Derby Krakowa bez goli, ale momenty były

Przemysław Michalak

01 maja 2022, 20:30 • 3 min czytania

Derby Krakowa bez goli, ale momenty były

Derby Krakowa ostatnio nie przynosiły wielkich widowisk, na boisku dominowała odmieniana przez wszystkie przypadki walka. Jeśli więc ktoś spojrzał na suchy wynik niedzielnego starcia Cracovii z Wisłą, zapewne pomyślał, że mieliśmy deja vu. Nogi faktycznie nikt nie odstawiał, nie brakowało ostrych starć, ale jak na 0:0 oglądaliśmy całkiem ciekawy mecz, choć dotyczy to przede wszystkim pierwszej połowy. 

Reklama

Cracovia – Wisła Kraków 0:0. Goli nie było, emocje tak

„Pasy” po kilkunastu minutach mogły prowadzić 3:0. Paweł Kieszek długo czekał na występ, który zostanie mu zapamiętany na dłużej w pozytywnym kontekście i wreszcie się doczekał. Już ze Śląskiem Wrocław pomógł zespołowi, ale to nie była ta skala prestiżu. Z perspektywy kibica wybrał najlepszy możliwy moment. Dziś doświadczony bramkarz ratował skórę swoim kolegom i wybronił remis. Najpierw wygrał pojedynek z Konoplanką (co za błąd Savicia przy podaniu!) i już leżąc, wyciągniętą ręką zatrzymał dobitkę Myszora. Po chwili po raz drugi powstrzymał ukraińskiego skrzydłowego, który zmarnował cały wysiłek Rasmussena. Duńczyk przeprowadził kapitalny rajd ze środka pola, minął czterech rywali i samemu mógłby kończyć akcję, ale ustąpił miejsca biegnącemu koledze. Być może niepotrzebnie. Radosław Sobolewski z czasów boiskowych wiedziałby, co odpowiedzieć w takiej sytuacji. Zapytajcie Sebastiana Milę.

Gdyby potem Van Amersfoort dostawił głowę jak trzeba po dośrodkowaniu Rapy, już chyba nawet Kieszek nie pomógłby Wiśle. Holender jednak zawiódł i posłał piłkę nad poprzeczką. Autor ośmiu goli w tym sezonie nadal czeka na premierowe trafienie w 2022 roku.

Reklama

 

Jeden jedyny raz Kieszkowi zrewanżowali się partnerzy z defensywy. Golkiper „Białej Gwiazdy” mógł się trochę lepiej zachować po zagraniu Hanki i gdyby nie ratunkowa interwencja Colleya, mogłoby być nieciekawie dla gości.

No właśnie, Colley. Strasznie niejednoznaczny to obrońca. Jego styl gry jest efektowny, a chwilami wręcz efekciarski, co na pewno rzuca się w oczy i podoba kibicom. Z drugiej, ma chwile dużych słabości. Na początku meczu z dziecinną łatwością objeżdżali go Konoplanka i Rasmussen, to też Szwed zaspał przy kryciu Van Amersfoorta, który powinien strzelić gola. Rekompensował to w paru innych momentach, więc ostatecznie nota wyjściowa się należy.

Cracovia – Wisła Kraków 0:0. Słabsza druga połowa

Wisła do przerwy rzadko gościła w polu karnym Cracovii, choć jak już dochodziła do swoich szans, było bardzo groźnie. Zdenek Ondrasek dwukrotnie mógł wpisać się na listę strzelców. Po podaniu Manu trafił jednak w Hrosso, a gdy był niepilnowany po rzucie rożnym, posłał piłkę głową prosto do rąk słowackiego bramkarza. Trzecią szansę Czech miał po zmianie stron, gdy błysk geniuszu zaprezentował Citaiszwili – tym razem znakomicie zablokował go David Jablonsky.

Druga połowa okazała się znacznie bardziej wyrównana, choć niestety oznaczało to też mniej emocji. Cracovia poza bombami Rasmussena z dystansu lecącymi w Kieszka postraszyła strzałem Myszora zatrzymanym przez Frydrycha i niecelną główką osamotnionego Rivaldinho (asysty pozbawiony Rasmussen). Wisła najlepszą szansę miała na sam koniec: Fazlagić zmarnował centrę Poletanovicia z rzutu wolnego. Gdyby strzelił, Paweł Raczkowski prawdopodobnie zakończyłby mecz zaraz po wznowieniu gry.

Jerzy Brzęczek z pewnością pożałował, że wpuścił na murawę Momo Cisse. Wypożyczony z VfB Stuttgart skrzydłowy odbijał się od przeciwników, holował piłkę i głupio ją tracił. Fatalna zmiana.

Wisła Kraków nie zdołała dogonić Zagłębia Lubin, za to punktowo pozwoliła się doścignąć Termalice. Emocje na dole tabeli w ostatnich trzech kolejkach mogą być niebywałe.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

La Liga

Laporta złożył deklarację w sprawie przyszłości Flicka

Maciej Piętak
0
Laporta złożył deklarację w sprawie przyszłości Flicka
Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama