Choć w ubiegłym sezonie został mistrzem Anglii to jest co nieco zapomnianym zawodnikiem. W swojej ojczyźnie nadal jednak jest postacią cenioną. Federico Chiesa, który ostatnie dwa lata spędził w Liverpoolu na uboczu wypowiedział się na wiele tematów w La Gazzetta dello Sport. Skrzydłowy z Genui wrócił m.in. do tematu odejścia z Liverpoolu oraz początków w profesjonalnym futbolu. W tym wątku nie zabrakło postaci Paulo Sousy.
Chiesa chce grać więcej. Marzy o powrocie do Juventusu
Federico Chiesa nie może do końca uznać liverpoolskiego epizodu za udany. Chociaż w 2025 roku został mistrzem Anglii to przez dwa lata notorycznie nękany jest przez kontuzje, a jeśli już jest dostępny – Arne Slot często pomijał go w selekcji. Nie mniej jednak, były piłkarz Fiorentiny i Juventusu ma nadal nadzieję, że jego kariera wróci na właściwe tory.
Nie brakowało głosów, które krytykowały Chiesę za brak obecności na marcowym zgrupowaniu włoskiej kadry. Azzurri w finale baraży o MŚ ulegli Bośni i Hercegowinie po rzutach karnych, przez co trzeci raz z rzędu zabraknie ich na turnieju tej rangi. Zawodnik Liverpoolu powiedział jednak, że znów miał problem natury zdrowotnej.
Chciałby też odgrywać znacznie większą rolę jako piłkarz. Dla Liverpoolu wystąpił we wszystkich rozgrywkach w 50 meczach, ale składa się na to niecałe 1200 minut. Poniekąd da wyczuć się tutaj pewną szpilkę do wspomnianego już holenderskiego szkoleniowca. W Premier League w 2 sezony zanotował on zaledwie 422 minuty w 32 meczach. Daje to średnio 13 minut na jeden występ Włocha.
🚨 Federico Chiesa: “I want to play regularly, if I don’t find continuity in Premier League I have to look elsewhere”.
“The first year of Liverpool I practically didn’t play… I’m going to pre season tour in the USA, then I’ll talk to the club and the new coach Iraola and we’ll… pic.twitter.com/VXih1xI5OC
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) June 6, 2026
– Gattuso już o tym mówił, za co mu dziękuję. To fantastyczny człowiek, to rzadko spotykane w futbolu. Niestety, po przybyciu do Coverciano okazało się, że mam kolejny problem zdrowotny. Po konsultacjach z lekarzami pauzowałem przez 1,5 tygodnia. Wiem, że ludzie myślą wtedy o innych sprawach, ale chciałem tylko przypomnieć, że ja wygrywałem z tą reprezentacją. Niektórzy o tym zapominają.
– Od pewnego czasu nawet nie komentuję bezsensownych obelg, które czytam w social mediach. (…) Karnych z Bośnią nawet nie oglądałem, byłem spięty. Musimy w Coverciano patrzeć przed siebie. Chcę znów być kluczowym piłkarzem, ale do tego potrzebuję więcej niż 1000 minut w sezonie dla mojego klubu. Z taką porcją minut, nikt mnie nie będzie chciał.
– Powtórzę się, ale chciałbym po prostu grać. Jeśli nie znajdę regularności w Premier League, muszę spojrzeć na inną ligę. Mało co grałem w pierwszym roku w Liverpoolu, a w poprzednim – bardzo mało. Pojadę na obóz treningowy do Stanów Zjednoczonych z nowym trenerem Andonim Iraolą i zobaczymy co będzie dalej.
Fede with a huge moment in front of the Kop 🔴🇮🇹 pic.twitter.com/6yzDDIjtWw
— Liverpool FC (@LFC) August 15, 2025
Nawiązał on też do bolesnego rozstania z Juventusem. Powiedział, że gra w Turynie nigdy nie była dla niego kwestią pieniędzy.
– Chciałbym wrócić do Juventusu, nigdy bym nie odszedł. Powiedziano, że chciałem sporo pieniędzy, ale prawda jest inna. Nigdy nie otrzymałem oferty przedłużenia umowy, nawet nie było żadnych dyskusji. Giuntoli i Thiago Motta powiedzieli mi: Fede, nie potrzebujemy Cię, poszukaj sobie klubu. Miałem farta, bo mój nowy początek był w jednym z pięciu najlepszych klubów świata. Juventus zawsze jednak jest w moim sercu i chciałbym tam wrócić. Nigdy z mojej strony nie było, i nie będzie, potrzeby rozmawiania o pieniądzach pod kątem tego klubu.
Chiesa, mimo wielu pochwał ze strony Luciano Spallettiego, uznaje Paulo Sousę za najważniejszego trenera dla jego kariery. Warto tutaj przypomnieć, że Portugalczyk, którego kadencja nad Wisłą w roli selekcjonera pozostawiła słodko-gorzki smak, był odpowiedzialny za danie szansy nastoletniemu Chiesie. To właśnie on jako pierwszy postawił na „syna znanego ojca”.
– Dziękuję mu za to [Spalletti porównał niedawno Chiesę do Jannika Sinnera – MZ]. On zawsze szuka różnych rozwiązań, jak Roberto Mancini. Mimo to największy wpływ na moją karierę miał Paulo Sousa. Byłem dzieciakiem we Florencji, a on powiedział mi, abym po prostu wyszedł na boisko i grał. To było dla mnie bardzo ważne. Miałem w swojej karierze wielu dobrych trenerów, bo jeszcze Stefano Piolego i Maxa Allegriego. Max był przesądny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix