Już od przyszłego sezonu może zniknąć z boisk Ekstraklasy obrazek, jak piłkarze po dobrych kilka minut czekają aż sędziowie odpowiedzialni za system VAR narysują linię spalonego. Wkrótce będą mieli już znacznie ułatwione zadanie. Będą musieli tylko nadzorować system, który to zadanie wykona za nich.
Od następnych rozgrywek do Ekstraklasy ma wejść system półautomatycznego spalonego (SAOT), który obecnie funkcjonuje w najlepszych ligach świata w tym m.in. angielskiej Premier League. Jak poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki, w najbliższym czasie rozpoczną się konieczne prace, by ten mechanizm mógł zostać wprowadzony na polskich boiskach. Wszystko ma potrwać trochę czasu, więc nie jest pewnym, że system wystartuje już w pierwszych kolejkach nowego sezonu Ekstraklasy.
– Wprowadzony i chwalony przez Włochów czy Turków, wdrażany przez Anglików i Hiszpanów, dokładnie przetestowany przez FIFA system wspomagania sędziów wydaje się narzędziem z kolejnej epoki. Zmiennych jest na boisku bardzo dużo, a wątpliwości budzą nie tylko drobne różnice w ustawieniu zawodników posądzanych o bycie na pozycji spalonej, ale i wybór odpowiedniej klatki z nagrania. Tej, w której faktycznie nastąpił moment podania – pisaliśmy w tekście na Weszło, dokładnie opisującym działanie całej technologii.
Rewolucja już tu jest. System półautomatycznych spalonych powoli podbija Europę
FIFA przed mundialem w Katarze wyliczała z dumą, że system wysyła dane do wozu VAR dokładnie 500 razy na sekundę. Jest mnóstwo jednoczesnych punktów na ciele piłkarza badanych przez technologię. Wprowadzenie SAOT we Włoszech wydatnie skróciło średni czas oceny pozycji spalonej z około 70 do ledwie 20 sekund. Tak to wygląda w symulacji:
System wspomoże sędziów VAR w Ekstraklasie. Nie będziemy już czekać na wyrysowanie linii
Rozwiązanie ma na celu znacząco ułatwić pracę sędziów w wozie VAR, a przede wszystkim bardziej zdynamizować całe spotkanie. Piłkarze nie będą już zmuszeni, by czekać po nawet i pięć minut, by dowiedzieć się, czy w danej akcji był minimalny ofsajd, Teraz będzie to sprawdzał powyższy system. Oczywiście, arbitrzy będą odpowiedzialni, by weryfikować, czy technologia nie popełniła żadnego błędu, ale te praktycznie się nie zdarzają.
– FIFA chwali się, że na bieżąco śledzi on po 29 punktów kontrolnych sylwetki każdego piłkarza i z dokładnością do trzech centymetrów jest w stanie wskazać położenie właściwie każdej części ciała. Ponadto cały czas kontroluje pozycję piłki i w odpowiednim momencie wskazuje, kiedy nastąpił jej kontakt z ciałem podającego. A to wszystko za sprawą dodatkowych dwunastu specjalistycznych kamer i czujnika w piłce znanego nam choćby z ostatnich mistrzostw Europy – pisaliśmy na Weszło.
I właśnie, wkrótce ruszą pracę z montowaniem tych specjalistycznych kamer, które są o wiele dokładniejsze od tych służących do transmisji telewizyjnej. Ekstraklasa wydała już wymaganą zgodę, ale wszystko musi zająć trochę czasu, więc wciąż nie wiadomo, czy system będzie gotowy od pierwszej kolejki przyszłego sezonu. Za całą realizację będzie odpowiadała firma Livepark, która czuwa także nad obrazem w transmisji dla widza czy nad powtórkami dla sędziów VAR.
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Adrian Siemieniec: Źle tym meczem zarządziliśmy
- Legia planuje mecz gwiazd na 110-lecie klubu. „Też dostałem informację”
- Trener Pogoni docenił występ 16-latka. „Bardzo się starał”
Fot. Newspix