Jan Bednarek był kolejnym polskim piłkarzem, który zmierzył się z pytaniami dziennikarzy po przegranej reprezentacji Polski ze Słowacją. Na co można zwrócić uwagę to fakt, że Bednarek – w przeciwieństwie do Krychowiaka i Linettego – nie wyglądał jak zbity pies. Była pewność siebie. Tylko czy słowa wystarczą, no, tu już można wątpić.
O bramce Skriniara:
– Mieliśmy indywidualne krycie. Po czerwonej kartce musieliśmy zmienić ustawienie, jeden z zawodników miał pokryć strefę Krychy. Piłka nożna ta gra błędów i decyzji, my podjęliśmy taką, a nie inną, to nie wyszło. Drugi raz tego samego rożnego nie będziemy bronić, musimy iść dalej.
DZIENNIKARZ PYTA: – Kto miał to indywidualne krycie?
– Nieważne.
O odprawach i o tym, czy przydałby się tłumacz:
– Każdy z piłkarzy rozumie język piłkarski i nie trzeba być poliglotą, żeby ten język rozumieć. Każdy daje radę.
O systemie gry:
– To nie jest ważne, czy my wolelibyśmy grać trójką, czy czwórką obrońców. Trener wymaga od nas takiej gry, więc musimy się dostosować. Trener jest szefem. Jesteśmy głęboko przekonani jako drużyna, że prędzej czy później ten system zaprocentuje. Już w meczu z Hiszpanią.
O tym, czy są gotowi na „wielką armadę hiszpańską”:
– Zobaczą, jak polska husaria broni. Tak do tego podchodzimy. Analizujemy przeciwnika, ale chcemy się skupić na sobie, na tym, by każdy na boisku zagrał najlepszy mecz w życiu.
O częstych zmianach w defensywie:
– Zgranie jest bardzo ważne, ale o nim można mówić w kontekście klubowym. W reprezentacji liczy się doświadczenie. Poza boiskiem dużo rozmawiamy, analizujemy. Małych detali nam brakuje do tego, by grać na zero z tyłu i osiągać dobre rezultaty. Nie szukamy problemów, tylko rozwiązań. Nie możemy pozostawiać przestrzeni Hiszpanom. Musimy robić wszystko, by uprzykrzyć im grę. Musimy wywierać presję i być agresywni. Jeśli tak się stanie, zagramy jako drużyna bardzo dobre spotkanie.
O Hiszpanii:
– Świetne indywidualności. Dużo jakości. Młody zespół, który potrafi operować piłką. Dlatego nie możemy im zostawiać miejsca, musimy być nieprzyjemni. Potem kontrować, pograć piłką. Musimy podejść do tego meczu z pełną wiarą, że nie ma innego wyjście niż zwycięstwo. Sądzę, że w grupie 25 osób każda w to wierzy. Powiedzieliśmy sobie, że jeśli ktoś w to nie wierzy, może zostać w Sopocie. Czuć w nas chęć udowodnienia, że jesteśmy dobrą drużyną. Musi przyjść moment przełamania.
O odpowiedzialności:
– W obronie gramy trochę inaczej. Bardziej jesteśmy skupieni na kryciu indywidualnym niż kryciu strefą. Nie powiem, czy to jest gorszy plan, czy lepszy, jesteśmy profesjonalistami i musimy go wykonywać. Natomiast sądzę, że musimy jako zawodnicy mniej skupiać się na taktyce, a po prostu zostawiać serce i walczyć na śmierć i życie.
O tym jak uniknąć powtórki z mundialu:
– Nie rozegramy drugi raz mundialu, nie rozegramy drugi raz meczu ze Słowacją. Nie możemy wracać do przeszłości. Jest to ciężkie, bo można znajdować podobieństwa między mundialem a Euro, ale trzeba te myśli wyrzucać z głowy. Dziś nasza grupa jest bardziej zjednoczona i mocniejsza. Jedziemy do Hiszpanii z pełnym przekonaniem, że możemy osiągnąć sukces.
Fot. FotoPyk