzeczy, próbować różnych rozwiązań, ale tylko na boisku jesteśmy w stanie wytłumaczyć się za tę sytuację. Te wywiady, rozmowy nie mają większego sensu, jeśli nie weźmiemy się w garść. Każdy musi wziąć za to odpowiedzialność, bo musimy ratować ligę i taka jest prawda, że jesteśmy na pewno nie w tym miejscu, gdzie Legia Warszawa powinna być – mówił pomocnik.
Kapustka był już w podobnej sytuacji w sezonie 2021/22, choć przez jego większość był kontuzjowany. Wówczas, po zdobyciu mistrzostwa Polski, Legia fatalnie prezentowała się w rundzie jesiennej i na drugą część sezonu w roli strażaka do klubu wrócił Aleksandar Vuković. Serb wyprowadził legionistów z ogromnego kryzysu. Zdarzały mu się co prawda serie trzech porażek z rzędu, ale były też takie z pięcioma kolejnymi zwycięstwami. Legia zajęła na koniec tamtego sezonu 10. miejsce.
Jak w roli strażaka poradzi sobie Marek Papszun? Były trener Rakowa przybył do Legii, by poprowadzić ją do wielu sukcesów. Najpierw musi jednak zadbać o jej spokojny ligowy byt.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Marek Papszun ocenił Miletę Rajovicia. „Jest mi go żal”
- Stępiński show przy Łazienkowskiej! Koszmar Legii trwa
- Kibice Legii z apelem do Papszuna. I z transparentem dla Mioduskiego
Fot. Newspix.pl