Reklama

Oto najbardziej przereklamowany piłkarz ligi? 

redakcja

Autor:redakcja

01 sierpnia 2018, 10:59 • 3 min czytania 58 komentarzy

26 marca 2016. Trenerem Legii jest Stanisław Czerczesow, Podbeskidzie leci z ligi po odwołanym awansie do pierwszej ósemki, Piast Gliwice robi za rewelację i kroczy po wicemistrzostwo. Niby to nieco ponad dwa lata temu, a można odnieść wrażenie, że jakby działo się wczoraj. Kawał czasu, a jednak ledwie chwilę temu. 

Oto najbardziej przereklamowany piłkarz ligi? 

Wtedy też miał miejsce towarzyski mecz Chorwacja – Węgry. Dzisiejsi wicemistrzowie świata wystąpili w następującym składzie…

Kalinić – Corluka, Vida, Schildenfeld, Vrsaljko – ANTOLIĆ, Kovacić, Modrić, Perisić, Brozović – Mandzukić

Reprezentacja Chorwacji, która dysponuje jedną z najmocniejszych linii pomocy na świecie. Z Modriciem, który został najlepszym zawodnikiem mundialu. Z Rakiticiem, który od kilku lat gra w Barcelonie. Z Brozoviciem, w którym wielu widziało odkrycie mistrzostw. Z Kovaciciem, jednym ze zdolniejszych środkowych pomocników świata, który nie łapał się do pierwszego składu. I pośród nich Antolić. Antolić, który kilka dni przed owym meczem dostał 22 minuty przeciwko Izraelowi i który trenera do siebie nie zraził, bo na majowe zgrupowanie także dostał zaproszenie (45 minut przeciwko Mołdawii), tak samo jak na październikowe (tym razem już bez minut). Antolić, który debiutował w kadrze w 2014 roku u dzisiejszego trenera Roberta Lewandowskiego, a koszulkę w kratę przywdziewał jeszcze w styczniu 2017.

Piłka pisze lepsze scenariusze niż science-fiction.

Reklama

Dziś Antolić to jeden z najbardziej przereklamowanych piłkarzy w lidze i człowiek, który otrzymał status gwiazdy kompletnie za darmo, a jeśli łapiecie się właśnie za głowę zastanówcie się, czy…

– pamiętacie jakiekolwiek zagranie Antolicia, po którym zrobiliście „wow”?
– pamiętacie jakąkolwiek jego asystę?
– pamiętacie jakikolwiek groźny strzał?

Dla jasności nie pytamy o wczorajszy mecz, a w ogóle, ale to i tak oczywiście nie ułatwi wam sprawy – odpowiedź na żadne z pytań nie może być pozytywna, bo Antolić takich zagrań zwyczajnie nie ma (poza golem w Poznaniu, w ramach wyjątku). Ktoś powie – nie jego rola. Może tak. Może jego rolą na boisku faktycznie jest podawanie krótkich podań do najbliższego – wtedy musimy uznać, że Antolić wywiązuje się z niej perfekcyjnie.

Według InStat Antolić był w zeszłym sezonie czterdziestym piątym środkowym pomocnikiem ligi, za takimi tuzami jak Piter-Bućko (!!!), Adam Deja (!!!), Grzegorz Baran (!!!), Tom Hateley (!!!) czy Daniel Łukasik (!!!). Nie notował kluczowych podań (0,3 na mecz), wygrywał niewiele pojedynków, przez całą rundę oddał tylko jeden celny strzał. Miał wysoką skuteczność podań (86%) – ale co tego, skoro wszystkie do najbliższego? Chorwat na boisku regularnie uprawia kabaret, mający pokazać nam, że jednak potrafi grać w piłkę. Teatralnie wychodzi po piłkę, teatralnie pokazuje, gdzie i jak trzeba mu zagrać, otrzymuje piłkę, przyjmuje ją możliwie jak najbardziej efektownie i po całym teatrzyku podaje do najbliższego. Niczym nie różni się od bramkarzy, którzy po prostej interwencji turlają się bez końca na murawie, albo zamiast złapać piłkę ekwilibrystyczne wybijają ją na notę.

Jeśli już chcemy zapamiętać go z jednego konkretnego zagrania, prawdopodobnie będzie to delikatne pogłaskanie Frankowoskiego…

Reklama

Albo rzecz jasna to, co zrobił wczoraj, gdy naprawiając swój błąd (kompromitującą stratę pod własnym polem karnym) dostał drugą żółtą kartkę i zjechał do bazy.

I pomyśleć, że mowa o piłkarzu, który zdobył już osiem krajowych mistrzostw i pięć razy wygrywał puchar, a miniony sezon był dla niego zupełnie szczególny – zdobył poczwórną koronę (mistrzostwa i puchar z Legią i Dinamem). Nie ma co, przy wyborze pracodawców Antolić potrafi się ustawić.

Gdyby jeszcze tak dobrze ustawiał się na boisku i tak skutecznie jak trofea przechwytywał piłki. Niestety…

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

58 komentarzy

Loading...