Do trzech razy sztuka dla Waldemara Fornalika?

redakcja

Autor:redakcja

07 kwietnia 2021, 11:30 • 4 min czytania

Do trzech razy sztuka dla Waldemara Fornalika?

Waldemar Fornalik wydaje się trenerem spełnionym. Zdobył mistrzostwo Polski, choć nikt nie stawiałby na niego złamanego grosza przed tamtym sezonem. Awansował do europejskich pucharów i dołożył brązowy medal do bogatej gabloty Ruchu Chorzów w okresie, gdy ten klub już zaczynał zmierzać w stronę bankructwa. W uznaniu zasług, popracował chwilę jako selekcjoner – co nawet przy mizernych wynikach i fatalnej atmosferze wokół kadry zawsze jest sympatycznym wpisem w CV. Fornalik na pewno ma wiele ambicji, choćby praca w topowym klubie o dużym budżecie, natomiast w gablocie brakuje mu już tak naprawdę tylko jednego – zwycięstwa w Pucharze Polski. 

Reklama

Zwycięstwa, które w tej edycji wydaje się wyjątkowo prawdopodobne.

Fornalik dwukrotnie docierał do finału tych rozgrywek, ale okazji, by wznieść w górę Puchar Polski jeszcze nie miał. Dlaczego sądzimy, że w tym roku może być inaczej?

Reklama

SPOKÓJ GRABARZA

Zacznijmy od argumentu, który najczęściej podnosi się w kontekście Ligi Mistrzów. Mianowicie: największe szanse w systemie pucharowym mają te drużyny, które na wszystkich pozostałych frontach mają już spokój. Oczywiście, Piast Gliwice to nie jest Manchester City, który naprawdę już do końca ligi nie jest w stanie zmienić swojej pozycji w tabeli. Ale mimo wszystko, gliwiczanom w żaden sposób nie zagraża spadek, a szans na mistrzostwo już raczej nie ma. Choć oczywiście Piast na pewno chce powalczyć o medale w lidze, a biorąc pod uwagę formę, jest to możliwe, tak ich brak nie byłby jakąś katastrofą.

Piast wyróżnia się przede wszystkim na tle dzisiejszego rywala, Arki Gdynia. Arka miała być zaangażowana w walkę o któreś z dwóch pierwszych miejsc w I lidze i bezpośredni awans do Ekstraklasy. Tymczasem w ubiegłym tygodniu tylko potknięcie Widzewa na terenie walczącego o utrzymanie Zagłębia Sosnowiec pozwoliło gdynianom pozostać w strefie barażowej. Arka ma 35 punktów, do drugiego Górnika Łęczna traci już dziewięć i naprawdę – rozsądniej dla klubu jest oglądać się za plecy, gdzie czai się Widzew (1 punkt straty), Odra, Puszcza i Miedź (3 punkty straty). Arka ma przed sobą morderczy maraton – najpierw półfinał Pucharu Polski, który trudno zlekceważyć, potem zaś trzy szalenie trudne ligowe mecze – z Odrą Opole, Bruk-Betem Nieciecza oraz ŁKS-em Łódź.

Piast na tle poruszającej się po wzburzonych morzach Arki wydaje się okrętem zacumowanym w spokojnym porcie.

JAKOŚĆ, FORMA, OKRES

Poza tym – Piast Gliwice jest po prostu w gazie. 8 zwycięstw, 2 remisy i tylko jedna porażka to całościowy bilans tej drużyny w 2021 roku. A przecież to nie jest tak, że gliwiczanom sprzyjał terminarz, wręcz przeciwnie – mieli na drodze między innymi wyjazd do Warszawy w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski i wyjazd do Szczecina rundę wcześniej. Piast pokonał dwie najlepsze drużyny tego sezonu na ich terenie, a po drodze ani na moment nie pogubił drogi w lidze. Mało pewnie piszemy o skuteczności i efektywności Piasta, bo nie jest to zespół wyjątkowo widowiskowy. Trudno się zachwycać trzema punktami w Płocku po meczu, w którym Piast oddał dwa celne strzały.

Ale kurczę, skoro byliśmy w stanie komplementować żelazną defensywę Pogoni Szczecin? Piast od początku lutego stracił 4 gole na przestrzeni 10 spotkań. Gdyby nie pamiętne 4:3 z Wisłą Kraków, ich tegoroczny dorobek przebijałby nawet Stipicę z najlepszych dni sezonu 2020/21. Warto przy tym pamiętać – to wszystko to nie są jakieś przypadkowe punkty, wypadkowa kontuzji u rywala, wystrzału formy któregoś z gliwiczan, korzystnego biorytmu. No nie, po prostu Waldemar Fornalik rozwinął całą paczkę, wzniósł ich na wyższy poziom, nauczył gry, dzięki której nazwiska nie są wcale najistotniejszym elementem.

Tak, parę punktów zrobił w pojedynkę Plach. Kilka dorzucił pewnie sam Świerczok. Ale kurczę, to jest drużynka, w której Gerard Badia, wcale nie pierwszy wybór trenera, złapał już pięć asyst. Gdzie Steczyk (STECZYK!) strzelił 3 gole. Być może te liczby nie robią potężnego wrażenia, ale włożone w kontekst – gdzie Piast sześć tegorocznych spotkań wygrał jedną bramką – mamy pokaz siły Fornalika.

DO TRZECH RAZY SZTUKA

Cały czas odwołujemy się do trenera, bo też trener potrzebuje tego Pucharu Polski najmocniej, jako dopełnienia gabloty, w której znajdują się już i medale ligowe, i mistrzostwo Polski, i epizod z reprezentacją. Do tej pory Fornalik dwukrotnie wyłożył się w finale. W sezonie 2011/12 nie zdołał powstrzymać potężnej Legii z Ljuboją, Radoviciem czy Żewłakowem w składzie. Trzy lata wcześniej pokonał go Lech Poznań z Lewandowskim, Stiliciem i Arboledą.

W tej edycji Pucharu Polski nie będzie choć w połowie tak silnych rywali, niezależnie z kim Piast zmierzy się w finale. Raków, Cracovia, Arka Gdynia i Piast Gliwice. Ktoś z tej czwórki wzniesie w górę trofeum. Im dłużej patrzymy na formę Piasta, im dłużej przyglądamy się problemom rywali – tym więcej znajdujemy argumentów za tym, że w 2021 roku Waldemar Fornalik będzie mógł o sobie powiedzieć: w Polsce już więcej osiągnąć nie mogę.

Fot.FotoPyK

Najnowsze

Igrzyska

Rosjanin stał się Polakiem i pragnie medalu. „To jest rzeźnia”

Jakub Radomski
2
Rosjanin stał się Polakiem i pragnie medalu. „To jest rzeźnia”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama