„Il Fenomeno” wraca do gry. Real Valladolid w rękach Ronaldo

Mariusz Bielski

04 września 2018, 12:40 • 4 min czytania

„Il Fenomeno” wraca do gry. Real Valladolid w rękach Ronaldo

Ronaldo wielkim piłkarzem był. Nie dało się nie zachwycać jego instynktem oraz umiejętnościami. Siedem lat mija już jednak od momentu, kiedy Il Fenomeno zawiesił buty na kołku. Jak z bicza strzelił. Z pierwszych stron gazet automatycznie musiał więc zniknąć, choć od jakiegoś czasu media znów poświęcają mu sporo uwagi. Luiz Nazario de Lima bowiem właśnie kupił klub z LaLigi.

Reklama

O jego planach mówiło się już co prawda od dłuższego czasu, ale dopiero wczoraj otrzymaliśmy potwierdzenie – legendarny Canarinho nabył wczoraj 51% akcji Realu Valladolid. O dopięciu umowy pomiędzy Brazylijczykiem a klubem z Estadio Jose Zorilla poinformował wczoraj Carlos Suarez, który do tej pory pełnił w nim funkcję prezesa, a także głównego udziałowca.

Jest to droga wyjątkowo odmienna od tej, którą przeważnie preferują byli piłkarze. Trenerka – oczywisty kierunek, ale nigdy go nie ciągnął. Zostanie działaczem, na przykład dyrektorem sportowym, też jakoś nigdy wyjątkowo go nie jarało, chociaż ta strona działalności w piłce i tak wydawała się mu bliższa. W ostatnich latach jednak Il Fenomeno zajmował się raczej szeroko rozumianym biznesem. W „Forbesie” mogliśmy przeczytać chociażby o jego zaangażowaniu w działania agencji „9ine sports and entertainment”, w której posiadał 45% praw własnościowych. Klientami jego przedsiębiorstwa byli swego czasu Lucas Moura, Neymar, a także firma Duracell, która zdecydowała się promować swoją markę w Brazylii właśnie przy udziale agencji Ronaldo.

Reklama

Oprócz tego oczywiście sam stał się reprezentantem wielu marek. Jako że jedną z jego pasji jest poker, w kampanię reklamową wciągnęło go „PokerStars”. Do tego otworzył sieć akademii piłkarskich dla dzieci firmując je swoim nazwiskiem, a także od wielu lat współpracuje z firmą „Nike”, pełniąc dla niej rolę ambasadora. W 2017 roku udowodnił z kolei, iż najnowsze trendy też nie są mu obce, ponieważ do spółki z pokerzystą Andre Akkarim oraz Igorem Federalem również związanym z tą branżą, zainwestował w „CNB”, brazylijski klub e-sportowy. A jakby tego było mało, w międzyczasie kształcił się jeszcze na studiach w ramach kierunku dotyczącego reklamy i public relations.

Kibice Realu Valladolid mogą więc być spokojni – Blanquivioletas nie przejął żaden Jacobo Meresińskão, żadna biznesowa wydmuszka, tylko gość, który całkiem nieźle odnalazł się w swoim życiu po życiu, prężnie działa na różnych rynkach, a jeśli już na coś faktycznie ma parcie, to tylko na dalszy rozwój.

– Myślicie, że dzisiaj kupuję klub, a jutro pojadę sobie na wakacje? Nie, nie ma mowy. Zamierzam przyłożyć się do nowej roli i zrobić wszystko, aby Real Valladolid rósł i ciągle się rozwijał. Zamierzam dojść z Realem tak daleko, jak tylko pozwolą nam marzenia – zakomunikował Ronaldo podczas prezentacji. – Jego obecność tutaj pomoże mocno zaznaczyć na mapie naszą obecność. Nie tylko jako klub, ale także miasto i miejscowa społeczność – dodawał z kolei Carlos Suarez.

Oczywiście wiadomo, że póki co sporo w tym kurtuazji, trochę sloganów i tym podobnych kwestii, aczkolwiek to też zdecydowanie lepsze niż na przykład rozdmuchane obiecanki-cacanki, których potem nie da się spełnić. Tak jak na przykład miało to miejsce w przypadku Espanyolu, gdy przejmował go Chen Yansheng. Chiński biznesmen naobiecywał fanom Papużek prawdziwe cuda – w tym awans do Ligi Mistrzów w trzy lata – a potem życie oraz chińskie prawo brutalnie zweryfikowało jego mocarstwowe ambicje. Okej, to bardzo fajnie z jego strony, że przy okazji spłacił ogromne długi Los Pericos, ale to przecież dałoby się zrobić bez odstawiania szopki, a ludzie byliby mu tak samo wdzięczni.

Na Estadio Jose Zorilla podobnego scenariusza nie uświadczymy, tu w grę będzie wchodziła raczej strategia małych kroczków. A że Luiz Nazario de Lima będzie miał nad czym pracować, to już widzieliśmy w ostatnich tygodniach. Beniaminek Primera Division powinien popracować chociażby nad swoim wizerunkiem, ponieważ po kompromitacji związanej ze stanem nowej murawy i samym tym jak przebiegało załatwianie jej, Blanquivioletas wystawili się całemu światu na pośmiewisko. Rozpoczęcie porządków Ronaldo powinien zacząć zatem od kwestii organizacyjnych, logistycznych, aby w ten sposób po prostu lepiej „sprzedać” Real Valladolid pod względem marketingowym.

– Jestem zakochany w tym miejscu i w tym klubie – mówi Canarinho, który na 51% akcji przeznaczył 30 milionów euro, według plotek stanowiące 10% jego majątku. I można mu wierzyć lub nie, lecz faktycznie od prawie dekady jest związany z regionem Kastylia-Leon, ponieważ w czasach gry w Milanie został też udziałowcem lokalnego producenta win „Cepa 21”. Tym samym, jako właściciel Realu Valladolid, Ronaldo dołączył do wąskiego grona byłych piłkarzy, którzy dziś spełniają się w roli klubowych sterników. Tak jak David Beckham, który niebawem ma otworzyć klub w Miami. Jak Gary i Phill Neville’owie, Paul Scholes, Ryan Giggs i Nicky Butt działający w Salford City. Jak Paolo Maldini i jego Miami FC. Jak Andres Iniesta wspierający Albacete.

A czy wśród nich wszystkich Real Valladolid odniesie największy sukces? To już pokaże czas.

Fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”

Mikołaj Duda
0
Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”
La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
58
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama
Reklama