Adrian Błąd wyłożył karty na stół. Zagłębie w czarnej dupie

redakcja

Autor:redakcja

05 maja 2014, 23:04 • 2 min czytania

Reklama
Adrian Błąd wyłożył karty na stół. Zagłębie w czarnej dupie

Trudno ogląda się piłkarzy Zagłębia i Korony, gdy jeden przycisk pilota dzieli nas od Suareza i Gerrarda. Jeszcze trudniej, kiedy zobaczymy, że żadna z tych drużyn nie ma pomysłu na ofensywę i ostatecznie siedzimy tak w poniedziałkowy wieczór oglądając drewniane nogi Chiżniczenki. Naprawdę, jeśli tak mają wyglądać spotkania drużyn, które walczą o byt, to chyba dobrze, że od przyszłego sezonu znikną te poweekendowe młócki i będzie można rzucić okiem na piłkarzy trochę poważniejszych.
Orest Lenczyk mówił przed meczem: jeszcze nas nie grzebcie. Adrian Błąd, mądrzejszy o dzisiejsze widowisko, powtórzył popularną ostatnio sentencję Korzyma i rzucił proste: jesteśmy w czarnej dupie. Niby niczego wielkiego nie odkrył, ale to tylko pokazuje, co się dzisiaj działo w Lubinie. Zagłębie grało lepiej, w pierwszej połowie stworzyło sobie trzy sytuacje. Ogólnie wyglądało to tak, jakby to nie gospodarze grali ostatnio Puchar Polski z dogrywką, tylko Korona. Korzym poza jedną akcją nie istniał, a Chiżniczenkę rozpoznaliśmy tylko po kilku kontaktach z piłką, gdzie po raz kolejny nie mogliśmy się nadziwić, co tak drewniany piłkarz robi w ekstraklasie. Zagłębie grało więc lepiej, ale szybko gasło. Bezbramkowy remis w takim momencie, na własnym stadionie. Obrazku klęski dopełniły puste trybuny. Trzy tysiące widzów to jeszcze gorszy widok niż ostatnie prześwity na Wiśle.

Reklama

Jesteśmy w czarnej dupie…

Błąd idealnie to wszystko podsumował. To zresztą komiczny widok, gdy zestawimy tę wypowiedź z wyglądem niepozornego piłkarza, dodając jeszcze brzmienie jego nazwiska. Jeśli Zagłębie spadnie z ekstraklasy, mógłby to być początek do całkiem fajnego filmu. Oczywiście nie można powiedzieć, że piłkarze Lenczyka dzisiejszy mecz olali. Piech momentami biegał z dwóch, Rymaniak miał kilka dobrych wejść do przodu, nienagannie zagrała obrona, ale w drugiej połowie nie było już w nich takiej iskry, jak przez pierwsze trzydzieści minut. Co z tego, że Remek Jezierski powie: dobrze się komunikują, skoro nie oddają strzałów.

Na dziś Zagłębie jest pod kreską. Ma dwa punkty straty od czternastego Piasta. Przypomnijmy, że Lenczyk przejmował tę drużynę, gdy ta była na miejscu… dwunastym. Teraz do końca zostało pięć meczów i wygląda na to, że wiele wyjaśnić może ten za trzy kolejki, kiedy Zagłębie pojedzie do Gliwic. Problem w tym, że w tym sezonie na wyjazdach Zagłębie wygrało tylko raz, strzelając w sumie OSIEM goli.

Jagiellonia (wyjazd)
Cracovia (dom)
Piast (wyjazd)
Podbeskidzie (wyjazd)
Widzew (dom)

Reklama

Trzy wyjazdy na pięć meczów. Ciekawe, co jeszcze powie nam Błąd…

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama