Polsko-szwedzka dominacja. Łączona XI naszej grupy w Lidze Narodów

Michał Kołkowski

24 września 2026, 10:28 • 6 min czytania 2

Reklama
Polsko-szwedzka dominacja. Łączona XI naszej grupy w Lidze Narodów

Robert Lewandowski pokusił się ostatnio o stwierdzenie, że długoletnia obecność reprezentacji Polski w najwyższej dywizji Ligi Narodów była „ponad stan”, a naszym naturalnym środowiskiem jest tak naprawdę dywizja B, w której Biało-Czerwoni zmierzą się wkrótce ze Szwecją, Rumunią oraz Bośnią i Hercegowiną. Ale jak właściwie najlepsi polscy zawodnicy wypadają na tle swoich szwedzkich, rumuńskich i bośniackich odpowiedników? Postanowiliśmy to sprawdzić i przygotowaliśmy łączoną jedenastkę „polskiej” grupy w Lidze Narodów.

Reklama

Ilu z podopiecznych Jana Urbana załapało się do zestawienia? Sprawdźcie sami!

Na wstępie: uwaga techniczna. Braliśmy pod uwagę jedynie tych zawodników, którzy mogą wystąpić w nadchodzących spotkaniach. Gracze kontuzjowani byli poza konkursem. 

Łączona XI „polskiej” grupy w Lidze Narodów 2026/27

BRAMKA

Pierwsza kategoria i od razu spora zagwozdka.

Przez lata zdążyliśmy się przyzwyczaić, że w podobnych zestawieniach brylują polscy bramkarze, ale teraz? Kamil Grabara mógłby się załapać do jedenastki, ale kontuzja wykluczyła go z gry na wiele miesięcy. Z kolei Marcin Bułka wrócił już do formy po długim urazie, no ale na co dzień występuje poza Europą. No a Mateusz Kochalski czy Sławomir Abramowicz to – z całą sympatią – mimo wszystko nie ten rozmiar kapelusza. Przynajmniej na razie.

Reklama

Mamy problem z bramkarzami. W XXI wieku tak źle jeszcze nie było!

Wielkiego wrażenia nie robią na nas także szwedzcy i bośniaccy bramkarze. Dlatego, trochę z braku laku, stawiamy tutaj na Ionuța Radu. Rumun w minionej kampanii był podstawowym golkiperem Celty Vigo w LaLiga i Lidze Europy, teraz zresztą też może liczyć na miejsce w wyjściowej jedenastce ekipy z Galicji.

Generalnie – niezły fachowiec, choć w kadrze jedynką jest dopiero od roku.

Tarik Muharemović

Reklama

OBRONA

Jeśli chodzi o linię obrony, to budujemy ją wokół reprezentanta Bośni i Hercegowiny (choć urodzonego w Lublanie). Tarik Muharemović zaliczył dwa udane sezony w barwach Sassuolo, z którym najpierw awansował do Serie A, a później pomógł mu w utrzymaniu się na poziomie włoskiej ekstraklasy. To zaowocowało grubym transferem (za około 40 milionów euro) do Leeds United, gdzie 23-latek z miejsca wskoczył do podstawowego składu. Nie powinno to zresztą zaskakiwać, ostatecznie kilka lat temu Muharemović był typowany na „nowego Giorgio Chielliniego” w Juventusie. Aczkolwiek wtedy stanęło na grze w zespołach młodzieżowych.

– Już pięć lat temu tłumaczyłem, że Tarika nie należy porównywać do Chielliniego. To zupełnie innym typ środkowego obrońcy – zaznacza trener Slobodan Starčević w rozmowie z Sky Sports. – Tarik swoją grę buduje w oparciu o spokój z piłką przy nodze, znakomite wprowadzające podanie, umiejętność kontroli futbolówki pod presją i inteligencję taktyczną, podczas gdy Chiellini był uosobieniem agresywnej, bezkompromisowej defensywy.

Wokół Bośniaka ustawiamy dwóch reprezentantów Polski i kolegów klubowych z FC Porto. Jana BednarkaJakuba Kiwiora przedstawiać wam rzecz jasna nie musimy – obaj regularnie zbierają znakomite recenzje za występy w drużynie Smoków, której podstawowym atutem jest właśnie szczelność w defensywie.

Inna sprawa, jak im idzie z przekładaniem tego na kadrę.

Reklama

Trochę pokrzywdzony może się zapewne poczuć bardzo doświadczony Victor Lindelöf, który w zeszłym sezonie dołożył cegiełkę do triumfu Aston Villi w Lidze Europy, a ostatnio jest też podstawowym graczem drużyny z Birmingham w Premier League (w poprzedniej kampanii w lidze był wykorzystywany rzadziej). Przynajmniej na wzmiankę zasługuje również inny weteran – Sead Kolasinac z Atalanty, a także wypożyczony z Tottenhamu do Fiorentiny Radu Drăgușin.

Matty Cash

WAHADŁA

Czas na wahadła. Obsadę lewego rozstrzygnęło wewnętrzne, szwedzko-szwedzkie starcie między Gabrielem Gudmundssonem z Leeds United i Danielem Svenssonem z Borussii Dortmund. Selekcjoner Graham Potter stara się znaleźć w jedenastce miejsce dla obu poprzez przesunięcie Svenssona na prawą stronę boiska, ale my do takich sztuczek uciekać się nie będziemy. Stawiamy na piłkarza BVB, choć – z polskiej perspektywy – Gudmundssona również możemy Skandynawom delikatnie zazdrościć. Nicola Zalewski, jeśli w ogóle traktować go jako wahadłowego, jest bez porównania mniej pewny w defensywie.

Na dodatek pozycja 24-latka w Atalancie nie jest ostatnimi czasy zbyt silna. A przecież Szwedzi mają jeszcze w odwodzie Samuela Dahla z Benfiki.

Reklama

Koledzy z północy, weźcie się podzielcie!

Za to na prawym wahadle pojawia się kolejny przedstawiciel Biało-Czerwonych: Matty Cash. Przymykamy tutaj oko na niezbyt udane wejście w sezon 2026/27. Zresztą Cash nie za bardzo miałby z kim tutaj przegrać rywalizację. Zagrozić mógłby mu ewentualnie Andrei Rațiu z Rayo Vallecano. Będący, tak swoją drogą, ostatnim reprezentantem Rumunii, którego na poważnie braliśmy pod uwagę w kontekście łączonej jedenastki, co sporo mówi o obecnym potencjale Tricolorii.

POMOC

Budowę drugiej linii rozpoczęliśmy od Piotra Zielińskiego. I nie ma się nawet nad czym rozwodzić.

Tylko kto obok Polaka? W szeregach bośniackiej kadry nie widać kolejnego Miralema Pjanicia. Rumun Răzvan Marin przez ładnych kilka lat występował regularnie na boiskach włoskiej ekstraklasy, ale zjechał już poziomem do AEK-u Ateny. Trzeba więc było skierować wzrok na Szwecję i 22-letniego Yasina Ayariego z Brighton. Zawodnik ten znakomicie się odnajduje w systemie taktycznym Mew. – Musisz być intensywny. Grając z topowymi przeciwnikami, musisz pokazać agresję. Kiedy tylko dasz im za dużo czasu, poczują komfort i będzie jeszcze trudniej – opowiadał Ayari po niedawnym, spektakularnym triumfie Brighton nad Arsenalem (3:0).

Reklama

Bright On. „Mewy” wlecą do Champions League?

Jeszcze trudniej było wybrać ofensywnych pomocników/skrzydłowych, tym bardziej że nasi grupowi przeciwnicy niekoniecznie występują w tego rodzaju ustawieniu. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że na wyróżnienie zasługuje 19-letni Kerim Alajbegović, który ostatnio zapisał na swoim koncie debiutanckiego gola w barwach Juventusu. Obok niego idealnie siadłby Anthony Elanga, ale Szwed nabawił się ostatnio kontuzji.

Niech więc zastąpi go młodszy rodak: Lucas Bergvall z Tottenhamu Hotspur. Wprawdzie początek sezonu nie jest udany ani dla niego indywidualnie, ani dla jego drużyny, no ale Jakub Kamiński, którego też tu braliśmy pod lupę, również nie wszedł w bieżącą kampanię z przytupem.

Alexander Isak w meczu z Newcastle

Reklama

ATAK

Została do obsadzenia szpica. No i z bólem serca trzeba przyznać, że – cholera, aż dziwnie się czujemy, stwierdzając coś takiego – nie może już na niej wylądować Robert Lewandowski. Wprawdzie kapitan reprezentacji Polski zapewne dalej mógłby występować w mocnym europejskim klubie, gdyby tylko znalazł się taki, który byłby w stanie spełnić jego finansowe oczekiwania, no ale ze ścisłej topki napastników Starego Kontynentu 38-latek już wypadł. Serce pęka, lecz czasu się nie oszuka.

Pozostali z Biało-Czerwonych są zaś w ogóle poza dyskusją. Niestety.

No to kto?

W Lidze Mistrzów błysnął ostatnio hat-trickiem Ermedin Demirović z VfB Stuttgart, zawodnik od lat ceniony na niemieckich boiskach. W naszej jedenastce ląduje jednak – chyba bez zaskoczenia, co? – Alexander Isak z Liverpoolu. 27-latek po okresie turbulencji wraca na najwyższe obroty, ma już w tym sezonie na koncie cztery trafienia w Premier League i aktualnie wyraźnie przyćmiewa swojego partnera z kadry, Viktora Gyökeresa, który to przegrywa rywalizację o minuty w Arsenalu.

Reklama

***

W łączonej jedenastce mamy zatem po czterech reprezentantów Polski i Szwecji, dwóch Bośniaków oraz jednego Rumuna. Wśród graczy, którzy byli bliscy zestawienia, ale z takich czy innych względów się do niego nie załapali, również wyraźnie dominowali Polacy i Szwedzi.

Czy to oznacza, że powalczymy o pierwsze miejsce w grupie z naszymi niedawnymi oponentami z baraży?

Reklama

Dajcie znać, jak wy ułożylibyście łączoną jedenastkę grupy B.

fot. NewsPix.pl

2 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Narodów

Reklama