Echa zadymy: konferencja na Legii lizaniem ran

redakcja

Autor:redakcja

03 marca 2014, 14:48 • 3 min czytania

Reklama
Echa zadymy: konferencja na Legii lizaniem ran

Stało się. Dzisiejsza konferencja na Legii, która zwołali właściciele Legii, przypominała lizanie ran. – Cofnęliśmy się wczoraj o kilka lat – przyznawał wyjątkowo rozbity Bogusław Leśnodorski. – Pamiętajmy jednak, żeby przy tym wszystkim nie wylać dziecka z kąpielą. Nie jesteśmy zwolennikami stosowania odpowiedzialności zbiorowej, ponieważ to świadczy o bezsilności systemu – dodawał po chwili Dariusz Mioduski. Legia jest gotowa ponieść wszelką odpowiedzialność, mało tego – postanowiła wyjść przed szereg. Do spotkania z wojewodą Jackiem Kozłowskim już doszło, współpraca z Policją trwa od czasu wydania decyzji o zakończeniu meczu, a klub przeprowadza właśnie wewnętrzny audyt bezpieczeństwa.
Analiza zapisu monitoringu, kwestia sprawdzenia liczebności, odpowiedniego umiejscowienia i biernego zachowania pracowników firmy ochroniarskiej, sprawdzanie wytrzymałości wyważonego ogrodzenia, a także możliwość zainstalowania siatek okalających sektor gości na wzór stadionu w Eindhoven – te działania są efektem burzliwej nocy, jaka miała miejsce przy فazienkowskiej. Nieoficjalnie wiadomo również, że z robotą pożegnają się Dyrektor ds. Bezpieczeństwa oraz spiker Wojciech Hadaj.

Reklama

To prezes Leśnodorski, który od pewnego momentu oglądał przebieg pierwszej połowy z centrum dowodzenia, podjął decyzję o zwróceniu się do Policji z prośbą o interwencję. Przy okazji zapewnił jednak, że nic nie wie na temat zatrzaśniętej bramy, a przecież z tego względu miała się opóźnić interwencja na sektorze gości. Od rana wypisywane są maksymalnie długie klubowe zakazy stadionowa dla osób, które najszybciej udało się zidentyfikować. Ten proces będzie trwał przez kilka następnych dni. Ł»eby wytłumaczyć to łopatologicznie: analiza nagrania wideo rozpoczyna się od momentu minięcia bramki wejściowej, więc ze wskazaniem winnych nie powinno być problemu. Kamer na Pepsi Arenie jest około (liczba orientacyjna) 130.

Przedstawiciele klubu zapewniają, że nie prowadziły sprzedaży biletów na mecz z Jagiellonią na trybunę południową, bezpośrednio sąsiadującą z sektorem gości. Tam siedzieli rodzice z dziećmi i najmłodsi, zaproszeni na rzecz akcji „Szkoła z klasą”. I zamiast niej trafiła im się prawdziwa szkoła życia. Straty wizerunkowe, negocjacje z chętnymi, by swoją firmę umieścić w nazwie stadionu… Póki co – kompletnie nieważne. To tylko (i aż, za kilka dni) dalsze konsekwencje, na które w tej chwili brakuje czasu.

Skutkiem wczorajszej awantury może być tymczasowe zamknięcie sektorów gości na wszystkich stadionach Ekstraklasy. Skoro bowiem udało się obalić mit o „tym najbezpieczniejszym w Polsce”, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobnie byłoby na pozostałych. Za duże prawdopodobieństwo, by przejść obok niego bez żadnej reakcji.

Dziś symptomatyczny jest fakt, że w Legii cieszą się z odpadnięcia z Pucharu Polski. Finał, jak wiadomo, ma się odbyć na Stadionie Narodowym, a tam o powtórkę z rozrywki byłoby przecież zdecydowanie łatwiej…

Reklama

Za ironię losu uznajemy w tym całym zamieszaniu wojewodę. – A nie mówiłem? – może dziś zapytać. I wszyscy, czy to się im podoba, czy nie, muszą przyznać mu rację. Jako że Kozłowski wkrótce zamierza kandydować do Parlamentu Europejskiego, należy się spodziewać, że głośne decyzje nie będą mu obojętne. I ma do tego pełne prawo…

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”

Braian Wilma
0
Gwiazda potwierdza nadchodzący transfer. „Jestem gotowy na nową przygodę”

Weszło

Reklama