Polacy bardzo źle wypadli w konkursie drużynowym w mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie. Biało-Czerwoni zajęli dopiero ósme miejsce, a najgorzej wypadł Aleksander Zniszczoł, który w drugiej próbie na mamucim obiekcie uzyskał… 138 m. Po konkursie zawodnik tłumaczył, że była to próba, w której poszedł, to cytat: „totalnie po ambicjach”. I dlatego nie wyszło. Opisał też zamieszanie, jakie miało miejsce przed jego próbą.
Konkurs wygrali Japończycy, którzy w ostatniej serii wyprzedzili Austrię. Trzecia była Norwegia, a dopiero szósta Słowenia – bo Domen Prevc mógł skoczyć tylko raz. W pierwszej serii jego narty spadły na dół i nie dano mu szansy na wykonanie próby, uznając, że stało się to z jego winy. Polacy przegrali jeszcze m. in. z Finami i Szwajcarami.
Aleksander Zniszczoł: Przed moim skokiem było duże zamieszanie.
– Próbowałem swoich sił, żeby oddać jak najlepszą próbą. Ostatnia poszła totalnie po ambicjach, bo poszedłem całą siłą w przód i zamiast od zeskoku, to poszedłem do zeskoku – powiedział po konkursie Zniszczoł.
A po chwili dodał: – Jeszcze przed moim skokiem było duże nieporozumienie, bo Timi Zajc zapinał narty, a nagle było, że Słoweńcy nie skaczą. I ja pierwszy. Pobiegłem na dół, poprosiłem przedskoczka, on się zapinał i później okazało się, że Słoweńcy jednak skaczą. To było duże zamieszanie.
Aleksander Zniszczoł po niedzielnym konkursie drużynowym Mistrzostw Świata w Oberstdorfie. pic.twitter.com/WPPeSwjOef
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 25, 2026
Polacy przegrali z Japończykami aż o ponad 450 punktów.
Fot. Newspix.pl