Antonio Colak był bohaterem bardzo zaskakującego zwrotu akcji podczas letniego okienka transferowego w Ekstraklasie. Wydawało się, że Chorwat podpisze umowę z Górnikiem Zabrze. Piłkarz z Bałkanów, który miał już w CV grę na polskich boiskach, finalnie zdecydował się na kontrakt w Legii Warszawa. Sytuacja ta wywołała spore zamieszanie. Michał Siara, członek zarządu Górnika Zabrze, wypowiedział się na temat tamtych wydarzeń w ostatnim odcinku podcastu Tomasza Ćwiąkały.
Colak bez klasy. Chodzi o letnią sagę transferową
Przypomnijmy w skrócie o co cały ten ambaras. Latem Jean-Pierre Nsame doznał zerwania ścięgna Achillesa i Legia potrzebowała w trybie pilnym zakontraktować kolejnego napastnika. Postawiono na Antonio Colaka, który grał już niegdyś w Ekstraklasie, w barwach Lechii Gdańsk. Chorwat miał być zmiennikiem Milety Rajovicia, który w tamtym czasie został rekordzistą transferowym polskiej ligi.
Był to ruch błyskawiczny, ale nie obyło się bez kontrowersji. Colak bowiem został przechwycony przez Legię, gdy był na testach medycznych w Górniku Zabrze. Do tej sytuacji wrócił Michał Siara, który był gościem rozmowy na kanale Tomasza Ćwiąkały.
– Najbardziej rozczarowujące są te sytuacje, że ktoś tu przychodzi i nie odpala. A tutaj, on po prostu uciekł z klubu. Nie wiem skąd tam się wzięła ta Legia, ale pracowaliśmy nad tym, aby ściągnąć Antonio do Górnika.
– W poniedziałek wieczorem wylądował w Polsce. Mieliśmy dograny kontrakt, warunki i tak dalej. To nie było tak, że praktycznie do podpisu i pokłóciliśmy się o przysłowiowy tysiąc euro czy mieszkanie. Podczas testów medycznych jest też punkt z marketingiem. Przeszedł część badań, potem był w klubie i miał mieć ich drugą część, podpisywać kontrakt.
Colak faktycznie robił sobie zdjęcia w koszulce Górnika?
Tak. Normalnie de facto uciekł z klubu.
A możesz opowiedzieć tę historię i zaznaczyć te wydarzenia na osi czasu?
Nie wiem, skąd nagle wzięła się ta Legia. Pracowaliśmy nad ściągnięciem Antonio, on wylądował w… pic.twitter.com/xRYcadKG4N
— Tomasz Cwiakala (@cwiakala) March 25, 2026
– Widać było potem, że zaczęły się telefony, zaczęło się dziać coś dziwnego. Powiedzieli, że spokojnie. No i tak po prostu pojechał. Kamil Tęcza zadzwonił do agenta i zapytał „Wy wracacie? Jak to wygląda?”. Oni odpowiedzieli, że „my wrócimy”. Potem powiedzieli w drodze do Warszawy, że oni się zdecydowali na Legię.
– Najbardziej rozczarowujące jest to cale zachowanie. Takie cyrki masz w deadline day w Anglii, pewnie coś takiego jest raz na trzy okienka. U nas wszyscy mam wrażenie się cieszą, że widocznie tak miało być. Taki piłkarz nie jest dla nas. Popełniliśmy jakiś błąd w ocenie emocjonalnej zawodnika. Jak ktoś do ciebie dzwoni i jesteś dogadany to nie mówisz „dobra, posłucham”. Jak idziesz do ślubu to nie dajesz się zwieść temu, że w drugiej ławce siedzi sobie jakaś jeszcze jakaś fajniejsza, bo ma blond włosy. Jedziesz dalej. To rozczarowujące, ale widocznie tak miało być – zakończył Siara.
Żewłakow po wszystkim czuł niesmak. Nie wiedział o „uciekającym” Colaku
32-letni Antonio Colak w Legii wystąpił do tej pory 19 razy i trafił do siatki trzykrotnie. Na początku rundy wiosennej, uratował warszawskiej drużynie punkt w meczu z Arką Gdynia, gdy w doliczonym czasie gry dwukrotnie pokonał Damiana Węglarza.
Z perspektywy tabeli może jednak czuć lekki niedosyt – Górnik aktualnie znajduje się w strefie walki o europejskie puchary i plasuje się na czwartym miejscu, a Legia (15.) walczy o uniknięcie spadku. Colak uzbierał do tej pory blisko 590 minut.
𝐀𝐍𝐓𝐎𝐍𝐈𝐎 𝐂𝐎𝐋𝐀𝐀𝐀𝐀𝐀𝐊! 🔥 🔥 Napastnik w pojedynkę odrobił dwubramkową stratę Legii w końcówce meczu! pic.twitter.com/GxrWlOSXLv
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 7, 2026
Warto tutaj też przypomnieć, że nie wszyscy w Legii wiedzieli o tym, że Colak ma trafić do klubu z Warszawy. Powiedział o tym dyrektor sportowy drużyny z Łazienkowskiej Michał Żewłakow na antenie Canal+ w programie Liga+ Extra.
– Mam dylemat moralny, bo nie lubię takich sytuacji. W temacie napastnika działał Fredi Bobic. Gdy dostałem o siedemnastej telefon od dyrektora sportowego Górnika, byłem trochę zaskoczony. Wtedy dowiedziałem się, że wyciągnęliśmy napastnika z badań medycznych. Po rozmowie z Fredim wszystko się potwierdziło.(…) Mam z tym problem, czasami tak się zdarza.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Koniec sezonu dla Christophera Chenga
- Hojlund: „Mam klub, który bardzo we mnie wierzy”
- Kuriozalny czas Osmana Bukariego w Widzewie [ANALIZA]
Fot. Newspix