Uwielbiamy, gdy piłkarze za pośrednictwem mediów składają jakieś deklaracje. Jesteś tego pewien? Tak, na sto procent jestem. Możesz się założyć? Pewnie, byle tylko bez all-in. Tak to mniej więcej wygląda, a dzisiaj znowu dostaliśmy przykład, że medialne chlapanie językiem to jedno, a rzeczywistość – drugie. Marcin Kikut powiedział w rozmowie dla TVP Sport: „mogę postawić dużą kasę na utrzymanie Widzewa”. No tak… Szkoda tylko, że gdy do niego zadzwoniliśmy tak aktywny już nie byłâ€¦
Zaproponowaliśmy pięć tysięcy złotych. Piłkarz nie może zakładać się z bukmacherem, ale z nami – jak najbardziej. Widzew się utrzyma – płacimy my. Spadnie – płaci Kikut. Chciał się założyć, to się zakładamy. No, ale za chwilę zaczęło się…
– My chyba mamy zakaz zakładania się.
– Ale to nie jest zakład z bukmacherem, tylko z nami.
– No tak, ale u nas wszystko załatwia się przez biuro prasowe. Musiałbym skonsultować.
– No to możesz skonsultować. Ale ogólnie 5 tysięcy jest OK, czy przeraża cię trochę?
– No wiesz, teraz jestem pod kreskąâ€¦ Jakbym się założył, to ludzie zaczną krzywo patrzeć, że bawię się w jakieś zakłady zamiast skupić się na grze.
– Czyli będziesz konsultował, czy absolutnie nie?
– No raczej nie, kurtuazyjnie to powiedziałem.
Kurtuazyjnie… Aha. No więc skoro kurtuazyjnie, to odpuszczamy. Marcin chciał, ale jednak… nie chciał. Mówił, że skonsultuje, ale… nie skonsultuje. Może to i dobrze. Piłkarze niech zajmą się boiskiem, bo hazardzistami nigdy nie byli dobrymi…
Aha, cytat z TVP Sport wyglądał tak:
„– Mógłby się pan założyć o to, że Widzew wywalczy utrzymanie?
– Jasne, jestem w stanie, ale oczywiście nie oddam wszystkich swoich oszczędności. Jestem w stanie postawić dużo, ale na pewno nie wszystko co mam. Wiara jest olbrzymia. Wystarczy przełożyć ją na dobre wyniki.
Z tą olbrzymią wiarą to też kurtuazyjnie?