Będąc postronnym obserwatorem trudno się zakochać w futbolu, który prezentuje Pogoń Szczecin, ale jednocześnie trudno nie szanować i nie doceniać jej dokonań. Podopieczni Oscara Garcii wygrali trzeci ligowy mecz z rzędu, od inauguracji z Legią Warszawa są niepokonani i właśnie wskoczyli na czwarte miejsce.
Korona Kielce nie zawiesiła poprzeczki zbyt wysoko, choć już w 13. sekundzie oddała celny strzał autorstwa Ondreja Lingra. To było najciekawsze zagranie w wykonaniu Czecha, który nie mógł się odnaleźć w tym spotkaniu, podobnie jak reszta jego kolegów ze środka pola i dobrze neutralizowany przez obrońców Mariusz Stępiński na szpicy.
Pogoń Szczecin – Korona Kielce 2:0. Niezła gra skrzydłowych to za mało
Siła Kielczan opierała się przede wszystkim na skrzydłach. Michael Ameyaw i Camilo Mena byli najjaśniejszymi punktami w drużynie gości, ale to nie wystarczało. Ameyaw kilka razy łatwo ogrywał Allessandro Riccio, a Mena mocno dał się we znaki Benjaminowi Mendy’emu, który popełnił dwa poważne błędy w obronie. Wszystkie chwile słabości w tyłach pozostały jednak bez konsekwencji, bo nawet jeśli Ameyaw czy Mena zrobili coś dobrze, to najczęściej na koniec brakowało dobrego podania, a gdy już w końcu było, któryś z kolegów zawodził.
Skąd więc tak wysoka nota dla Valentina Cojocaru? Bo w decydujących momentach pokazał wielką klasę. Korona w drugiej połowie biła głową w mur. Dominowała, rozgrywała, próbowała, ale bardzo mało z tego wynikało. Aż tu nagle Ameyaw posłał niesamowitą, podkręconą bombę z dystansu. Cojocaru jakimś cudem zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Fenomenalna interwencja. Stanął też na wysokości zadania po mocnym uderzeniu Morgana Fassbendera z doliczonego czasu. Do tego rumuński bramkarz od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego był niezwykle pewny w podstawach, nie wprowadzał żadnej nerwowości w obronie, a wiemy, że nie raz i nie dwa mu się to zdarzało.
Mecz ten generalnie przez większość czasu nie porywał. W pierwszej połowie przed akcją na 1:0 najciekawszymi wydarzeniami były przepychanki między zawodnikami. Wszystko zaczęło się od tego, że Piotr Lasyk nie odgwizdał nieprzepisowego zagrania Stępińskiego, który zdemolował Keramitsisa. Po chwili natomiast ukarał żółtą kartką Riccio, któremu uciekł Ameyaw. Słusznie, ale zapewne nie doszłoby do tego pojedynku, gdyby wcześniej Pogoń otrzymała należący jej się rzut wolny. To zdarzenie nakręciło piłkarzy na kolejne minuty.
Co forma Mukairu!
Dopiero przebojowa akcja Mukairu i odważne wbiegnięcie Macieja Wojciechowskiego w pole karne zakończone skutecznym strzałem od słupka przywróciły to spotkanie do ustawień fabrycznych, czyli piłkarskich. 19-letni autor gola potwierdza swój olbrzymi potencjał, który sygnalizuje niemal od początku sezonu. Niczego mu nie brakuje motorycznie i fizycznie, a jednocześnie jest u niego naprawdę sporo boiskowej jakości. Trzymamy kciuki za dalszy rozwój.
Maciej Wojciechowski z premierowym trafieniem w PKO BP Ekstraklasie!☝️⚽ 19-latek z zimną krwią wykończył ładną akcję Portowców! 🤩
Pogoń Szczecin 1:0 Korona Kielce!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/x7UtOWsOTq
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 11, 2026
Dawna Pogoń po przerwie pewnie cisnęłaby dalej i bardzo możliwe, że nadziałaby się na jakąś kontrę. Nowa Pogoń wycofana trzymała rywala na dystans, by w końcówce bezlitośnie go dobić. Nsame wywalczył piłkę, profesor Mukairu „położył” Mosóra i dopełnił dzieła zniszczenia.
𝐏𝐀𝐔𝐋 𝐌𝐔𝐊𝐀𝐈𝐑𝐔! CO ZA SPOKÓJ! ⚽🔥 Pogoń wygrywa z Koroną 2:0! https://t.co/9Rt2MADEql
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 11, 2026
Mukairu szybko wyrósł w tamtym sezonie na najciekawszy transfer Portowców, miał niezłe liczby, ale często też brakowało mu chłodnej głowy. Teraz coraz częściej widzimy zawodnika i efektownego, i efektywnego. Garcia może też czuć satysfakcję, że odkurzył Nsame z Grosickim i obaj przydali się w ostatnich minutach.
Co do gości, szybko odżyło zasadnicze pytanie, czy Jacek Zieliński udźwignie temat „nowej” Korony, w której chodzi już i o ładne granie, i bardzo dobre punktowanie, a nie tylko solidność z przebłyskami. Miał trzy tygodnie treningów podczas przerwy reprezentacyjnej, usprawiedliwienia dotyczące letniej przebudowy składu powoli będą się kończyć. Na razie niewiele zapowiada pozytywny przełom.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix