Świderski się przełamał, ale Widzew przegrał. „Dostajemy dzwona”

Mikołaj Duda

11 października 2026, 18:06 • 3 min czytania 5

Reklama
Świderski się przełamał, ale Widzew przegrał. „Dostajemy dzwona”

Jakby ktoś był złośliwy mógłby powiedzieć, że Mateusz Stolarski uważnie przyglądał się meczom reprezentacji Polski i na tej podstawie posadził Karola Świderskiego na ławce rezerwowych, mimo że aż osiem ostatnich meczów w Widzewie zaczynał od pierwszej minuty. 29-latek wszedł w drugiej połowie, nawet trafił do siatki, jednak punktów Widzewowi i tak to nie przyniosło. 

Reklama

O grze Karola Świderskiego w kadrze powiedziano już wystarczająco wiele – choćby w naszym komentarzu po meczu w Zenicy – ale dobrym podsumowaniem jest, że do spotkania w Gliwicach miał na koncie trzy strzelone gole w tym roku. Jeden jeszcze w Panathinaikosie, jeden w kadrze oraz jeden już w Widzewie.

Napastnik – chociaż według Jana Urbana ofensywny pomocnik – który w październiku ma trzy gole od początku… no chluby to nie przynosi. Nieraz większy dorobek mają nawet obrońcy. Teraz były gracz Jagiellonii w końcu się przełamał, jednak Widzew ponownie nie wygrał.

Słodko-gorzki mecz Karola Świderskiego. „Znowu dostajemy dzwona”

Po kilkunastu minut od rozpoczęcia drugiej części gry reprezentant Polski zastąpił na placu Sebastiana Bergiera. Niedługo później dobrze odnalazł się po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jusufa Gazibegovicia i głową doprowadził do wyrównania.

Reklama

Widzew nie wywiózł z Gliwic jednak nawet jednego punktu. W samej końcówce Quentin Boisgard zapewnił Piastowi zwycięstwo.

Po ostatnim gwizdku Jarosława Przybyła Karol Świderski zabrał głos przed kamerami Canal Plus. Zauważył, że sytuacja w tabeli nie należy do najlepszych i za ładną grę nikt punktów nie przyznaje.

– Na pewno mamy czego żałować. Po tej bramce na 1:1 myślę, że trochę przejęliśmy inicjatywę. Gdzieś tam kotłowało się w polu karnym Piasta, ale na koniec znowu dostajemy dzwona i niestety ponownie przegrywamy.

Reklama

– Nie wiem, czy spokoju, ale na pewno punktów nam brakuje i jesteśmy tego świadomi. Gdzieś po tym golu ruszyliśmy do przodu i chcieliśmy zgarnąć trzy punkty. Ciągle tylko jeden, jeden i jeden, a to koniec końców nic nam nie daje. Wiadomo, że gdzieś tam zawsze lepszy jest punkt niż porażka, ale bardzo chcieliśmy tych trzech punktów i się nadzialiśmy na kontrę i niepotrzebną bramkę na 1:2.

– Myślę, że na początku spotkania Piast przejął inicjatywę, ale później gdzieś to się wyrównało i nawet z naszą przewagą. To na pewno może cieszyć, ale na koniec gramy o to, żeby zdobywać punkty, a tego nam brakuje. Za ładną grę nikt nam punktów nie da.

I rzeczywiście Widzew może mówić o coraz większym problemie. Wciąż ma na koncie tylko jedno zwycięstwo w tym sezonie. Z dziewięcioma punktami na koncie zajmuje dopiero 13. miejsce w tabeli. Po drodze odpadł jeszcze z Pucharu Polski.

Dla Karola Świderskiego był to drugi gol w 11. występie w barwach łódzkiego zespołu.

Reklama

Fot. Newspix

5 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
KTS

Fatalna niedziela Widzewa. KTS ograł rezerwy

Adrian Mańko
4
Fatalna niedziela Widzewa. KTS ograł rezerwy

Ekstraklasa

Reklama