Zjazd. Zmiana pozycji. Wszystko odbywa się na dużej prędkości. I przy olbrzymim wysiłku. Ciało nie wytrzymuje. Eliza Rucka ląduje na śniegu, traci przytomność. Wokół przerażeni ludzie, podbiegają służby medyczne. Wszystkich uspokaja sztab reprezentacji Polski, trenerzy mówią: „To nic bardzo poważnego. Ona czasami tak ma”. Eliza Rucka-Michałek była bardzo zdolną biegaczką, ale niemal pięć lat temu musiała zakończyć karierę, bo cierpiała na zespół wazowagalny. Teraz, jako matka dwójki dzieci, nieoczekiwanie wróciła na trasy. I to jak! Przedwczoraj zajęła szóste miejsce na trzecim etapie Tour de Ski.
„Polka zajęła szóste miejsce w Pucharze Świata w biegach narciarskich” – czytając taką wiadomość, aż nie chciało się uwierzyć. Może ktoś odświeżył jakiś archiwalny tekst o Justynie Kowalczyk-Tekieli? A jednak.
Eliza Rucka-Michałek właśnie na takiej pozycji uplasowała się w biegu na 5 km stylem dowolnym, który był trzecim etapem rywalizacji w Tour de Ski. To najlepszy wynik polskiego narciarstwa biegowego od prawie ośmiu lat, a konkretnie od 21 stycznia 2018 roku, kiedy ósma w Planicy była właśnie Kowalczyk. A mówimy o 25-latce, która kilka lat temu została zmuszona do zakończenia kariery z powodu nawracających omdleń.
Eliza Rucka-Michałek kilka razy traciła przytomność podczas zawodów
W sezonie 2018/2019 Rucka znalazła się w kadrze narodowej, prowadzonej przez Aleksandra Wierietielnego. Justyna Kowalczyk-Tekieli, będąca wtedy asystentem szkoleniowca w reprezentacji, mówiła, że to jeden z największych polskich talentów.
Teraz, po szóstym miejscu Elizy na trzecim etapie Tour de Ski, Kowalczyk-Tekieli napisała na Facebooku: „BRAWA. Mama dwójki dzieci. Dziewczyna po bardzo burzliwych przejściach sportowych. Jestem pod ogromnym wrażeniem! Gratulacje dla Trenera / Męża Elizki, Mikołaja Michałka! Poukładał wszystko mimo nikłego wsparcia”.
Ależ pozytywną niespodziankę sprawiła nam Eliza Rucka-Michałek w ostatni dzień 2025 roku! Brawo team.
Życiowy wynik Elizy Ruckiej-Michałek w biegu na 5km stylem dowolnym w Toblach (Heat Mass Start). Polka zajęła w nim 6. miejsce. To najlepszy wynik polskich biegów od 8 lat! pic.twitter.com/hHxbAVZlbv
— Polski Związek Narciarski (@pzn_pl) December 31, 2025
Był 26 stycznia 2020 roku. Niemcy, Oberstdorf. Rucka, wtedy 19-latka, debiutowała w Pucharze Świata, w sprincie stylem klasycznym. Niestety, w eliminacjach doszło do przykrej sytuacji. Polka zemdlała na trasie. „Wiele osób przeraziło się, widząc młodą zawodniczkę, która nagle upadła” – pisał włoski serwis „Fondo Italia”. Dość szybko interweniowali lekarze. Niedługo później poinformowali, że sytuacja jest ustabilizowana. Rucka uśmiechała się, wyglądała na spokojną, ale nie komentowała sytuacji.
Wtedy też okazało się, że nie była to jednorazowa sytuacja. Listopad 2019 roku, otwarte mistrzostwa Szwecji, bieg juniorek na 5 km. Podobne zdarzenie – Rucka na trasie nagle traci przytomność. Miejscowy dziennik „Expressen” poświęca trochę miejsca tej sytuacji. Pisze, że Polka leżała w śniegu, a ludzie, którzy do niej podbiegli, zaczęli krzyczeć, że to może być atak serca. Znowu szybka interwencja medyków, ambulans. Polka jednak odzyskała przytomność i niedługo później czuła się już w porządku.

Eliza Rucka po omdleniu na zawodach w Szwecji – 2019 rok
– Zawodniczka nie chciała jechać do szpitala. A polski obóz wytłumaczył nam, że dobrze wiedzą, co się wydarzyło – przekazał dyrektor zawodów.
– Eliza cierpi na chorobę, w wyniku której czasami mdleje. To dzieje się np. na zjazdach, gdy mózg nie dostaje tlenu. Takie historie zdarzały jej się kilka razy w ostatnich latach. Była u różnych lekarzy, zbadano jej serce. Lekarze stwierdzili, że nie jest to niebezpieczne i ona może startować – mówiła wtedy Justyna Kowalczyk.
Musiała zakończyć karierę. „Odebrano mi ogromną część życia”
Problemy Ruckiej okazały się jednak przeszkodą nie do przeskoczenia. W 2020 roku trenerem kadry biegaczek został Słowak Martin Bajcicak. Rucka znalazła się na liście rezerwowej i już wtedy pojawiły się informacje, że jej dalsza kariera stoi pod sporym znakiem zapytania. O wszystkim miała zadecydować opinia lekarzy.
– Jeśli otrzyma pozytywną opinię, pozostanie kadrowiczką. Jeśli nie, będziemy musieli się pożegnać. Oczywiście nie chcemy jej zostawiać, ona ma duży potencjał, poza tym znam kilka osób w biegach, którym zdarzały się podobne dolegliwości i po jakimś czasie z nich wychodzili. Tylko że my nie możemy szkolić zawodniczki, skoro nie wolno jej startować w zawodach – tłumaczył wtedy sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego, Jan Winkiel.
W środowisku można usłyszeć, że Elizy nie potrafiono skierować od razu do najlepszych specjalistów, przez co to wszystko trwało za długo. Eliza mocno się tym przejmowała, podobnie jak jej rodzice, dla których najważniejsze było zdrowie córki, a dopiero później ewentualne sportowe marzenia.
Latem 2020 roku jeszcze dostała pozwolenie. Ale minął rok i serwis sportsinwinter.pl poinformował, że tym razem biegaczka nie otrzymała zgody na kontynuowanie treningów. Polka robiła, co mogła – jeździła do Czech na specjalne konsultacje. Brała leki, które miały powstrzymywać omdlenia. Uznano jednak, że ryzyko jest zbyt wielkie. – Usłyszałam, że branie leków jest tak samo niebezpieczne jak to, co dzieje się na trasie. Ciągle miałam nadzieję, że sobie z tym poradzę. Teraz czuję się, jakby odebrano mi ogromną część mojego życia – mówiła załamana biegaczka, która została zmuszona do zakończenia kariery.
Eliza Rucka-Michałek wróciła do Pucharu Świata. „Problemy zniknęły”
Mało kto spodziewał się wtedy, że jeszcze o niej usłyszymy ze względu na sukcesy na trasach. A jednak.
Listopad 2025 roku, fińskie Kuusano. Reporter TVP Sport, Michał Chmielewski, przeprowadza wywiad z Rucką, która znów jest w reprezentacji Polski. „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Eliza Rucka zniknęła w pewnej chwili z tras biegowych, w międzyczasie stała się Elizą Rucką-Michałek, przyszedł sezon olimpijski, Eliza Rucka jest w Ruce. Przyznam szczerze, że ta historia całej twojej kariery jest wyjątkowa” – mówi Chmielewski. I pyta biegaczkę, gdzie była, gdy jej nie było.
Rucka-Michałek opowiada o swoich ostatnich latach. Opisuje historię, która w sporcie nie zdarza się często. – To niespodziewany powrót dla mnie, i nieplanowany. Poznałam męża, wyszłam za mąż, mam dwójkę dzieci. Postanowiłam w zeszłym roku wystartować w regionalnym biegu u nas. Poszło jako tako. Pomyślałam, że za tydzień znowu jest jakiś regionalny bieg, to wystartuję. Od tego się wszystko zaczęło. Po drodze były badania, ale nie jakieś bardzo dokładne. Potem mistrzostwa Polski seniorów. Udało mi się wygrać. Był to szok. Sezon olimpijski, to wróciły myśli. Może jednak by spróbować? Taka możliwość nie zdarza się często – mówi zawodniczka.
Jedne z tych regionalnych zawodów to Bieg o Istebniański Bruclik, odbywający się co roku na przełęczy Kubalonka, położonej nad Wisłą. Co ciekawe, to najstarszy bieg w Polsce, bardziej wiekowy nawet od Biegu Piastów. – Eliza wystartowała w nim i zajęła drugie miejsce. Przegrała tylko o osiem sekund z Magdaleną Kobielusz, która przez cały czas była w reprezentacji. Myślę, że był to dla niej bardzo ważny sygnał, że jest w stanie jeszcze sporo znaczyć w biegach – mówi w rozmowie z Weszło Jakub Cieślar, redaktor naczelny serwisu Skipol.pl.
Rucka–Michałek dodaje, że cierpiała na zespół wazowagalny: to zaburzenie, polegające na niewłaściwym rozszerzaniu naczyń krwionośnych, co prowadzi do nagłego spadku ciśnienia krwi, a to do omdleń.
– Przy nagłej zmianie pozycji podczas biegu traciłam przytomność. Musiałam skończyć. Skończyłam i zaczęło się to jeszcze bardziej nasilać. A później zaszłam w ciążę i te problemy zniknęły. Przeszłam wiele badań w tym roku. Wszystko jest na razie OK, jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że tak zostanie – opisuje Rucka we wspominanej rozmowie z TVP Sport.
Wtedy jeszcze nikt nie wie, że za nieco ponad miesiąc będzie szósta w zawodach Pucharu Świata.
Eliza Rucka-Michałek za linią mety padła na ziemię
Choć warto zaznaczyć, że bieg, w którym zajęła szóste miejsce, był specyficzny. W ramach trzeciego etapu Tour de Ski rozegrano bowiem cztery biegi na 5 km stylem dowolnym. Polka wystartowała w trzecim wyścigu, który okazał się zdecydowanie najmocniejszy. To był superszybki bieg. Tempo narzucała Amerykanka Jessica Diggins, były też bardzo mocne Szwedki – Emma Ribom i Moa Ilar. Mocne tempo od początku, nie było żadnego czarowania. W pierwszej szóstce rywalizacji znalazło się sześć zawodniczek właśnie z tego biegu. Elizie pomogły też na pewno świetnie przygotowane narty. Na grafice było widać, że na jednym ze zjazdów osiągnęła prędkość 74 km/h: najwyższą ze wszystkich zawodniczek. Miała też znakomitą dyspozycję dnia, pokazała gen waleczności. Czuła, że sukces jest na wyciągnięcie ręki i parła do przodu ze wszystkich sił. Po przekroczeniu linii mety padła wykończona na ziemię.
🇵🇱Eliza Rucka-Michałek w TOP10 zawodów Pucharu Świata!
Niezwykle miłą niespodziankę na koniec roku sprawiła nam 🇵🇱Eliza Rucka-Michałek w biegu na 5km stylem dowolnym w 🇮🇹Toblach. Polka zajęła w nim 6. miejsce, co jest jej zdecydowanie najlepszym rezultatem w karierze! Za naszą… pic.twitter.com/IXevnDQrYZ— ZimoweSporty.pl (@ZimoweSporty) December 31, 2025
Mówimy o zawodniczce, która nie ma w karierze nawet 10 startów w Pucharze Świata. Przed obecnym sezonem był tylko ten feralny Oberstdorf, kiedy upadła na trasie. Przed rywalizacją w Toblach najwyżej w Pucharze Świata zajęła 33. pozycję, w biegu na 20 km stylem dowolnym w Ruce. Już wtedy sporo osób było zaskoczonych, że Rucka-Michałek wróciła do startów w PŚ i biega na poziomie najlepszej w ostatnich latach w polskiej kadrze Izabeli Marcisz.
Teraz okazuje się, że stać ją na jeszcze więcej.
Sama zawodniczka podkreśla, że łączenie roli matki i czołowej polskiej biegaczki nie jest proste. – Wracam do rywalizacji z takim kopem i chcę pokazać, na co mnie stać. Jestem matką dwójki dzieci. Mam takie myśli, że wolałabym nimi się zajmować, niż jeździć na zawody i nie pokazywać w nich nic. Dlatego mam teraz wyższe cele niż wtedy, gdy wcześniej trenowałam. Trochę tracę dorastanie dzieci, nie widzę ich. Nie jest łatwo. Ale start w igrzyskach olimpijskich to spełnienie moich marzeń. Chcę w nich wystartować i osiągnąć satysfakcjonujący wynik. Wtedy poczuję, że było warto – stwierdziła w TVP Sport.
Cieślar: – Eliza od zawsze miała papiery na bieganie. To szóste miejsce to olbrzymi sukces. Nie przypuszczałem, że może być aż tak wysoko. Jestem realistą i nie sądzę, by powtórzyła w tym sezonie taki wynik. Ale na pewno ma potencjał, by częściej pojawiać się w drugiej dziesiątce w zawodach Pucharu Świata, tylko bardziej między 15. a 20. miejscem. W igrzyskach może być trochę lepiej. Tam odbędzie się bieg na 10 km łyżwą, ze startu co 30 sekund. Myślę, że w nim Elizę stać na jakieś 12.-13. miejsce. Biorąc pod uwagę całą jej życiową historię, to byłoby naprawdę coś.
JAKUB RADOMSKI
Fot. Screen / TVP Sport
WIĘCEJ O INNYCH SPORTACH NA WESZŁO:
- Littler nie dał szans Ratajskiemu. To była miazga
- Krzysztof Ratajski o problemach ze zdrowiem: Podłamało mnie to psychicznie
- Świetna wiadomość: NBA w TVP!