Bobsleistki jadą na igrzyska, choć nie mają toru. „To duży problem”

Sebastian Warzecha

08 lutego 2026, 11:26 • 4 min czytania 4

Bobsleistki jadą na igrzyska, choć nie mają toru. „To duży problem”

Linda Weiszewski i Klaudia Adamek jako pierwsze Polki będą reprezentować nasz kraj w bobslejach. Linda zrobi to dwukrotnie – w monobobie i dwójce, Klaudia wraz z nią w tej drugiej konkurencji. Adamek jeszcze niedawno biegała na 100 i 200 metrów na lekkoatletycznych stadionach. Teraz obie piszą historię, mimo że w Polsce wciąż brakuje toru. Niezmiennie jednak pojawia się nadzieja, że może wraz z kolejnym olimpijskim występem, coś w tej sprawie się ruszy. Kto wie, może tym razem faktycznie tak będzie?

Reklama

Bobsleistki trenują zagranicą. Bo w Polsce nie ma toru

O budowie toru bobslejowego – i dla saneczkarzy czy skeletonistów – mówi się od lat. Dobrze pamięta te dyskusje Dawid Kupczyk, dziś trener kadry i naszych bobsleistek właśnie. W przeszłości – również bobsleista, który reprezentował Polskę na pięciu igrzyskach, od 1998 do 2014 roku. Gdy pytamy o brak toru, mówi:

Reklama

– Generalnie to na pewno duży problem. Wydaje mi się jednak, że największym problemem tego, że nie mamy toru jest to, że nie można szkolić młodzieży. Nie ma przez to chętnych do bobslejów. To jest główny problem, bo ostatecznie i tak trzeba trenować na innych torach, bo tam odbywają się zawody Pucharu Świata. Wiadomo, jakby był tor w Polsce, to odbywałyby się i u nas. Ale samo to, że jest potrzebny do nauki, żeby dyscyplina się rozwijała – tak samo saneczkarze czy skeletoniści – do tego jest niezbędny. […] Dla nas to wielki minus.

Polacy startowali w bobslejach jeszcze w 2018 roku, a w 2022 nie było na igrzyskach w tej dyscyplinie nikogo z Orłem na stroju. Szansę miała Linda Weiszewski w monobobie, ale dopadł ją COVID. Teraz pojedzie – i to w dwóch konkurencjach. Jak mówi: jest dumna, że pisze historię – i sama, i razem z Klaudią. I gratuluje sobie, Klaudii właśnie oraz całemu sztabowi trenerskiemu. Niestety, nie ma komu gratulować postawienia toru. Polki ratują się więc na różne sposoby.

– W zeszłym roku mieliśmy współpracę z Niemcami i pozwalali nam przyjeżdżać do Niemiec i oddawać ślizgi przed sezonem. Ale wiadomo, że to nie to samo. Niemcy – czy inne kraje, które mają tor – zrobią sobie sześć ślizgów w ciągu jednego treningu, a my mogłyśmy dwa na jednej sesji treningowej i dwa na drugiej. A oni byli po 12 ślizgach. To jest ta przewaga – oni będą bardziej „rozjeżdżeni” w przygotowaniu do Pucharu Świata czy igrzysk, niż my, którzy łapiemy to rozjeżdżenie dopiero w połowie zawodów Pucharu Świata – mówi Linda.

Oglądaj nasz reportaż z wizyty u polskich bobsleistek:

Igrzyska pomogą? „Zawsze było trochę obietnic, potem cisza”

Wszyscy wiedzą, jak to było z panczenistami. Niespodziewany brąz kobiecej drużyny w Vancouver, trochę dyskusji, a potem złoto Zbigniewa Bródki w Soczi i dwa kolejne medale z rywalizacji drużynowej. Efekt był taki, że tor do łyżwiarstwa wręcz musiał powstać. I teraz Polki oraz Polacy regularnie zdobywają medale mistrzostw świata, Europy czy walczą o triumfy w Pucharze Świata. Po 12 latach od tamtych sukcesów mamy naprawdę mocną ekipę, która zresztą daje nam wielkie nadzieje na medale na włoskich igrzyskach.

Bobsleje na medal raczej nie mogą liczyć, choć i Linda, i Klaudia mówią, że jak już jadą na igrzyska – to by walczyć właśnie o to. Problem polega jednak na tym, że bez toru akurat w tej dyscyplinie naprawdę trudno wejść na najwyższy poziom.

Czy jednak igrzyska – nawet bez medali – mogą coś zmienić?

Każdy ma taką cichą nadzieję. Ja też kilka razy startowałem na igrzyskach i wydawało się, że ten szum medialny przed igrzyskami popchnie ten tor do przodu. Nigdy się tak nie stało. Zawsze było trochę obietnic przed igrzyskami, a potem cisza – mówi trener. Dodaje jednak istotną uwagę: warunki w polskich bobslejach i tak się w ostatnich latach poprawiły. Zmieniły się władze związku (który łączy bobsleje i skeleton), zaczęto pozyskiwać nowe środki, zwiększono nakłady.

Poprawiły się też, na przykład, możliwości sprzętowe polskiej kadry. Adamek i Weiszewski jeżdżą na lepszym sprzęcie niż Polacy jeszcze – dajmy na to – dekadę temu. Takim, który po prostu nie odstaje od konkurencji. W monobobie jest nawet jeden producent, więc wszyscy otrzymują takie same boby czy płozy do nich.

Brakuje więc tylko tego toru. A gdyby on był, to kto wie – może mielibyśmy nową konkurencję, w której moglibyśmy się liczyć na świecie?

Fot. Newspix

Czytaj więcej o igrzyskach na Weszło:

4 komentarze

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

10 pytań przed meczem Liverpool – Manchester City. Zapowiadamy hit

Idasiak  &  Piela
0
10 pytań przed meczem Liverpool – Manchester City. Zapowiadamy hit
Reklama

Igrzyska

Reklama
Reklama