Tak wygląda nowoczesny playmaker. Ødegaard szaleje w Realu Sociedad

Michał Kołkowski

27 września 2019, 10:02 • 5 min czytania

Reklama
Tak wygląda nowoczesny playmaker. Ødegaard szaleje w Realu Sociedad

Kiedy w styczniu 2015 roku złoty chłopiec z Norwegii, Martin Ødegaard, porozumiał się z Realem Madryt i oficjalnie związał z klubem z Estadio Santiago Bernabeu, oczekiwania wobec nowej gwiazdki „Królewskich” były absurdalnie wysokie. Nastolatek miał z miejsca zawojować hiszpańskie boiska, olśnić wszystkich swoimi nieprawdopodobnymi zdolnościami. Jednak eksplozja talentu Norwega nie nastąpiła. A przynajmniej nie od razu, bo Ødegaard – wypożyczony obecnie do Realu Sociedad – zaczyna udowadniać ponad wszelką wątpliwość, że porównania zestawiające go z nieszczęsnym Freddym Adu były kompletnie chybione.

Reklama

Ødegaard w seniorskiej drużynie Realu Madryt zagrał summa summarum dwukrotnie. Raz w La Liga, gdy w ostatniej kolejce sezonu 2014/15 pojawił się na murawie w miejsce samego Cristiano Ronaldo i pohasał przez półgodziny w wygranym 7:3 starciu z Getafe. Drugi raz Norweg pokazał się w Pucharze Króla – dostał 90 minut zaufania od Zinedine’a Zidane’a w meczu z Leonesą, wygranym przez Real 6:1. I to by było na tyle.

OBSTAW W ETOTO DERBY MADRYTU!

Zrzut ekranu 2019-09-27 o 09.57.19

Trudno oba te spotkania uznać jako szczególnie poważne i wymagające testy dla młodego zawodnika, który najzwyczajniej w świecie nie miał szans, żeby zaistnieć w pierwszej drużynie Realu. Za mało doświadczenia i umiejętności plus za duża konkurencja. Status najmłodszego debiutanta w historii klubu (16 lat i 157 dni miał Ødegaard wchodząc na boisko w meczu z Getafe) oczywiście robił wrażenie, ale to w gruncie rzeczy tylko historyczna ciekawostka. Kolejni szkoleniowcy „Królewskich” wyraźnie podkreślali, że chłopak potrzebuje czasu i cierpliwości, by harmonijnie się rozwijać. Ale trudno przecież o cierpliwość, gdy wokół zawodnika jest tyle szumu, co wokół Norwega jeszcze kilka lat temu. Dodatkowe światło na sprawę rzucały też doniesienia hiszpańskich mediów, jakoby Ødegaard czuł się zawodnikiem pierwszego zespołu i interesował się wyłącznie grą z Cristiano Ronaldo, lekceważąco podchodząc do rówieśników z rezerw i drużyn młodzieżowych. Krótko mówiąc – pachniało to wszystko jedną, wielką klapą. W końcu Real zdecydował się wypożyczyć Ødegaarda do ligi holenderskiej.

Reklama

I to chyba okazało się strzałem w dziesiątkę. Najpierw w Heerenveen, a potem w Vitesse – zwłaszcza tam – młody zawodnik robił bardzo dobre wrażenie. Sezon 2018/19 zakończył z ośmioma golami i licznymi asystami na koncie. Oczywiście można z przymrużeniem oka podchodzić do liczb wykręcanych w Eredivisie, ale Ødegaard nie imponował wyłącznie cyferkami w klasyfikacji kanadyjskiej. Przede wszystkim zachwycał wizją gry, doskonałym dryblingiem i – uwaga – niezwykle aktywną, całkiem skuteczną grą w defensywie.

Miejsce w jedenastce sezonu holenderskiej ekstraklasy obok gwiazd Ajaksu i PSV – absolutnie zasłużone. Norweg wreszcie pokazał podczas rywalizacji z seniorami, dlaczego okrzyknięto go kiedyś „talentem stulecia”.

W bieżących rozgrywkach Ødegaard sygnalizuje natomiast, że interesuje go również jedenastka sezonu w La Lidze. Jeżeli przeanalizować jego dokładne statystyki, w wielu aspektach nie są one aż tak imponujące jak w Vitesse i to jest naturalne – w Holandii zawodnik ofensywny ma na boisku znacznie więcej miejsca niż w Hiszpanii, no i klasa obrońców również pozostawia więcej do życzenia. Co nie zmienia jednak faktu, iż Ødegaard po powrocie na hiszpańskie boiska radzi sobie doskonale, robi furorę. Po sześciu kolejkach ma już w dorobku dwa gole, asystę i mnóstwo cudownych, kluczowych podań. Rozdaje takich partnerom średnio po 3,5 na mecz. Górą, dołem, z pierwszej, po przyjęciu, po przejściu dryblingiem. Pełen pakiet.

Reklama

W starciu z Deportivo Alaves norweski rozgrywający prawdopodobnie rozstrzygnął konkurs na najpiękniejszą asystę sezonu.

Ktoś powie: „Łe, Alaves ledwie się trzyma nad strefą spadkową, co to za wyczyn trochę ich pognębić?”. Fakt, Deportivo jest w kiepskiej formie, ale – po pierwsze – przede wszystkim ze względu na kiepską grę w ofensywie, a nie postawę w obronie. A poza tym, Ødegaard koncertowo zagrał choćby przeciwko Atletico Madryt. Dla niego rywal nie ma większego znaczenia. Lewej stopy Norwega musi się bać dzisiaj każdy defensor występujący w hiszpańskiej lidze.

Reklama

Norweg na boisku jednocześnie czaruje i haruje. Fenomenalne prostopadłe podania przeplata z heroicznymi próbami odbioru piłki. Do kapitalnych dryblingów dokłada aktywny udział w pressingu. Dzisiejszy Ødegaard nie ma już nic wspólnego z tym pogubionym chłopakiem, trochę otumanionym własną sławą, którego krytykowano za obijanie się podczas meczów drugiej drużyny Realu Madryt. To po prostu nowoczesny rozgrywający pełną gębą, który z każdym kolejnym rokiem ma coraz mniej słabości, a coraz więcej zalet. Tym bardziej warto w tym momencie zdać sobie sprawę, że wciąż mówimy o piłkarzy niespełna 21-letnim. Z dwudziestoma występami w dorosłej reprezentacji Norwegii, z doświadczeniami wyniesionymi z Realu Madryt i Eredivisie, który właśnie pracuje na status gwiazdy hiszpańskiej ekstraklasy w Realu Sociedad, gdzie ma spędzić nie tylko ten, ale i następny sezon. W tej chwili ekipa z San Sebastian zajmuje zresztą drugie miejsce w ligowej tabeli. Tuż za… „Królewskimi”.

– Moim marzeniem i celem jest gra dla Realu Madryt. Przed wypożyczeniem do Realu Sociedad przedłużyłem kontrakt do 2023 roku, to dla mnie po prostu kolejny krok w karierze – mówił sam zawodnik. – Potrzebuję regularnych występów, z tego względu bardzo mi pomógł czas spędzony w Holandii. Wiem, że ludzie z Realu Madryt śledzą moje postępy i doceniają mój progres, ale mam też świadomość, jak wielka różnica jest między ligą holenderską a Realem. Dlatego gra w Sociedad to dla mnie tylko kolejny krok. Ciężko tu pracujemy na treningach, ale przede wszystkim ćwiczymy z piłką. To lubię najbardziej.

Może i talent Ødegaarda nie eksplodował od razu, ale w tej chwili wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z naprawdę potężną bombą z opóźnionym zapłonem. Być może nawet na Estadio Santiago Bernabeu nie muszą się już martwić, że czas Luki Modricia dobiega końca.

fot. NewsPix.pl

Reklama

Pamiętajcie o świetnej ofercie powitalnej ETOTO – bonus 200% od pierwszego depozytu, aż do 200 złotych! Jeśli wpłacisz 50 złotych, dostaniesz dodatkową stówkę i na grę będziesz miał 150 złociszy. Jeśli wpłacisz stówkę, otrzymasz 200 złotych i grać będziesz mógł za 300!

etoto

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

La Liga

Reklama
La Liga

Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki

Wojciech Górski
0
Mistrz świata i Europy zakończył karierę. Grał prawie do czterdziestki
La Liga

Dani Carvajal znalazł nowy klub. Zagra dla lokalnego rywala

Jan Broda
0
Dani Carvajal znalazł nowy klub. Zagra dla lokalnego rywala
La Liga

Szefowie Realu Madryt postanowili w sprawie dwóch piłkarzy

Jakub Radomski
0
Szefowie Realu Madryt postanowili w sprawie dwóch piłkarzy