Na początku obecnego sezonu Lech Poznań rozwiązał umowę z Eliasem Anderssonem. Szwed znów dołączył do duńskiego klubu. Jego przygoda w Superlidze ponownie zakończyła się już po jednej rundzie. Tym razem jednak nie zdołał w niej rozegrać choćby minuty.
Andersson nie odbudował się na wypożyczeniu
Podczas ubiegłorocznego zimowego okienka transferowego Lech Poznań wypchnął na wypożyczenie Eliasa Anderssona. Szwedzki lewy obrońca, który przez pierwszą część poprzedniego sezonu rozegrał ledwie 170 minut, wrócił do Skandynawii. Bez opcji wykupu do końca sezonu 2024/25 wypożyczył go duński Viborg FF. Przygodę w Jutlandii zaczął od czterech meczów w podstawowym składzie. W ostatnim z nich, wyjazdowym z Aarhus, brutalnie sfaulował rywala i został zawieszony na dwa mecze. Jego faul na Mikaelu Andersonie poniżej:
Po powrocie z zawieszenia wrócił do wyjściowej jedenastki, jednak tylko na jeden mecz. W kolejnych dziesięciu meczach Viborga rozegrał tylko minutę, a aż sześć razy znalazł się poza kadrą. Po powrocie do Poznania zasiadł na ławce w pierwszych trzech meczach tego sezonu, ale Niels Frederiksen ani razu go nie wpuścił. Po wygranej z Breidablikiem wypadł z kadry, a miesiąc później Lech poinformował o rozwiązaniu umowy z Anderssonem za porozumieniem stron. Kontrakt, który latem 2023 roku podpisano, miał obowiązywać do końca sezonu 2025/26.
Kolejne szybkie odejście – tym razem bez debiutu
Niedługo po rozstaniu z Kolejorzem Andersson wrócił do Danii. Podpisał czteromiesięczny kontrakt z Randers FC – czwartą ekipą poprzedniego sezonu Superligi. Hestene nie zagrali jednak ostatniego lata w europejskich pucharach. Przegrali w barażach o eliminacje Ligi Konferencji z siódmym Silkeborgiem (które zresztą później grało z Jagą). W tegorocznych barażach także może zagrać, ale już z pozycji drużyny z grupy spadkowej. Na cztery kolejki przed końcem sezonu zasadniczego traci aż siedem punktów do grupy mistrzowskiej.
Do drugiej części sezonu Randers przystąpi już bez Anderssona w składzie. Klub nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu 29-latka. Andersson opuszcza Randers bez rozegrania choćby minuty. Mało tego, dopiero w listopadzie, więc dwa miesiące po transferze, pierwszy raz znalazł się w kadrze meczowej. Co prawda kilka dni później w koszulce Randers wystąpił, ale tylko w rezerwach. Do debiutu w seniorskim zespole miał trzy okazje, lecz wszystkie mecze przesiedział na ławce.
Po zaledwie kilku miesiącach kończy się przygoda Eliasa Anderssona z Randers FC. 29-latek nie zanotował nawet jednego oficjalnego występu w pierwszej drużynie.
Kto wie, może to dobry moment, by wrócić do Helsingborga. O ile będą go tam w ogóle chcieli. pic.twitter.com/IjjZdijN1O
— Szwedzka Piłka 🇸🇪 (@SzwedzkaP) January 12, 2026
Do Lecha Elias Andersson trafił w lipcu 2023 roku w miejsce Pedro Rebocho, który przeniósł się do Arabii Saudyjskiej. Kolejorz miał zapłacić za niego szwedzkiemu Djurgardens około 400 tysięcy euro. W swoim jedynym pełnym sezonie w Poznaniu rozegrał 27 meczów, z czego 20 w podstawowym składzie. Zanotował w tym czasie cztery bezpośrednie udziały przy bramkach Lecha – za każdym razem były to asysty.
CZYTAJ WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ NA WESZŁO:
- Są chętni na piłkarza Lecha Poznań. W transferze pomoże trener?
- Piłkarz Lecha skreślony?! Zaskakująca decyzja klubu [NEWS]
- Zmarł były piłkarz i trener Lecha. Miał 86 lat
fot. 400mm.pl