Reklama

Pierwsza reakcja? Szok. Strach pojawił się później 

redakcja

Autor:redakcja

05 października 2018, 07:30 • 5 min czytania 8 komentarzy

– Pierwsza reakcja? Szok. Jak to? Jaki guz? Co dalej? Myślałem, że to może od uderzenia w głowę. W meczu z Jagiellonią doznałem wstrząśnienia mózgu. Ale nie. Nie ma jednej przyczyny. Nie wiadomo, skąd bierze się ten nowotwór. Strach pojawił się później – opowiada Adam Frączczak w wywiadzie z „Przeglądem Sportowym” o tym, jak dowiedział się o nowotworze przysadki mózgowej.

Pierwsza reakcja? Szok. Strach pojawił się później 

GAZETA WYBORCZA

Kapitan Barcelona – Leo Messi.

Czuje się, że po odejściu Andresa Iniesty rola kapitana Barcelony motywuje Messiego. Jakby jeszcze raz chciał się odegrać za niepowodzenia w reprezentacji Argentyny. Zawiesił w niej grę, by oszczędzić sobie podróży za Atlantyk. Wszystkie siły chce oddać klubowi i jego kibicom, który w ostatnich trzech latach w Lidze Mistrzów nieprzerwanie oglądali dominację Realu Madryt.

Lewy obrońca Jordi Alba miał w meczu z Tottenhamem trzy asysty. Opowiadał, że gdy Leo daje sygnał drużynie, walcząc o piłkę, wszyscy zagryzając zęby, biegają razem z nim. – On sprawia, że każdy z nas staje się lepszym piłkarzem  – mówił.

Reklama

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 07.20.20

SUPER EXPRESS

Dochodzimy do momentu, kiedy łatwiej niż powiedzieć, kto się interesuje Piątkiem jest wymienić, kto się nim nie interesuje.

Już wcześniej „La Gazet- ta dello Sport” informowała na okładce, że Polakowi bacznie przygląda się Juventus Turyn, który – jeśli wierzyć tym informacjom – jest gotów zaoferować za niego 20 mln euro. To oznaczałoby pięciokrotny zarobek Genoi w stosunku do tego, co Włosi zapłacili Cracovii. Ale jeśli Piątek nie przestanie strzelać, to 20 mln euro może się okazać za mało. Zwłaszcza że do gry zamierza wejść wspomniane Atletico Madryt, które przestało być ubogim krewnym Realu. Klub Diego Simeone dzięki sukcesom sportowym mocno podreperował również finanse i bez obaw może stanąć do rywalizacji o Piątka. Zresztą ostatnie 24 godziny to nie tylko informacje o zainteresowaniu Hiszpanów. Z Anglii docierają wieści, że Polakowi przygląda się też Chelsea, prowadzona przez włoskiego trenera Maurizio Sarriego.

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 07.07.57

PRZEGLĄD SPORTOWY

Reklama

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 06.55.31

Adam Frączczak pierwszy raz udziela większego wywiadu po wykryciu u niego guza mózgu.

Pierwsza reakcja?
Szok.

Strach?
Dokładnie nie pamiętam momentu. Bardziej pytania: jak to? Jaki guz? Co dalej? Myślałem, że to może od uderzenia w głowę. W meczu z Jagiellonią doznałem wstrząśnienia mózgu. Ale nie. Nie ma jednej przyczyny. Nie wiadomo, skąd bierze się ten nowotwór.

Na szczęście niezłośliwy, ale sprawa jest bardzo poważna.
Tak, strach, o który pytałeś, pojawił się później tym bardziej, że rok temu teściowa miała usuwane tętniaki. To bardzo energiczna i wesoła osoba, a pamiętam, jak zachowywała się po pierwszej z dwóch operacji. Zaburzenia mowy, ruchu, zawieszała się. Na szczęście wszystko wróciło już do normy, ale jednak mam przed oczami ten obraz. Wyobraźnia działa. To głowa, mózg, wszystko może się wydarzyć. Jeden niedokładny ruch i różnie może być…

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 06.55.48

Marcin Budziński opowiada o swoim australijskim doświadczeniu.

– Względem Polski różnica czasu wynosiła osiem godzin. Porozumieć się z kimś w kraju można było tylko o pewnych porach. Doskwierała mi odległość, bo uniemożliwiała jakiekolwiek przybycie do Europy. Nawet gdy mieliśmy trzy dni wolnego, kompletnie nie opłacało się przylatywać do Europy. Podróż samolotem trwała ponad dobę, więc cały sezon trzeba było spędzić na miejscu. Trochę pozwiedzałem Australię. Melbourne w wielu rankingach jakości życia wypada bardzo dobrze. Dla kogoś, kto urodził się w Australii, to naprawdę świetne miejsce do życia. Widać, że Australijczycy są naprawdę dumni. To ogromne miasto, bardzo nowoczesne, ale funkcjonuje tak, że nie ma szczególnych korków, komunikacja miejska jest w miarę czytelna, jest wiele narodowości, sporo osób z Azji, ale każdy się tam odnajduje i z przyjemnością mieszka.

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 06.55.59

Sebastian Walukiewicz zdecydowanie nie był przykładnym chłopakiem. Ale zdążył się już nieco uspokoić.

Był łobuzem. Wyższy od rówieśników, często silniejszy. Nie bał się tego potwierdzać w bójkach. Właśnie po jednej z nich nauczycielka wprowadziła rytuał – po zakończeniu lekcji będzie w kilku słowach opisywać jego zachowanie określonego dnia, a mama podpisem potwierdzać, że o nim wie. I tak przez kilka miesięcy. Ale pewnego wieczoru po powrocie do domu to Arleta Walukiewicz miała dla Sebastiana wiadomość, nie syn dla niej.

– Dzwonili z Legii. Chcą, żebyś przyjechał do Warszawy na testy – usłyszał 12-latek, dziś podstawowy stoper Pogoni Szczecin.

Karol Angielski zdradza skutki makabrycznej kontuzji z meczu Olimpia – Wigry.

– Mam tu wstawioną płytkę i będą ją miał do końca życia – pokazuje palcem na swojej twarzy. – W części czoła i głowy nie wróciło mi czucie. Lekko opada mi też prawa powieka. Jakoś specjalnie tego nie widać, jednak kiedy ktoś się przyjrzy, zobaczy różnicę w stosunku do drugiego oka. W życiu codziennym jakoś to niespecjalnie przeszkadza, ale gdy kilka tygodni po całej akcji otwierałem lodówkę i dotknąłem czołem półki, nie czułem zimna. Teraz jest już z tym lepiej – przyznaje napastnik Wisły Płock.

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 06.56.54

Iza Koprowiak w „Chwili z…” rozmawia z Michałem Chrapkiem. Między innymi o zdrowym odżywianiu, z którym miewał spore problemy.

Wpadek związanych z niezdrowym jedzeniem ma pan kilka. Pierwsza, w Kolejarzu Stróże, do którego trafił pan w 2011 roku. Kiedy zatrzymaliście się z drużyną na stacji benzynowej, pobiegł pan do KFC, co nie spodobało się trenerowi Przemysławowi Cecherzowi.
W Stróżach ważyłem najwięcej w życiu – 78kg. Dziś mam 72 kg. Wyglądałem jak ludzik Michelin. Trener Cecherz cały czas powtarzał, żebym o siebie zadbał. W końcu przeszedłem na restrykcyjną dietę. Większość dnia spędzałem w kuchni, kończyłem jeść posiłek, zaczynałem przygotowywać nowy. Nie było to nic smacznego, czasem jadłem z zatkanym nosem. Ale w dwa tygodnie schudłem 5 kg. Po przerwie zimowej wróciłem do klubu z nową sylwetką. To nie było rozsądne, bo pojawiły się spore problemy z mięśniami. Na boisku czułem się słabo, brakowało sił. Dieta musi być z głową, tamta nie była, zrzuciłem te kilogramy za szybko.

Kolejna wpadka to kebaby. Rok temu zrobiono zdjęcie, jak pan, Michał Mak i Arkadiusz Piech spożywacie fast food o 2 w nocy.
Nawet nie wiem, co powiedzieć. Wróciliśmy z meczu, byliśmy głodni. Wszystko było pozamykane, szybka decyzja: idziemy na kebaba. Wiem, że to nie było mądre…

O sprawie było głośno. Czy w klubie spotkały was konsekwencje?
Bardzo podobało mi się zachowanie trenera Urbana. Obrócił sytuację w żart, nie rozdmuchiwał tematu.

Zrzut ekranu 2018-10-05 o 06.58.13

fot. 400mm.pl

Najnowsze

Komentarze

8 komentarzy

Loading...