Reklama

Nikt w 2021 roku nie punktuje tak, jak Warta Poznań

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

22 lutego 2021, 20:49 • 4 min czytania 35 komentarzy

Gdyby ktoś nam powiedział zimą, że najwięcej punktów w czterech kolejkach nowego roku zdobędą Warta Poznań i Podbeskidzie Bielsko-Biała, to dalibyśmy mu bilet do Tworek i wykasowalibyśmy numer tego jegomościa z książki telefonicznej. Ale takie są fakty. Podbeskidzie w czterech pierwszych meczach rundy wiosennej zdobyło osiem punktów. A Warta – dziesięć. Dzisiaj zespół Piotra Tworka przez półtorej godziny trzymał Piasta na dystans. Nie kwapił się do ataków. Oddał jeden celny strzał. I wygrał.

Nikt w 2021 roku nie punktuje tak, jak Warta Poznań

Czy można znaleźć w tym sezonie bardziej warciane zwycięstwo niż to dzisiejsze w Gliwicach?

  • Piast był w formie, nie przegrał od dziesięciu spotkań w lidze
  • Warta jechała do Gliwic bez swojego kapitana, Bartosza Kieliby
  • przez godzinę gry goście nie oddali choćby jednego celnego strzału
  • nie mówimy o jakiejś akcji bramkowej – po prostu wystarczyłoby, żeby Kopczyński trafił w Placha z 25. metrów

Generalnie w pierwszej połowie ktoś, kto nie zna Warty, mógłby odważnie stwierdzić: nie ma opcji, oni wywiezienie remisu z Gliwic powinni traktować jak sukces!

Bo faktycznie warciarze skupili się na wyciszaniu meczu. Chodziło o to, by nie dać się Piastowi rozhulać, nie dać się porozrywać na skrzydłach jak ostatnio chociażby Śląsk Wrocław na tym samym stadionie. W myśl zasady – może trochę archaicznej – z tyłu zagrać na zero, a z przodu może coś wpadnie. Może któryś z zawodników beniaminka odda strzał kolejki, jak ostatni Kiełb czy Trałka. Być może wpadnie coś po stałych fragmencie gry. A może po prostu gola sprezentują im przeciwnicy.

Ostatnia odpowiedź jest prawidłowa.

Reklama

Natomiast po kim, jak po kim, ale po Jakubie Czerwiński nie spodziewalibyśmy się takiego klopsa. Warta była ustawiona w głębokiej defensywie, to nawet nie był średni pressing. Czerwiński miał piłkę na połowie boiska, blisko linii bocznej. I chciał zagrać wstecz do Malarczyka. Zagrał jednak tak na oko o dziesięć metrów za krótko – podanie przeciął Trałka, popędził do przodu, wyłożył piłkę Kuzimskiemu i ten pokonał Placha.

Fornalik próbował reagować, wpuścił Świerczoka na boisko, ale Warta była w sytuacji, którą ostatnio polubiła – skromne prowadzenie, które trzeba wybronić. Trzeba beniaminkowi przyznać, że tak jak na początku sezonu miał ogromne problemy w końcówkach spotkań, tak teraz dowozi wynik z gracją starego ekstraklasowego wygi. „Zieloni” tak skutecznie zabijali mecz, że Piast nie miał nawet argumentów w ataku. Końcówka spotkania wyglądała tak, że Warta albo utrzymywała się przy piłce, albo utrzymywała gliwiczan na dystans.

Cztery mecze, dziesięć punktów, ogranie Cracovii, Piasta i Zagłębia. Jak niewiele potrzebowali warciarze, by zdobyć najwięcej punktów ze wszystkich drużyn w nowym otwarciu rundy. Przecież w tym zespole nie doszło do jakiejś rewolucji. Zrelak jeszcze nie zadebiutował, Baku dzisiaj wszedł z ławki, Sopoćko czy Burman nie odegrali jeszcze żadnej istotnej roli, do składu wskoczył jedynie wypożyczony Żurawski. Zespół nie przeszedł żadnej rewolucji personalnej. A mimo to jest do tej pory najlepszą drużyną 2021 roku i zachował czyste konto w trzech z czterech meczach.

Osobny akapit warto poświęcić Łukaszowi Trałce. Dzisiaj zaliczył swoją piątą asystę w tym sezonie w Ekstraklasie. To więcej niż mają np.: Sergiu Hanca, Bartosz Nowak, Martin Pospisil, Pedro Tiba, Dani Ramirez, Jakub Kamiński, Andre Martins, Luquinhas, Bartosz Kapustka, Michał Chrapek, Patryk Lipski, Kamil Drygas, Tomas Podstawski, Michał Kucharczyk, David Tijanić, Petr Schwarz, Ivi Lopez, Waldemar Sobota, Bartłomiej Pawłowski, Yaw Yeboah czy Jakub Błaszczykowski. Tylko Wszołek, Cebula i Prikryl mają tyle samo asyst, a jedynie Szwoch zanotował więcej podań przy golach kolegów.

Wiadomo, część z tych asyst Trałki to pokłosie wrzutek przy stałych fragmentach gry – podobnie jak u Szwocha. Natomiast jest to coś, czego jeszcze półtora roku temu byśmy się kompletnie nie spodziewali. Trałka był odpalony z Lecha, w Warcie miał spokojnie dograć sobie ostatnie miesiące kariery. Powoli zabierał się za karierę dziennikarską, przygotowywał się do roli agenta piłkarskiego. A tu – awans z Wartą i po prawie 2/3 sezonu jest drugim najlepszym asystentem w lidze.

Ciekawie robi nam się przed derbami Poznania. Warta odpowiedziała Lechowi zwycięstwem, znów jest w tabeli przed nim. Na ten moment zespół trenera Tworka ma… tyle samo punktów straty do podium, co przewagi nad ostatnią w tabeli Stalą Mielec. Tu osiem punktów, tam też osiem.

Reklama

fot. FotoPyk

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

35 komentarzy

Loading...