Losy Edwarda Iordanescu po rozstaniu z Legią nie interesują nas już może tak bardzo, jak wówczas, gdy Rumun kręcił nosem na wszystko i wszystkich, czy siedział nadąsany po wygranej jego zespołu z Szachtarem Donieck. Trener ten znalazł się jednak w ciekawym położeniu, o czym donoszą zagraniczne media.
O jego sytuacji czytamy na łamach portalu Antena Sport. Z informacji podawanych przez rumuńskich dziennikarzy wynika, że Iordanescu dogadał się już z nowym klubem, ale nie może go jeszcze objąć. Wszystko przez wysoką odprawę dla aktualnego szkoleniowca.
Edward Iordanescu w Arabii Saudyjskiej. Już bliżej niż dalej
Nowym pracodawcą Rumuna – panie Edi, proszę się nie obrażać, to tylko synonim – ma zostać saudyjskie Al-Shabab. Ma, bowiem nadal należy czekać na rozstanie klubu z aktualnym szkoleniowcem, Imanolem Alguacilem. Hiszpanowi przysługuje z racji zwolnienia odprawa w wysokości dziesięciu milionów euro, której włodarze woleliby nie płacić.
A na pewno nie w jej pełnym wymiarze.
Iordanescu: Nawet nie mówili mi po imieniu. Byłem „Rumunem” [CZYTAJ WIĘCEJ]
Iordanescu rozstał się z Legią wraz z końcem października i od tego czasu pozostaje bez klubu. Ekipa z Warszawy po jego odejściu zanotowała katastrofalną serię pod wodzą Inakiego Astiza i zimuje w strefie spadkowej Ekstraklasy. Jej były trener czeka natomiast na rozwój wydarzeń i ostrzy sobie zęby na lukratywną ofertę Al-Shabab.
Wcześniejsze doniesienia łączyły z tym klubem także Xaviego Hernandeza, jednak Antena Sport przekonuje, że to Rumun jest już po słowie z działaczami z Arabii Saudyjskiej.
CZYTAJ WIĘCEJ O EDWARDZIE IORDANESCU NA WESZŁO:
- Jeden prowadził Legię, drugi Barcelonę. Powalczą o posadę
- Kowal wprost o trenerach Legii. „Kompletnie głupi pomysł”
- Hit – Iordanescu był w szoku, że trzeba analizować rywali
Fot. Newspix