„To była normalna walka o piłkę. Przypadek.”

redakcja

Autor:redakcja

16 stycznia 2019, 13:20 • 4 min czytania

Reklama
„To była normalna walka o piłkę. Przypadek.”

Sławomir Peszko byłby całkiem przyzwoitym piłkarzem i całkiem sympatycznym człowiekiem, gdyby nie jego odpały. Wiecie, na co dzień uśmiechnięty, wyluzowany, ale czasem coś trafi w baniak i cyk – Novikovas skasowany. Drugi cyk – i kłótnia z kolejnym trenerem czy działaczem. Wydawało się, że z wiekiem ze Sławkiem będzie coraz lepiej, ale niestety, zdaje się, że już zawsze będziemy skazani na czytanie jego irracjonalnych teorii i oglądanie jego irracjonalnych zachowań.

Zaraz 34 lata, dojrzały chłop, a nadal nie rozumie, że mecze są transmitowane w telewizji, sytuacje meczowe są nagrywane a następnie można je odtwarzać – w Internecie w dowolnym momencie i dowolną liczbę razy. Co więcej, dzięki czarodziejskim narzędziom takim jak 90minut.pl czy transfermarkt.de można policzyć, ile piłkarz rozegrał meczów nawet w tak zamierzchłych czasach jak wiosną 2018 roku.

No dobra, ale po kolei.

Ofensywa medialna w wykonaniu piłkarza, marzącego o reaktywacji kariery w Lechii, przynosi dość kiepskie skutki. Najpierw wstrząsająca, publiczna rezygnacja z występów w reprezentacji Polski, która wywołała raczej rozbawienie niż refleksję nad bogatą karierą skrzydłowego. Następnie fala wywiadów, w założeniu mających ocieplić jego wizerunek. Tylko dziś rozmowy ze Sławkiem ukazały się na łamach Przeglądu Sportowego i Sportowych Faktów. Problem w tym, że… Peszko to Peszko. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, by jego słowa mogły w jakikolwiek sposób mu pomóc. To jeden z tych piłkarzy, którzy najwięcej zyskują, kiedy po prostu się nie odzywają.

Reklama

Weźmy rozmowę ze Sportowymi Faktami, w której Sławek odnosi się między innymi do zdarzenia, przez które jest dziś na peryferiach jakiegokolwiek poważniejszego grania – czyli do kopnięcia bez piłki Arvydasa Novikovasa. Tak sprawę widzi Peszko:

To była normalna walka o piłkę, po prostu źle to wszystko obliczyłem, nie skontrolowałem ruchu. Przypadek.

A tak było w rzeczywistości:

Reklama

Piotr Stokowiec, władze Lechii, Komisja Ligi i ogólnie każdy, kto ma oczy, widział tam brutalne kopnięcie z premedytacją, a tylko Peszko w żenujący sposób zasłania się czystymi intencjami oraz przypadkiem. W takich sytuacjach jedyne, co może mu pomóc, to męskie podejście do sprawy – wzięcie tego na klatę i nie uciekanie w jakieś głupawe wymówki. Gdyby poprzestał na tym, że odcięło mu prąd, i że tego żałuje, zyskałby znacznie więcej niż na nieudolnym rysowaniu alternatywnej rzeczywistości.

A tym bardziej, że to nie jedyny fragment rozmowy, w którym piłkarz ma ewidentny problem z odróżnieniem prawdy od własnego wyobrażenia swojej osoby. Weźmy choćby wspomnienia Peszki w kwestii zasadności jego wyjazdu na mundial:

Miałem bardzo dobry okres w klubie i wygrałem rywalizację.

Przecież tu się można zakrztusić ze śmiechu. Peszko miał bardzo dobry okres w klubie? Przypomnijmy, mowa tu o wiośnie 2018, gdzie w 15 meczach ten ofensywnie usposobiony skrzydłowy strzelił 3 gole i dołożył 1 asystę, a cała Lechia wygrała 2 mecze, a 13 nie wygrała. W jakiejś połowie spotkań Sławek był totalnie bezproduktywny na boisku, co dziś nie przeszkadza mu nazywać tamtego okresu bardzo dobrym. Ciekawe więc, jak wygląda stopniowanie u Peszki. 3 gole i asysta w 15 meczach to bardzo dobry okres, to pewnie przy 1 golu i asyście byłby dobry, a bez goli i asyst zadowalający. A stąd już naprawdę blisko, by swoją ostatnią rundę, w której zanotował 30 minut i czerwoną kartkę, nazwać średnią. Taką może nie wybitną, ale w porządku. Mocne okej.

Reklama

Inne wspominki Sławka też są urocze, na przykład te dotyczące kariery reprezentacyjnej:

Miałem świetne momenty, eliminacje mistrzostw Europy, turniej we Francji, eliminacje mundialu.

W eliminacjach do mistrzostw Europy Sławek zaliczył 163 minuty, na EURO we Francji 21 minut, a w eliminacjach mundialu – uwaga, uwaga – 3 minuty. Rozumiemy, że Peszko był częścią reprezentacji, wszystko przeżywał i cieszył się z kolegami w szatni, ale mówienie, że miał świetne momenty jest chyba grubą przesadą. No i jest zupełnie absurdalne w kontekście eliminacji mundialu, w których po prostu nie grał. Równie dobrze Sławek mógłby powiedzieć teraz, że ma świetny moment w Lechii – jego udział w jesiennych sukcesach gdańszczan jest dokładnie taki sam, jak w wygranych eliminacjach do mundialu.

Zostawiamy sobie jednak furtkę – być może Peszko jest świadomy swoich piłkarskich możliwości, więc za świetne momenty postrzega po prostu te, podczas których był blisko ważnych wydarzeń. Z tej perspektywy szkoda, że nie wspomniał o transferze Wojciecha Szczęsnego do Juventusu, którego Peszkin jest wiernym kibicem.

Reklama

– To jest zafałszowany świat, gdzie w sekundę można stworzyć „fakty” – tak w innym fragmencie rozmowy Peszko podsumował rzeczywistość internetu. Cóż, może to i prawda, ale wydaje się, że do egzystencji w zafałszowanym świecie, gdzie w sekundę tworzy się fakty, Sławek wcale nie musi włączać komputera.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Polecane

Schmitt znów pokonał Małysza. Duże emocje na Wielkiej Krokwi

Jakub Radomski
11
Schmitt znów pokonał Małysza. Duże emocje na Wielkiej Krokwi

Weszło